Ja wprawdzie wiem,że ten rok trwa już niemal miesiąc, ale że to pierwszy tegoroczny post....:)))
Prawdę powiedziawszy nie bardzo wiem od czego zacząć.
Robótkowo dzieje się coś tam.....
....(rozgrzebane trzy robótki ),ale jakoś niczego nie zdołałam ukończyć poza jeszcze świątecznymi prezentami.Nie bardzo ostatnio miałam na robótki czas.Od paru miesięcy mieszka ze mną moja mama.Mama do 90 urodzin mieszkała sama na 4 piętrze starej kamienicy, bez windy i radziła sobie świetnie. Ale wiek robi swoje,ja mieszkam 80 km od niej i nie mogę tak często dojeżdżać w związku z czym przeprowadziła się do mnie. W kwietniu ubiegłego roku mama skończyła 90 lat....
..... i zaczęłam ją powoli przyzwyczajać do zmiany mieszkania.Przeprowadziła się niechętnie,etapami ale teraz jest już na stałe.W związku z tym miałam ostatnio mnóstwo spraw z tym związanych,likwidacja mieszkania(ludzie!czego tam mama nie nazbierała !:))) itd,itp.Teraz obie usiłujemy się przyzwyczaić do nowej sytuacji.Łatwo nie jest choć mama jest osobą niekonfliktową.Obie jednak długie lata mieszkałyśmy same i teraz drugi człowiek na co dzień,w- było nie było- niedużym mieszkaniu, to wyzwanie.
Problem też mam z moją pracą.Wyjechałam do pracy dwa tygodnie temu a na drugi dzień wróciłam-mama się rozchorowała :(.Teraz rozważam co mam dalej robić.Zostać?Wyjeżdżać?Ot dylemat :/.
Coś się jednak w poprzednich miesiącach na drutach i szydełku działo.Pokażę dziś same dooperele:))Powstały jakieś skarpetki;
I inne skarpetki:
I jeszcze jedne skarpetki a właściwie to już pończochy,niestety zjeżdżają z nóg,trzeba by coś ze ściągaczem zrobić.
I siateczka-prototyp.Wyszła długa i wąska ale ,mówię,prototyp,kolejne będą lepsze.O ile będą:))
I czapeczka.Nie miała być dla mnie ale ostatecznie ja ją noszę.
I jeszcze jedna czapeczka,tym razem z szaliczkiem.Może pamiętacie tę tunikę ?Jakoś nie za ciekawie w niej wyglądałam.Założyłam ją może ze dwa razy i tego upalnego lata ,gdy nie dało się dziergać , dało się pruć:).
Po tunice zostało wspomnienie na blogu a ze sprutej włóczki zrobiłam właśnie szalik i czapeczkę,które lubię i często noszę bo włóczka jest cieplutka i przemiła w dotyku.Szalik na drutach a czapeczka na szydełku.
![]() |
Gdzieś mi się zapodziały lepsze zdjęcia ale żeby już załatwić temat, wstawiam to co mam choć nie kompletne i nie najlepszej jakości. |
Aha,jeszcze podczas sprzątania mamy mieszkania,w czeluściach szafy znalazłam entrelakową chustę,którą jakiś czas temu jej zrobiłam.Niestety:(((Mole znalazły ją szybciej:(((
Skład miała luksusowy,z kaszmirem,nic dziwnego że im tak smakowało.O dziwo,leżącej obok semele nie tknęły.Chustę sprułam bo szkoda mi było tego wyrzucić,może powstaną z kawałków jakieś rękawiczki czy cóś.
To już naprawdę wszystko,biorę się za widoczny wyżej melanż,który powinien być na sobotę gotowy a jest zrobiona tylko próbka:))).
Do następnego razu :)))
Wszystko cudne a siatka na zakupy super
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję Haniu :))
UsuńPięknie wyszły Ci te krótkie skarpetki prezentowane na stopach. Śliczny wzorek :)
OdpowiedzUsuńZ mamą na pewno się dogadacie. Myślę, że to tylko kwestia przyzwyczajenia. Dobrze, że ma kogoś, kto może się nią zaopiekować :)
Widzę, że robótkowo nie próżnowałaś :)
Pozdrawiam :))
A moli nienawidzę. Potrafią zniszczyć najpiękniejsze dzieło!
UsuńWzór na skarpetkach to pomysł własny,robótkowo trochę się działo ale to przecież na przestrzeni kilku miesięcy bo większość tych rzeczy dziergana jest jeszcze latem.Mole są be,molom mówimy nie,u siebie tępię bezlitośnie:))Pozdrawiam:))
UsuńW pełni Cię rozumiem- jeśli idzie o wspólne mieszkanie.Cały rok przyzwyczajałam się ja i córka też do tego, że jesteśmy niemal tuż obok, bo nasze mieszkania dzieli tylko 450m.A od 2000 roku dzieliły nas setki kilometrów.Twoja Mama wygląda świetnie, nigdy w życiu nie powiedziałabym, że ma 90 lat! Co do opieki na czas Twej nieobecności- to rzeczywiście problem.I to spory.Ale porozmawiaj na ten temat w PCK lub w MOPSie, bo może można by na ten czas zapewnić Mamie dochodzącą pomoc. Bo w tym wieku to chwila-moment i może być niedobrze.
