Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 4 lutego 2014

Męski sweter

Następna gotowa robótka to sweter o którym już wcześniej wspominałam.Właściciel już w nim chodzi tak więc mogę pokazać.Jak zwykle nie obyło się bez wpadek i błędów,zresztą  nawet w Viajante gdzie są tylko prawe oczka udało mi się popełnić błędy ,a co dopiero w swetrze:))
Sweter w odróżnieniu od poprzedniego niemal zupełnie gładki,jedyną ozdobą jest plisa z guzikami.Robiony od góry,przy dekolcie zastosowałam rzędy skrócone  metodą niemiecką(strona prawa)i metoda niemiecka strona lewa,jest lepsza ale i tak nie wyszło zupełnie niewidocznie.
Sesja na Chudej choć sweter męski:))


Żeby nie był taki monotonny dodałam mu takie boczki nawiązujące do raglanu.



Zużyłam 10 motków Limy Dropsa,druty Addi nr.4
Jak już wspomniałam ,nie obyło się bez komplikacji.Gdy sweter zmoczyłam i ułożyłam na ręczniku-zamarłam.O zgrozo,sweter jest w pasy!!
Przy robocie w ogóle tego nie zauważyłam ,dopiero na mokro ukazały się te paski wyraźnie.Klęłam w żywy kamień,głównie siebie,że nie sprawdziłam partii.Niestety banderole powyrzucałam i nawet nie mogę sprawdzić jak to było.Nie pamiętam czy dokupywałam włóczkę czy nie i nie wiem jak to się stało :( O pruciu nie było mowy, chociaż gdybym miała więcej czasu to chybabym spruła bo na dodatek wydał mi się ( i wciąż wydaje)za mały.Czasu jednak nie miałam,sweter miał być prezentem już za dwa dni.Postanowiłam prezent wręczyć i poddać ocenie obdarowanemu - jeżeli uzna,że te paski są nie do przyjęcia, to przerobię.
Szczerze mówiąc ,na suchym swetrze te nieszczęsne pasy są ledwo widoczne i komisyjnie uznano,ze mogą zostać.Co do "zamałości"to najwyższa instancja w osobie synowej uznała,że jest ok.
No to ok:))))I'm happy:))))
Teraz męczę trzeci sweter i spieszę się,bo czasu na niego mam niewiele a jest dość wymagający,mam nadzieję że zdążę.A następna w kolejce do pokazania jest własnoręcznie (nie bez wpadek) farbowana semele.

U nas był dzisiaj cudowny ,choć wietrzny dzień,niebo bez jednej chmurki i wspaniałe słońce:)))U Was też?

Uciekam znów do farbowania,tym razem mitenek,trzymajcie kciuki :)))

niedziela, 2 lutego 2014

Szydełkowa chusta

Uff,upięłam do blokowania semele-giganta i mam dość,kręgosłup mało mi przy tym nie pękł,kolana protestowały-zdecydowanie wolę dziergać,blokowanie chętnie bym komuś zleciła:)))
    Ale ja dzisiaj nie o semele,na nią przyjdzie czas później,  a dzisiaj chusta szydełkowa bez nazwy,zrobiona jako rozrywkowy przerywnik między nudnymi swetrami i jako wypełniacz czasu w kolejkach do lekarza:))
 Niedawno dostałam od mamy motek Peonii z śp.Aniluxu.Mama zrobiła sobie z niej kiedyś bluzkę i motek jej został a ponieważ sama już nie dzierga,zbędny moteczek oddała mi.Leżał sobie na wierzchu bo nie zdążyłam go jeszcze gdzieś upchnąć,kiedy znudziło mnie dzierganie swetra.Jedna robótka mnie szybko nudzi ,szczególnie gdy jest to męski sweter:))Jakaś rozrywka w trakcie była po prostu niezbędna.Gdy znalazłam ten wzór (krąży w sieci ale nie doszłam do źródła więc nie mogę podać skąd naprawdę pochodzi)

w oko wpadł mi ten samotny moteczek:))Przyjemna robótka,włóczka milutka choć to tylko akryl.Szydełko 2,5.Kolor mamy ulubiony więc uznałam ,że motek wróci do niej w postaci tej chusty,szczególnie że mama na szydełku raczej nie robiła,szydełko to babcia:))
 Oryginał podoba mi się dużo bardziej.Akryl nie wygląda już tak dobrze,powinnam była chyba ją lekko przeprasować.


W zanadrzu mam jeszcze sweter i tę upinaną semele ale pokażę po kolei czyli następną razą,
tymczasem życzę Wam miłego tygodnia:))