Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

czwartek, 22 marca 2018

Kocyk czyli zapasów wyrabianie

     Staram się być konsekwentna i od dawna nie kupiłam żadnego motka,uparcie pozbywam się tego co mam.Tym razem udało mi się pozbyć jakichś dwóch reklamówek włóczki :)))Włóczki łączyłam w dwie lub trzy nitki,jak tam się zdarzyło żeby uzyskać mniej więcej podobną grubość,grubsze przerabiałam pojedynczo.Żeby dziergadło pasowało do wystroju wnętrza ufarbowałam trochę sprutej kremowej  wełny na zielono.
I powstał kocyk:)))


Koc składa się z 40 kwadratów...

 ...które następnie zostały "zszyte "szydełkowym łańcuszkiem.




Włóczki są różne ale w jakichś 90% jest to wełna,miejscami żywa i podgryzająca ale akurat mnie to nie przeszkadza.



 Koc zrobiłam na drutach nr 6,waga pokazuje ok.1,5 kg.
Z miejsca polubiony i używany:)))I trzeba  podkreślić,że nic tu nie było prute(sic),bardzo przyjemna robótka:))
A teraz wzięłam się za kosz" niebieskości":)))

Ciepłej wiosny życzę:)))

25 komentarzy:

  1. Podziwiam za konsekwencję.
    Koc wyszedł super. Napracowałaś się, ale teraz możesz być z siebie dumna.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😊 Szczerze mówiąc,mimo że to duży projekt,to robilo mi się całkiem bezboleśnie:)))

      Usuń
  2. Koc wyszedł super!!
    Podziwiam za wytrwałość w utylizacji włóczek ja nie mam silnej woli żeby zużyć dwa motki z zapasów trzy dokupuję -straszne.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasem mam:)) Pozdrawiam

      Usuń
  3. Wow! Rewelacyjny, ten zielony pasuje idealnie. Nie dziwię się, że jest chętnie używany, sama bym spod niego nie wychodziła w taką lodowatą wiosnę :D.

    Też poszczę włóczkowo, jeszcze trzy swetry i będę mogła w końcu zamówić coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze sporo mam do przerobienia ale jak widzę te cudne moteczki to ręce mnie swędzą i nie wiem jak długo wytrzymam :))

      Usuń
  4. PIEKNY!!! Swietny sposob na wyrobienie resztek, piekne kolorki tego koca, moze i ja zmobilizuje sie do takiego:) POzdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię patrzeć na Twoje dziergadła ! Koc wyszedł wspaniały !!! Nie tylko wielkość ma imponującą, ale przede wszystkim pięknie dobrane, stonowane kolory. Dużo tych włóczek było... Ja też mam mnóstwo, ale przeważnie niebieskości i różowości i pomarańcze. Też chcę je spożytkować. Niektóre nawet są jeszcze nie zwinięte w kłębki, tylko w takich ogromnych pasmach leżą - od kupna. Jesteś dla mnie inspiracją i działasz mobilizująco :) dziękuję :)) Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Uleńko za miłe słowa:))Ja właśnie wzięłam się za niebieskości,straszna pstrokacizna wychodzi:).W między czasie zastanawiam się nad pozostałymi.Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Koc jest rewelacyjny,jakie to szczęście że postanowiłaś wyrabiać zapasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz Ewo,sprzedawanie mi nie wychodzi,część przygarnęła synowa a resztę muszę przerabiać, przecież nie wyrzucę:))) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Świetny koc. Dobry sposób na pozbycie się zapasów. Trzeba brać przykład z Ciebie i zapasy będą znikać.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś pomału znikają, wciąż jest ich sporo:).

      Usuń
  8. Świetnie się prezentuje. Już dawno zauważyłam, że robienie na drutach lub szydełku systemem patchworkowym wcale nie jest męczące. Tym systemem zrobiłam kilka dużych serwet prostokątnych, czego z pewnością nie skończyłabym nigdy gdybym to robiła jako jednolitą całość. Co prawda kwadraty były stosunkowo nieduże i łączyłam je od razu, w ostatnim rzędzie danego kwadratu.Najważniejsze było znalezienie łatwego do zapamiętania wzoru na kwadrat.
    Po przeprowadzce nie mam już niestety zapasów, ale pozaczynane ze dwa sweterki ciągle mnie straszą;)
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, patchwork robi się fajnie.Nieco gorsze bylo zszywanie i bordiura.To że nie masz zapasów to super sytuacja, możesz kupować i kupować:))) Aż do zrobienia nowych zapasów;). Pozdrawiam

      Usuń
  9. Świetny pomysł! Kocyk wygląda na cieplutki. Też walczę z zapasami ale powoli mi idzie...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest cieplutki,w końcu to wełna.A ta walka strasznie ślamazarnie mi idzie,wciąż straszą w kącie pudła z zapasami:)))

      Usuń
  10. Sama swiadomosc, ze na 100% nie trzeba bedzie nic pruc by poprawic, dodaje skrzydel przy dzierganiu. Kocyk bardzo stylowy Ci wyszedl!

    OdpowiedzUsuń
  11. ŚWietny koc ci wyszedł, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny pomysł. kocyk piekny:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastycznie wykorzystałaś resztki! Świetna kolorystyka Ci wyszła, ścieg francuski też był dobrym wyborem- w każdym projekcie super wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudny kocyk,a jaki przydatny na wiosenne chłody:). Ciekawa jestem co będzie w niebieskim kolorze. Pozdrawiam serdecznie:). Małgosia.

    OdpowiedzUsuń