OdpowiedzUsuńMoi znajomi gdy musieli wyjechać to na miesiąc odwieźli swą staruteńką mamusię do takiego czasowego domu opieki, działającego na zasadzie pensjonatu,z rehabilitacją i tp. udogodnieniami, ale to niestety są b. duże koszty.
Bardzo udana jest ta siatka, ale kolor mało praktyczny, szybko się wybrudzi, będziesz musiała ją ciągle prać.
Nie narzekaj na robótki, ja przez ostatni rok zrobiłam tylko dwie szydełkowe czapki, a w planach był sweterek, kamizelka, i bawełniany żakiecik.A wyszły tylko dwie czapki- cieplejsza i taka bardziej przewiewna.
Serdeczności dla Ciebie i życzenia zdrowia dla Mamy;)
Dziękuję za życzenia w imieniu mamy.I swoim naturalnie:)))Z tą opieką to trudna sprawa,zatrudniać kogoś lub czasowy dom opieki to trochę bez sensu,bo pracowałabym niemal tylko po to żeby to opłacić.A widzę,że ktoś musi być na co dzień bo mama generalnie jest ,że tak powiem,"na chodzie" ale jest mnóstwo drobnych problemów które na bieżąco trzeba ogarnąć,choćby sytuacja gdy usiłuje się wdrapać na taboret bo chce do czegoś tam u góry sięgnąć:)))Pozdrawiam:)
UsuńNie narzekaj, bo masz bardzo dużo ukończonych projektów. I to bardzo udanych. zwłaszcza krótkie skarpetki bardzo mi się spodobały. Pończoch zresztą też. Może wszyjesz w nie taką elastyczną nitkę, cienką gumkę?
OdpowiedzUsuńDoskonale rozumiem twój problem z mamą. Mam rodziców po 80-ce. Musiałam wyjechać na 3 lata i niestety wszystko zostawiłam na głowie mojej siostry. Ciężko mi z tym, bo wiem ile było problemów, kiedy byłyśmy z tym we dwie. Na szczęście są jeszcze tam siostry moich rodziców, młodsze i zdrowsze. Pomagają jak mogą.
Pozdrawiam ciepło:)))
No tak,starsi rodzice to problem i wyzwanie.Bogaci Niemcy załatwiają to prosto-dom opieki albo przyjeżdża Polka taka jak ja i "z głowy":)))
UsuńTe projekty powstały na przestrzeni niemal roku więc średnia nie powala:))Pozdrawiam Cię w tych dalekich krajach:))
Skarpetki śliczne i wszystkie prace .
OdpowiedzUsuńZdrówka dla mamy i Ciebie i wytrwałości na pewno się dotrzecie i wszystko będzie super.
Wiadomo odwiedzanie się a mieszkanie to dwie różne sprawy.
Pozdrawiam ;-)
Dziękuję:)Damy radę,na pewno,to tylko trudne początki:) Pozdrawiam Ewo:)
UsuńKurczę ale super wygląda. Pogratuluj ode mnie. Moja ma o 8 mniej i jest bardzo schorowane ale też jeszcze na nogach i obsługowa.
OdpowiedzUsuńNajbardziej podobają mi się te skarpety z fikuśnymi warkoczami.
Pozdrówki.
Dziękuję,przekażę :) Też jest schorowana,z trudem chodzi i niestety widzę, że coraz więcej zapomina.Pozdrawiam ciepło:))
UsuńDużo zdrowia dla Twojej mamy, wygląda cudnie. Ciesz się jej obecnością jak najdłużej. Moja Mama odeszła gdy miałam 32 lata, bardzo boleśnie odczułam jej stratę, więc wiem, co piszę.
OdpowiedzUsuńRobótkowy misz masz bardzo mi się podoba, szczególnie skarpety, bo ja nigdy ich nie robiłam . Jakoś nie mogę się odważyć, bo wydaje mi się, że to trudne i poniosę porażkę.
Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej mamy:)
Dziękuję w imieniu mamy:))A skarpety wcale trudne nie są,tylko tak trudno wyglądają,spróbuj:).Pozdrawiam ciepło:)
UsuńTonka życze Tobie i oczywiście Twojej mamie dużi zdrowia oby Wam się przyjemnie razem mieszkało! Wszystkie prace fantastyczne A krótkie skarpetki są zajefantastyczne! Pozdrawiam goraco
OdpowiedzUsuńMiszmasz bardzo ciekawy, nie zawsze można dużo zrobić, choć by się chciało. Twoja Mama dobrze się trzyma, jak na taki wiek:). Te problemy jeszcze przede mną. Pozdrawiam cieplutko Was obie:). Małgosia.
OdpowiedzUsuń