Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

środa, 14 maja 2014

Taki tam misz-masz

     Ludzie,jak zimno,brrr To jakiś marzec a nie maj a ja przyjechałam bez kurtki :( No zapomniałam zabrać,kiedyś zwyczajnie głowy zapomnę i po kłopocie.I w ogóle wyletniłam się ,z ciepłych rzeczy zabierając tylko ponczo ,zresztą nie dziwota bo tyle spraw naraz próbowałam ogarnąć że pakowanie było w ostatniej chwili, a nawet jak mam na to miesiąc to nie ogarniam:)))Podobno od piątku ma już być ciepło to może przeżyję:))
   Kupić kurtki nie mogę,zresztą innych rzeczy też nie, w tym cudnych moteczków na które akurat jest promocja:((A kupować nie mogę bo kupiłam jedno duże które teraz trzeba spłacić. Duże jest co prawda mniejsze niż poprzednie ale za to droższe i mocno moją biedną kieszeń nadwyrężyło:))Duże jest za to oszczędne i w kolorze, co w dzisiejszych czasach jest rzadkością bo nie wiem dlaczego ludziska preferują samochody w kolorze asfaltu lub autostradowego betonu.Pędzi takie coś po niemieckiej autostradzie bez świateł(niestety nie mają obowiązku)i jest zupełnie niewidoczne.
No nie wiem,pokazać-nie pokazać,a co tam ,pochwalę się,przecież nie ukradłam:))


Tak więc poznajemy się pomału.W drodze trochę się stresowałam bo to jednak nigdy nie wiadomo co tam w używanym aucie siedzi:)))
I tylko tych nie kupionych moteczków trochę żal ;)
     Prócz kupowania auta ,co zajęło mi kilka dni,usiłowałam  pogodzić wizyty u lekarzy,życie rodzinne i towarzyskie,porządki w domu,na cmentarzu,działce, zaległe sprawy urzędowe,pomaganie chorej mamie itd.itp. i to wszystko w dwa tygodnie.W efekcie o 10 wieczorem padałam nieprzytomna,o 6 wstawałam i od nowa.I tak co dzień.
 Ale były działkowe spotkania rodzinne
i spacery nad wrocławską rzeką

I podglądanie kaczej rodziny :))

A przy okazji zobaczcie co zostawia młodzież studencka po swoich majówkach
I tak co parę metrów.Przyznam,że byłam z lekka zszokowana.

Trafił się króciutki spacer w pięknym zakątku Wrocławia.


Były  i spotkania z przyjaciółmi.Dzięki Ali dało  się też spotkanie robótkowe z Dagmarą Elą zorganizować i spędzić miło dzień  na dzierganiu i pogaduchach:))
Dzięki temu spotkaniu udało mi się prawie skończyć robiony od miesięcy sweter dla synowej.Tu jeszcze z wiszącymi nitkami i nie blokowany.Będę jeszcze dorabiać mu rękawy ale wcześniej musi go przymierzyć co będzie możliwe dopiero latem.


Tak więc jest to tylko zajawka,szczegóły zapodam jak skończę:))

      Z grubsza ogarnęłam moje miejsce pod gruszą jednak poleżeć na dowolnie wybranym boku już nie zdążyłam:))

Zdążył mi zakwitnąć złotokap...

...nie zdążył wiciokrzew i hortensja pnąca.
Za to kalina zdążyła:))

 Udało się położyć kawałek chodnika.

Rozpanoszony żywopłot z tawuły a przed nim jeszcze zeszłoroczne badyle.


I wszędzie zatrzęsienie ślimaków,u Was też taka ich obfitość?Zeżrą mi wszystko zarazy.
Nie wystarczyło mi czasu na  wszystkie działkowe prace.Jeszcze rzutem na taśmę spryskałam przynajmniej grubsze chwasty i koniec.Kosząc trawnik nazbierałam mniszka ,który niedługo całkiem zastąpi u mnie trawę.Jak już jest to niech przynajmniej czemuś służy:)))
Przygotowałam miodek z następujących proporcji:
400 kwiatów
1 kg cukru
1l wody
1 cytryna
Kwiaty zalałam wodą i zostawiłam do następnego dnia,odcedziłam ,odcisnęłam,dodałam cukier i cytrynę,gotowałam ok 1,5 godz.



