Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

sobota, 8 grudnia 2018

Napad ośmiornic

       W Mikołaja  napadły moich wnuczków jakieś potwory :))
Ośmiorniczki cieszą się u nas ostatnimi czasy sporą choć dwuznaczną popularnością ;).Mnie się też  spodobały na tyle, żeby zakupić u Oli Mori wzory dużej i małej .Pomyślałam,że akurat te zabawki są na tyle proste ,ze nawet ja dam radę:)).



 Zakupiłam moteczki przytulaśnej Himalaya Dolphin Baby w pięknym bordowym i jasnym szarym kolorze,których niestety moja komórka w tych ciemnych dniach nie daje rady pokazać.
 

 Trochę za pózno wpadłam na ten pomysł i musiałam się mocno uwijać żeby zdążyć.Z małą wyrobiłam się o czasie ale na dużą zabrakło mi włóczki (jakoś inaczej chyba robię bo kupiłam tyle ile należało a wyszło mi więcej,chyba że coś pomyliłam)i trzeba było na cito motek dokupić.Starszy łaskawie zgodził się na małą prezentową prolongatę:)))

 Wydaje się ,że obaj -mały i duży-są dość zadowoleni z prezentu:).
Nie miałam możliwości zrobić zdjęć obu ośmiornic razem.Poniżej można mniej więcej porównać ich wielkość w stosunku do oparcia kanapy.
W ten oto sposób Mikołaj został "załatwiony":))Teraz nad  prezentami pod choinkę się głowię :/

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Uszyłam sobie

     Wracając do blogowania,miałam zamiar tak mniej więcej raz w tygodniu coś napisać a tymczasem minęły chyba trzy i nawet nie zauważyłam kiedy.Jakoś tak się porobiło ,że tydzień ma tylko weekendy a reszta nie wiadomo gdzie się podziewa,ani się obejrzę -znów jest piątek.
U Was też tak?
       Za oknem zima a ja z ciuchem na upały:)))Pamiętacie ,że było upalne lato?Więc w którymś  momencie tego upalnego lata uznałam ,że już nie mam naprawdę co na siebie włożyć co by nie grzało(dziwnie brzmi o tej porze roku,nie:))).
Nago latać przecież nie będę więc potrzebowałam coś co by było  a jakby tego nie było:))Nawet sobie kupiłam na targu taką szmatę co to się jednak naprawdę szmatą okazała i natychmiast w szwach rozlazła.A na dodatek grzała:(.
No ale mam przecież zapasy nie tylko włóczki ale i tkanin.Wywlokłam więc kupon wiskozy-wiskoza nie grzeje latem-i w tempie ekspresowym uszyłam sobie worek co  się wokół mnie majta i nie grzeje.Forma prosta jak konstrukcja cepa,przód i tył identyczny,jedyną ekstrawagancją są wpuszczane kieszenie.Wykonanie takoż-wykrój bez wykroju,na oko,wszystko zszyte i podszyte na maszynie,maximum prostoty.

Sukienki na lato uwielbiam ale odkąd mnie mocno przybyło,trudno mi je nosić bez rajstop (panie w większych rozmiarach wiedzą o co chodzi ;).Czasem zakładam cienkie getry obcięte do do odpowiedniej długości a najczęściej po prostu z sukienek rezygnuję i noszę portki.Tutaj wymyśliłam sobie szorty z tej samej tkaniny jako odzienie spodnie a sukience zrobiłam wysokie rozcięcia,że niby to taki zamysł projektanta był a nie konieczność :))))Gacie z gumką przyszytą zygzakiem,nawet bez podwijania żeby było możliwie płasko.
Ciuch polubiony,noszony i ma tylko jedną wadę-gnieciuch.
    
        A jak już o uszytkach ,to jeszcze jeden kawałek wiskozy przerobiłam sobie na bluzkę.
Jak widać ,tym razem skorzystałam z wykroju z Burdy.Burda jednak przestaje mi się podobać coraz bardziej.Coraz więcej dziwadeł,coraz mniej konkretnych modeli na normalnych ludzi.
Bluzkę uszyłam według wykroju i niestety bez zaszewek.Błąd!Nie wiem dlaczego Burda uznała ,że zaszewki są zbędne.Nie są i bluzka niestety nie układa się najlepiej.Zastanawiam się nad przeróbką i dodaniem  tych nieszczęsnych zaszewek ale wtedy straci na długości.Na razie wisi i czeka na decyzję:).
Bluzka z tyłu ma zakładki a jedyną ozdobą są guziczki na rękawach.
W ten oto sposób załatwiłam część letnich zaległości.Następny wpis będzie jak najbardziej zimowy i mikołajowy:))
Miłego tygodnia:)))