Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Zajawka

Nosiłam się z zamiarem napisania posta ale po nader intensywnym weekendzie (moje biedne nogi:)) i całonocnej jeździe nie bardzo czuję się na siłach :(
Napiszę jak się wyśpię i rozpakuję:))Więc teraz tylko mała zajawka :)))








Zdjęć i wrażeń dużo,nie omieszkam Was nimi pokatować:)))
A teraz dobranoc:))

czwartek, 25 kwietnia 2013

Uprzejmie donoszę....

                                                    *
....że (po pierwsze ) skończyłam wdzianko!


Rany,ile ja się przy nim naprułam,samą plisę wokół chyba z pięć razy bo wciąż mi falbanka wychodziła,przy rękawkach to samo.W końcu zrobiłam wokół słupki reliefowe i jakoś wyszło.Jakoś.Zużyłam 6 motków Divy Alize ,100% mikrofibra ,100g/350m.Szydełko nr 2.
.

Wdzianko nieco przykuse jest,miało być  dłuższe ale cóż,ja duża kobita jestem a szydełko mocno włóczkożerne:))Na samą reliefową plisę wokół poszedł cały motek.
Zdjęcia robione na szybko i niestety byle jakie :((Nie mam czasu żeby się pobawić ,pora zacząć pakowanie.
 Przy rękawie falbanka ale tu może tak być,już nie miałam sił pruć.
Mimo różnych mankamentów ,jestem zadowolona,przyda się do maskowania opony:))
Tutaj wzór kwadratów,znalazłam na Fb.

                                                          **

.....że( po drugie )rzutem na taśmę,siedząc na ławeczce w alejach....
....skończyłam szal.Uff.Strasznie dużo czasu mi zajął.Jednak te jedwabne niteczki dość trudno się dziergało,cały czas trzeba było na pojedyncze nitki uważać.Za to moje obawy co do wydajności nie sprawdziły się,na szal spokojnie wystarczyło i został mały kłębuszek widoczny na zdjęciu.
Szal skończyłam po południu,wyprałam i suszy się.Zdjęcie niedawno zrobione,prawie po ciemku ale to tylko takie informacyjne,będą lepsze,obiecuję:))Teraz wydaje mi się,że nie potrzebnie to szydełkowe wykończenie zrobiłam ale zobaczę jak wyschnie jak to będzie wyglądać.
Tutaj wzorek,skąd pochodzi nie wiem,ja znalazłam na Fb,te wzory krążą po sieci i nie sposób dojść skąd pochodzą.
Nie tylko szal na ławeczce skończyłam,powygrzewałam się też w wiosennym słoneczku trochę  bujając w obłokach:)))

                                                    ***
....że( po trzecie )zakwitają kasztany!
A magnolie niestety już przekwitają:(

I to by było na tyle:)))
Jeszcze witam Ann,nową obserwatorkę i zaczynam się pakować:))
Trzymajcie kciuki za pogodę bo ma się spie...zepsuć:))Jeżeli  będzie dostęp do sieci to pokażę gdzie jestem.Miłego weekendu:))

sobota, 20 kwietnia 2013

Miała baba plan...:)

Chwalić się nadal nie mam czym :(
Od razu się przyznaję:))
 W ramach rekompensaty chciałam Was na spacer zabrać do parku Rheinaue ,który już częściowo pokazywałam jesienią .Zaplanowałam sobie miłe popołudnie w pięknych okolicznościach przyrody.Miałam podrutować trochę ,pospacerować i promenadą nad Renem wrócić do centrum,załatwić drobne zakupy.Taki był plan.
   Ale już mnie na peronie  zastanowiło,co tu tak dużo ludzi  czeka na ten pociąg,przy sobocie?Może w parku jakaś impreza jest? Prawie wszyscy wysiedli razem ze mną,no tak,impreza na bank.

Zeszłam na dół a tam.....ogromny Flohmarkt!