Popatrzcie jakiego pracowitego mam wnuczka:)))Tak się biedak spieszył z tym szuflowaniem,żeby mu tylko węgla nie zabrakło:))Ciekawe czy mu tak zostanie jak naprawdę jego pomoc będzie potrzebna:))

I na koniec jeszcze zaległość której tutaj nie pokazywałam.Gdy się onegdaj nudziłam,z tych nudów powstała taka bransoletka.Wykonana na szydełku z reszty muliny pozostałej z naszyjnika ,metalowych kółeczek i koralików.
Robótkowo chwilowo nic się nie dzieje,zastanawiam się czym by się tu zająć. I to by było na tyle:)) Słońca i ciepła Wam życzę:))

PS1
Pobawiłam się trochę przy obróbce zdjęć,mam nadzieję że Wam to nie przeszkadza:))
PS 2
Tak mnie zajęło pisanie,że aż zaczęły mi strzelać gotujące się jajka o których zupełnie zapomniałam :)))

27 komentarzy:

  1. Przeleciałam najpierw zdjęcia i jak tylko zobaczyłam śmieci, to pomyślałam: o Wały nad Odrą (dobrze kojarzę, że to te przy cmentarzu na Bujwida?). No cóż, przyznam się, że też w czasach studenckich tam grillowaliśmy, ale zawsze pilnowaliśmy, żeby nie zostawić po sobie syfu. A przecież to ledwie parę lat temu było, aż mi się wierzyć nie chce, że studenci aż tak zdziczeli ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,dokładnie,to to miejsce,przykro było na to patrzeć.Nie rozumiem,przecież to żaden problem wrzucić wszystko w reklamówkę,już całkiem tak jak piszesz zdziczeliśmy.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Samochód wygląda super i niech Ci dobrze służy :))
    Świetna fotorelacja!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się działo! :))) Przede wszystkim gratuluję auteczka! Mam nadzieję, że będzie Ci służyło długo i bezawaryjnie. Kolor fajny, na markach się nie znam, więc nie będę pytać o szczegóły techniczne :) Za tę bezawaryjność wznoszę toast herbatką z pysznym miodkiem z mniszka! Szkoda, że nie znałam przepisu wcześniej, bo byłam niedawno na takiej mniszkowej łące.Tutaj też bardzo zimno, teraz jest tylko 6stopni. Jak mogę Ci pomóc względem cieplejszych ubrań? Może jakąś wysyłkę zorganizujemy? :))))
    A sweter dla synowej wygląda niesamowicie, już teraz, taki bez rękawów. Szkoda, że na finisz trzeba czekać do lata. Bransoletka super! Patrz, Tonko, jaki jest w Tobie potencjał, skoro z nudów robisz takie piękne rzeczy :)))) Pozdrawiam Cię gorąco i słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłaś Elu ważną częścią tego "dziania"się:))Dziękuję w imieniu autka i swoim ;)Ubraniem się nie przejmuj,coś tu sobie pożyczę po prostu jak nie będzie innego wyjścia,zresztą zapowiedzieli już ocieplenie.Ale bardzo dziękuję za chęć pomocy:)
      Sweter rekawy będzie miał chyba takie niedługie,zresztą synowa oceni i zdecyduje.Serdecznie pozdrawiam:))

      Usuń
  5. Niech Cię autko wozi długo i szczęśliwie:)))) Ogródek super i wszystko inne też:) Człowiek Orkiestra z Ciebie Tonko!!!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyjazd intensywny, ale wydaje się być bardzo udany :) Autka gratuluję! Też się nad nim swego czasu zastanwialiśmy, więc wiem od małżona, że to solidny model. Życzę szerokiej drogi i bezawaryjnej jazdy! :) Ściskam!

