Yadis proponuje 52 projekty w ciągu roku.Dużo ale kto wie,spinać się specjalnie nie będę ale może uda się to zrealizować.
U Maknety natomiast prac ma być "tylko" 15 ale za to nie jakieś tam tylko spełniające konkretne kryteria.I tu ,przyznaję,trochę pochopnie wzięłam udział,nie doczytałam np.że trzeba też coś zaprojektować i opublikować a to chyba przekracza moje zdolności:))Aha,i ten projekt z kolejki na Ravelry,tja,ja nie mam kolejki na Raverly ,mam za to swoją prywatną na pulpicie ,może zostanie zaliczone:))))Z resztą być może sobie poradzę.Być może...:)))Ale w końcu to tylko zabawa:))
Skoro się podjęłam to zaczęłam działać.Na razie skromnie bo powstały tylko skarpetki.
Skarpety robione od palców najpierw wzorem pończoszniczym,potem spiralnym (bezpiętowo) a na końcu ściągaczem 2 na 2.Wykorzystałam dwa rodzaje włóczki skarpetkowej, "ciapatą" i grafitową robiąc w dwie nitki.Ponieważ nie jestem pewna czy nie przesadziłam z długością - skarpety dla wnuczka mają być,na razie nie zakończyłam nitek,najpierw trzeba będzie je zmierzyć.

Tym samym będzie to 1/52 projekt u Yadis i zaliczony punkt 11 u Maknety.Właściwie to i punkt 9 bo włóczka leżała już kilka lat.
Czyli u Maknety wygląda to tak:
Nigdy, przenigdy nie wzięłabym w czymś takim udziału - udział w takim swoistym wyścigu odebrałby mi calutką frajdę z dziergania.Z tych samych względów nigdy niczego nie robiłam na zamówienie a swego czasu zrezygnowałam z możliwości wstawiania swetrów do Cepelii, bo tam były konkretne terminy. Mus ukończenia każdej pracy w tydzień przestaje być przedsięwzięciem artystycznym a jest po prostu rzemiosłem. A dla mnie robótkowanie ma mnie rozwijać artystycznie a nie spychać do roli rzemieślnika. Jeśli zdarzało mi się spędzić nad tamborkiem hafciarskim 8-10 godzin na dobę to nie dlatego, że musiałam coś skończyć na określony termin a dlatego, że"wpadłam w trans" haftowania. To samo mam z koralikami - niczego nie robię na handel lub konkretne zamówienie - jak mi się więcej biżutków zrobi to je po prostu co jakiś czas rozdaję, wszak mam tylko jedną szyję. Teraz jakoś wzięło mnie na szydełkowanie- z tej samej włóczki co czapkę i chustę zaczęłam robić kamizelkę. Nawet niezle mi idzie:)
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Zamówienia,terminy potrafią zabić całą radość z tworzenia,to prawda..Ja nie traktuję tego śmiertelnie poważnie.Ot,zabawa.Jeśli uda się wywiązać to fajnie,jeśli nie to też świat się nie zawali.A przecież i tak coś tam ciągle dłubię:))A dodatkowo wyzwanie Maknety zmusi mnie do do pogłówkowania trochę co też mi się przyda,bom leniwa ostatnio nawet w myśleniu:))
UsuńJa myślę, że - faktycznie - robić trzeba dla przyjemności, ale - są czasem takie chwile, że człowiek nie wie, co ma dziergać - no po prostu brak weny, albo ma niechęć do czegokolwiek i wtedy takie wyzwania są świetne. Ja tak miałam kiedyś - uwielbiałam haftować, sprawiało mi to ogromną radość i pozwalało odpocząć od trudnych chwil, ale nagle odechciało mi się. I nie potrafiłam znaleźć sobie innego zastępczego zajęcia, które w podobny sposób odstresowywałoby mnie. Na blogu wiało pustkami, bo nie miałam o czym pisać. I wtedy pojawiło się wyzwanie w postaci wspólnego haftowania dosyć skomplikowanego obrazka. Zgłosiłam się. Nie dość, że w efekcie wyhaftowałam śliczny obrazek, to blog ożył a ja poznałam nowe fantastyczne osoby :) Wyzwania są całkiem fajne :) Chociaż nie zgłosiłam sie do tego, bo uczestniczę już w jednym i na razie tyle jest na miarę moich możliwości :)
UsuńŻyczę miłej zabawy!
Asia
Dziękuję Asiu:))Właśnie o to chodzi,o kopa, bo się jakoś tak wszystko potknęło,zastało:))
UsuńJa też nie lubię tego typu zabaw. Ci zrobię, to zrobię i niech tak zostanie. Jednak skarpety są fajowe.
OdpowiedzUsuńA ja tym razem dołączyłam i zobaczymy czym sie to skończy:)))
UsuńW wyzwaniach nie biorę udziału, ale skarpety spiralne właśnie zrobiłam - 2 pary, trzecia w trakcie(tyle, że dla siebie). Chciałam zobaczyć "na żywo", jak się takie skarpety robi i nosi.
OdpowiedzUsuńJa w sumie wolę zwykłe choć spiralne jedne mam i noszą się też dobrze.Te były robione dla dziecka a jemu tak szybko nóżki rosną ,że lepiej było zrobić bez pięty.
UsuńCiekawe te wyzwania, na pewno będzie się działo :) Skarpet tego typu jeszcze nie widziałam, ale bardzo mi się spodobały z tymi przekątnymi "warkoczami" :)
OdpowiedzUsuńSą praktyczne jeśli się nie zna dokładnie rozmiaru czy ,jak w tym przypadku,gdy mają jeszcze za miesiąc pasować:))
UsuńTeż nigdy nie brałam udziału w wyzwaniach, ale w tym roku stwierdziłam, że przyda mi się jakiś kop w wiadomą część ciała i może choć części zapasów się pozbędę, więc zapisałam się do TD 2015 u Agi (Intensywnie Kreatywnej). Nie mam ambicji wygrać, ciągnę się w ogonie, ale coś pożytecznego powstaje :) Tak więc będę trzymać kciuki za Twoje wyzwania i mam nadzieję na wzajemność ;-)
OdpowiedzUsuńJasne,na moje kciuki możesz liczyć ,zwłaszcza że u Kreatywnych chodzi zdaje się o rywalizację:))Ja do wszelkiej rywalizacji zapędów nie mam żadnych a w tych dwóch wyzwaniach to raczej luzik czyli coś dla mnie,bo ja tak generalnie właśnie luzik bardzo sobie cenię :))No i właśnie ten kop mi potrzebny i powiem Ci,że działa,wzięłam się za robotę:))
UsuńWyzwania dla "kopa" to dobry pomysł. Skarpetki spiralne są bardzo praktyczne dla dzieci i osób chorych, nie spadają z nóg nawet w czasie intensywnie rozbieganych stóp. Serdecznie pozdrawiam życząc zadowolenia z realizacji wyzwań :)
OdpowiedzUsuńMają jeszcze tę zaletę,ze robi się je bardzo łatwo,w sam raz dla tych,którzy mają kłopoty z wyrobieniem pięty:))
UsuńŚwietne wyzwania :-)
OdpowiedzUsuńSkarpetki doskonałe - mam nadzieję, że będą pasowały.
Piękny haft :-)
Pozdrawiam serdecznie.
Też mam nadzieję,ze będą pasowały bo inaczej trzeba będzie pruć i robić od nowa,na co nie mam ochoty:))
UsuńPodziwiam , pracowity rok zaplaanowałś ! Skarpety superanckie, kiedyś poproszę o zdradzenie sposobu wykonania tej spirali
OdpowiedzUsuń