Zaskoczenie totalne.
Nie chce mi się ostatnio gazet czytać to nic nie wiem co się w mieście dzieje:))Jak można się było spodziewać moje plany natychmiast uległy modyfikacji bo któż by się oparł pchlim targom:))A tu jeszcze taki,tak dużego nie widziałam:)

Obspacerowałam chyba wszystkie stoiska,nic specjalnie nie kupując ,głównie oglądając.Domu nie mam więc bezpiecznie mogę "domowe"dooperele oglądać,ale nie powiem,gdybym go miała to kupiłabym fajny fotel bujany, który wpadł mi w oko:))Figury nie mam a więc szmaty też odpadają.Biżuterii ostatnio prawie nie noszę tak więc tu też spokojnie.Tak więc zakupiłam tylko koszulkę dla pirata i koraliki z myślą nie tyle o noszeniu co wykorzystaniu ich do wrabiania w jakichś dziergadłach.



Po dwóch godzinach dotarło do mnie,że chyba przesadziłam w tym łażeniu.


Tu trzeba dodać,że( jak już kiedyś wspomniałam )jeżeli coś lubię, to noszę to, aż ze mnie spadnie.Dotyczy to również butów.Tak więc przed dwoma dniami ze zgrozą zauważyłam,że moje ukochane mokasyny tak znosiłam,że aż dziury mają!Na szczęście jeszcze dwa dni wcześniej,jakby przewidując nieszczęście,zakupiłam nowe,prawie identyczne.Ale nowe to nowe.Trzeba je trochę roznosić a tu nie ma na to czasu.Tak więc na spacer wybrałam się w tych nowych butach.Lewy jak ulany ,za to prawy uznał że tak łatwo nie pójdzie i pastwił się niecnie nad moją piętą i paluchem :(



No więc kolejna modyfikacja planów.Żadnego dalszego włóczenia się po parku,żadnej promenady,odpoczynek na ławeczce (strasznie mało tu tych ławek) i na przełaj na przystanek.

Do pociągu znów tłum,obkupiony okrutnie,obładowany tobołami,nawet faceta z cynową wanną widziałam:)))Już myślałam,że przyjdzie mi na bolących nogach stać ale też starobabowstwo  miewa czasem zalety- młode,ładne,skośnookie chłopię grzecznie staruszce miejsca ustąpiło,z czego ta niezwłocznie skorzystała, zanim chłopię się rozmyśli:)))
Zakupy zrobiłam bo musiałam-Niemcy nie wiadomo dlaczego w niedziele wszystkie sklepy zamykają:))Ale ledwo się dowlokłam się do domu.

Tak wyładniała ulica,którą codziennie przechodzę:)


A i magnolie też po drodze rosną:)



Trzeba będzie chyba na okres rekonwalescencji w sandałki wskoczyć:)))Mam tydzień na kurację i rozbijanie buta bo potem znów czeka mnie mnóstwo chodzenia.A może będzie na tyle ciepło,ze już w sandałach zostanę:))
         Tak więc podsumowując -parku nie pokazałam,robótka wróciła w plecaku nietknięta i nawet sobie tego łażenia nie mogę jako kuracji odchudzającej zaliczyć ,bo siedząc na ławce paczkę ciastek na wzmocnienie zeżarłam :(
Trudno,innym razem lepiej pójdzie:))
 Dobrej nocy Wam życzę i pięknej niedzieli:))


środa, 17 kwietnia 2013

Magnolie

Zakwitły:))
Głównie białe,najwcześniejsze,te kwitną jak szalone:))
Ich delikatne kwiaty może nie są tak efektowne jak różowe niemniej pełne uroku.