    P.S. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na inny model w kolorze asfaltu i radośnie śmigamy nim po autostradach :D Ale światła włączamy, żeby nie było :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:))Moje poprzednie auto też było w kolorze asfaltu,a właściwie betonu ale zawsze chciałam mieć "w kolorze",żeby mnie na pewno było na tym betonie czy asfalcie widać ,no i się trafiło:))Miłego śmigania:))

      Usuń
  7. Super samochodzik. Skrzętnie ukryłaś markę i nijak nie mogę rozpoznać. Kolor świetny.
    Sweter dla synowej już wygląda dobrze. A co dopiero jak go skończysz.
    Ogród wspaniały. Dużo roślin , zielono i kolorowo. Już teraz wiem , że to pięknie kwitnące drzewo to złotokap. Może jeszcze coś zakwitnie nim wyjedziesz.
    Trzymaj się cieplutko . Przecież to maj , będzie ciepło. Teraz nas straszą ulewami. Oby tylko straszyli. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadziu,marka to nie tajemnica-Toyota Yaris i już jestem "wyjechana",niestety.Ja mam nadzieję na jakieś ocieplenie choć deszcze z mojego punktu widzenia mile widziane(ale tylko tu gdzie jestem:))).Serdecznie Cię pozdrawiam:))

      Usuń
  8. Super samochód :-) Śliczny kolor :-) Gratuluję nowego nabytku.
    Wlałaś w moją duszę nadzieję na lepszą pogodę... będę Cię trzymała za słowo :-)
    Sweter dla synowej rewelacyjny - bardzo mi się podoba.
    Bransoletka cudowna :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu:))To zapowiadane ocieplenie jakoś się nie spieszy,dzisiaj 8 stopni co jak na tutejsze zwyczaje jest temperaturą raczej zimową niż wiosenną:(Ale nie tracę nadziei:))Ciepełka i słońca życzę:))

      Usuń
  9. Super autko sobie sprawiłaś. Niech Cię wozi bezawaryjnie.
    A te 2 tygodnie wolnego to tzw urlop wypoczynkowy? No to super wypoczywasz :)))
    Pozdrawiam. ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu:))Urlop?Raczej nazwałabym to krótką przerwą na życie :))A autkiem się cieszę choć spłata go oznacza 0 nowych moteczków przez dłuższy czas,między innymi:)))

      Usuń
  10. Autko bardzo ładne, pochwale, bo kiedyś takie miałam podobne, podoba mi sie Twoja bransoletka, no a synowa ze swetra na pewno bedzie zadowolona:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaka piękne autko i życzę Ci żeby się nie psuło. Wspaniały sweterek dla synowej na pewno będzie zachwycona. Bransoletka super. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, Tonko... myślisz, że tak łatwo umrzeć z zimna? ;)
    Gratuluję auta. Kolor ma śliczny, mam nadzieję, że na żywo jest równie niebieskie jak na moim ekranie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam Igo,przeżyję,ze mnie gorąca kobita a zresztą od jutra ma być prawie lato ;)Autko w realu jest równie wściekle niebieskie:))I dziękuję:))

      Usuń
  13. Tosiu i ja dziękuję za to ,że mogłyśmy się spotkac w tak miłym gronie. Autko rewelka i kolor taki jak moje i też Japończyk. Wiesz ,że kocham Twoją działkę i cieszę się ,że sobie pospacerowałam. Sweter bardzo ładny a te pomysły na nudę to są fantastyczne.Serdecznie i cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki naszemu spotkaniu mogłam sweter mniej więcej skończyć:))Faktycznie auto ma podobny kolor tylko tym razem inny Japończyk:))Trzymaj się i nie szalej za bardzo w ogrodzie:)))

      Usuń
  14. Jak to fantastycznie że i ty Tosiu maiłaś spotkanie w gronie dziewiarek, to super sprawa. A samochód ekstra pozdrawiam gorąco majówkowo Pstro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się mimo braku czasu i ten czas z pewnością nie był zmarnowany:))Pozdrawiam Cię:))

      Usuń