
Sweterek robiony moją ulubioną metodą czyli "na oko",w całości,boki i rękawki zszywane,zapinany od wewnątrz na zatrzaski.Natomiast czapeczkę zrobiłam-zupełnie wbrew moim zwyczajom- ściśle według wzoru z Dropsa.Czapeczka,mimo że najmniejszy rozmiar i robiona na drutach cieńszych od zalecanych,jeszcze za duża.Nic to ,młody szybko dorośnie do niej ☺.Wyszły mi 3 moteczki po 50 g na ten komplet.
To by było na tyle.Jestem skonana i chyba lekko zachorowana,miałam wyczerpujące dwa dni.Życie potrafi zaskoczyć i wczoraj wywróciło mi plany na najbliższy tydzień do góry nogami.Dzisiaj zaowocowało to nagłą i niespodziewaną podróżą,mam za sobą 800 km,przy okazji pobiłam swój rekord na tej trasie.To chyba już nie na moje zdrowie takie jazdy:((
Miłego wiosennego tygodnia:))
P.S.
A'propos wiosny to pod Bonn widziałam już kwitnący rzepak!O tej porze!Sama sobie nie wierzę :)))