 Pełno ich nie tylko w ogrodach ale i na ulicach.
Różowe też nie pozostają w tyle i starają się jak mogą i to z dobrym skutkiem:))



A to jest mój osobisty podgląd na magnoliowe postępy w kwitnieniu:)))Widok z okna.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego,że ciągle pokazuję to samo ale co ja poradzę na to,że mnie to   wciąż od nowa zachwyca:)))A co warta jest przyjemność którą nie można się podzielić?Więc się dzielę:))

niedziela, 14 kwietnia 2013

Różowo

Różowo się zrobiło na ulicach ....
....i skończyłam różową sukieneczkę czy może raczej spódniczkę.
Nie zapisałam od razu i teraz nie wiem ile mi wyszło tego akrylu.Skończyłam ją już przed kilkoma dniami ale nie mogłam sie zebrać,żeby zamieścić.Cholernie mi ostatnio czasu brakuje,niby nic się nie zmieniło a jest go jakby mniej.Nie wiem skąd się to bierze.
    Sporo zabiera mi planowanie mojej wycieczki,czas zaczyna mnie już gonić a ja wciąż nie mogę podjąć ostatecznych decyzji,siedzę w internecie i szukam,porównuje ceny ,atrakcje,hotele itp.Już wydaje mi się ,ze wybrałam ale za chwilę zmieniam zdanie a czas ucieka:)))Masakra:)))
    W związku z tym na robótki nie pozostaje mi go zbyt wiele .Powoli przybywa szala za to szybko ubywa włóczki:)))Za duży raczej nie będzie.
Za to szydełkowe wdzianko ma się wreszcie ku końcowi.Robi się  już ostatni kwadrat,pozostanie powszywać pozostałe nitki(większość wszyłam w trakcie) i wykończenie.Mam nadzieję,że efekt mnie zadowoli bo męczyłam to wdzianko okrutnie a wdzianko mnie:)))
     I to by było na tyle:))Mam cichą nadzieję na deszcz bo wtedy nie musiałabym iść na spacer i mogłabym się znów zagłębić w sieci:)))
Miłego popołudnia:)))

niedziela, 7 kwietnia 2013

Turkusowo i wiosennie

Leniwa'm ostatnio niesłychanie ,chociaż może mam tylko "dysfunkcję systemu motywacji"-takie określenie wpadło mi w oko gdzieś na Fb :))))Jak zwał tak zwał,faktem jest,że mi się nie chce:)))Już od kilku dni zbieram się żeby zaprezentować nowy wytwór,dzisiaj powiedziałam sobie teraz albo nigdy i jestem mocno zdecydowana doprowadzić [post do szczęśliwego końca:)))

Tak więc oto ona,spódniczka.Krótka ,jaskrawo turkusowa,wiosenna i nie dla mnie:)))
Turkus wyraźnie odmówił współpracy i pokazywał się wciąż jako błękit,mimo stosowanych przeze mnie najróżniejszych sztuczek i podstępów, uparcie ukrywał się ze swoim rzeczywistym kolorem.W końcu dałam za wygraną,musicie mi uwierzyć na słowo,że to to naprawdę turkusowe jest:)))
Zużyłam na nią  nieco ponad 30 dkg marceryzowanej bawełny,125m/50g a więc niezbyt cienkiej,szydełko 2,5
Wzór wachlarzy tutaj,był udostępniony przez kogoś na Fb,brzeg jak to zwykle u mnie rakowy.
Tak leniwa nie jestem,żebym już całkiem bezczynnie siedziała.Próbuję skończyć dziecięcą różowość ale niemrawo mi idzie.
Korzystając z przedświątecznej przeceny zakupiłam na DaWanda taki jedwab,głównie żeby go wypróbować i właśnie zaczęłam to robić:))
Wychodzi trochę jak z włóczki wstążeczkowej.
Wciąż leży też nie skończony projekt "kwadratowy",dłubię go pomału metodą trzy kroki do przodu ,dwa do tyłu:)))Wciąż coś mi nie pasuje a i pogoda też mnie specjalnie nie pogania,a przecież to raczej na cieplejszą porę przewidziałam:))
Pogoda jednak dziś wcale nie najgorsza była,całkiem wiosenna.Zdjęcie z dzisiejszego spaceru-opalamy się :)))
Tak więc post udało się napisać,teraz z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku mogę oddać się błogiemu lenistwu:)))Chociaż powinnam wreszcie jeszcze jeden post dokończyć,który już od miesiąca czeka,mam tempo,prawda?
Życzę Wam miłego popołudnia:)))