Pewnie tak.Ja nie,jakoś się dotychczas nie złożyło, dlatego chętnie skorzystałam z okazji żeby je zobaczyć,choćby pobieżnie.Przy okazji uciec na chwilę od obowiązków.
Wyruszyliśmy rano.Sprawa ,która była pretekstem do wyjazdu,miała być załatwiona po południu ,więc wydawało się że czasu mamy sporo.
Ale że czas,jak wiadomo,ucieka jakoś zupełnie niezależnie od naszych planów a nawet wbrew nim,tak więc do Kórnika, od którego zaczęliśmy,dotarliśmy koło 11.

Pani parkingowa od razu poinformowała nas co i jak,a więc:
auto tyłem do trawnika,
zamek jest otwarty -kasa w zamku,
arboretum od 13 (!) osobno płatne,
w międzyczasie jest jezioro ,promenada i i Szymborska.
I skasowała nas na 12 zł (ale na cały dzień ).
Dlaczego zamek od 10 a arboretum od 13?Zagadka.

Więc najpierw zamek.

Nie będę szczegółowo zamku i jego historii opowiadać,na tej stronie został pięknie opisany i tam Was odeślę.

Przy wejściu (2 bilety ulgowe-18 zł) trzeba zdezynfekować ręce i można już zwiedzać.
Zamek piękny,przepiękne podłogi jednak mało widoczne bo okryte chodnikami.
![]() |
| Wszystkie drzwi okolone takimi wspaniałymi portalami. |

Jak na letnią rezydencję(tak nam powiedziała jedna z pań tam pracujących,że to była taka ówczesna "dacza":))) całkiem okazały:).

Do otwarcia arboretum zostało jeszcze sporo czasu,postanowiliśmy przeczekać spacerując promenadą nadjeziorną i szukając ławeczki Szymborskiej.

Promenadę ,trzeba przyznać,mają Kórniczanie wspaniałą.

Przespacerowaliśmy się sporym jej odcinkiem zanim Panią Szymborską znaleźliśmy.

W końcu otworzono arboretum ( 2 bilety ulgowe-14 zł).Szybki z konieczności spacer i wyjazd.

Jaśminy,wszędzie jaśminy.Nie tylko w arboretum ale w ogóle po drodze widziałam je w wielkiej obfitości.Te w parku były szczególnie piękne,pachniały-jak to jaśminy-obłędnie.
![]() |
| Piękny ,nieznany mi jaśmin z różowym środkiem.Pachniał delikatniej niż pozostałe. |
![]() |
| Pierwszy dyrektor arboretum. |

![]() |
| Azalie i rododendrony już przekwitły.Ten był chyba ostatni ale za to wyjątkowej urody. |


![]() |
| Kazano siedzieć przy rzeźbionym w listki stoliku.No to siedziałam . |
![]() |
| Widok na zamek od strony arboretum. |

Zatrzymaliśmy się w okolicy Starego Rynku i w sumie tylko Rynek i najbliższe jego otoczenie widziałam.Ten czas:( .
Inne części miasta oglądałam już tylko z okien samochodu,trochę się po Poznaniu pokręciliśmy myląc drogę:)).Ogólnie miasto mi się spodobało,dużo zieleni,dużo do zobaczenia.Fajnie byłoby spędzić w nim kilka dni i spokojnie pozwiedzać.

Piękny ratusz ale niestety grubo za późno na koziołki.
Te do obejrzenia w parku:).
![]() |
| Przerwa na obiad. |


![]() |
| Za farą trafiliśmy na taki piękny dziedziniec.Myśleliśmy,że należy do naszej siły przewodniej w eleganckim czarnym kolorze ale okazało się ,że to urząd miasta. |
![]() |
| Jak pięknie pająki krzew udekorowały :). |
Sorry że tak wszędzie się wcinam, psując każde ujęcie ;)
Oprócz uporu fotografa,jest też ku temu powód. Wybierając się na tę króciutką wycieczkę,włożyłam do obfocenia właśnie świeżo wydzierganą bluzkę,niemal prosto z drutów.To taka robótka z gatunku"czymś ręce przy filmie zająć".Nie mając pomysłu i czekając na wenę,wzięłam się za byle co.Byle co, bo to jakiś akryl,może z odrobiną bawełny zalegający w pudle od lat.

To było już czwarte podejście do tej włóczki i tym razem zakończone sukcesem.No prawie.Wydaje mi się trochę za krótka.Myślałam,że się nieco wyciągnie po zmoczeniu ale nie i będę ją musiała jeszcze troszkę przedłużyć.Wczoraj włożyłam bo kto wie kiedy trafi się następna okazja żeby jej zdjęcia zrobić:))Fason ten sam co poprzednio i zdaje się że wszystkie ewentualne następne będą takie same bo ten wydaje się jedynie słuszny :))
I to by było na tyle:))Słonecznego weekendu:))
U mnie raczej będzie deszczowy :(
I pomyśleć że szykowałam się na suszę,pracowicie łapiąc w co popadnie deszczówkę :(.Wczoraj ,wracając z wycieczki ,wpadłam w potężną ulewę,na szczęście w ciągu dnia było sucho i wręcz gorąco.
P.S.
Kudły jak widać ścięte.



































