Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

czwartek, 8 stycznia 2015

Wyzwania

    Jak pewnie już większość wie, Yadis  i Makneta nowy rok zaczęły ogłoszeniem wyzwań dziewiarskich.Na ogół nie biorę udziału w tego rodzaju zabawach.Nie żeby mi się nie podobały, ale ja leniwa jestem,nie lubię też obowiązków a podjęcie takiego wyzwania stwarza  obowiązek wywiązania się.Tym razem jednak podjęłam się i ja.I to obu bo w sumie się trochę pokrywają.Ponieważ jakoś ostatnio nic mi nie idzie,co zacznę to w kącie ląduje,potraktowałam je jako bodziec żeby wreszcie coś sensownego robić:))
Yadis  proponuje 52 projekty w ciągu roku.Dużo ale kto wie,spinać się specjalnie nie będę ale może uda się to zrealizować.

Maknety natomiast prac ma być "tylko" 15 ale za to nie jakieś tam tylko spełniające konkretne kryteria.I tu ,przyznaję,trochę pochopnie wzięłam udział,nie doczytałam np.że trzeba też coś zaprojektować i opublikować a to chyba  przekracza moje zdolności:))Aha,i ten projekt z kolejki na Ravelry,tja,ja nie mam kolejki na Raverly ,mam za to swoją prywatną na pulpicie ,może zostanie zaliczone:))))Z resztą być może sobie poradzę.Być może...:)))Ale w końcu to tylko zabawa:))

Skoro się podjęłam to zaczęłam działać.Na razie skromnie bo powstały tylko skarpetki.
 Skarpety robione od palców najpierw wzorem pończoszniczym,potem spiralnym (bezpiętowo) a na końcu ściągaczem 2 na 2.Wykorzystałam dwa rodzaje włóczki skarpetkowej, "ciapatą" i grafitową robiąc w dwie nitki.Ponieważ nie jestem pewna czy nie przesadziłam z długością - skarpety dla wnuczka mają być,na razie nie zakończyłam nitek,najpierw trzeba będzie je zmierzyć.

                               

Tym samym będzie to 1/52 projekt u Yadis i zaliczony punkt 11 u Maknety.Właściwie to i punkt 9 bo włóczka leżała już kilka lat.
Czyli u Maknety wygląda to tak:

U mnie leje od rana,na spacery żadnych szans ,idę dziergać.Rozgrzebane mam dwie robótki drutowe i jedną hafciarską.

Miłego dnia :)))

18 komentarzy:

  1. Nigdy, przenigdy nie wzięłabym w czymś takim udziału - udział w takim swoistym wyścigu odebrałby mi calutką frajdę z dziergania.Z tych samych względów nigdy niczego nie robiłam na zamówienie a swego czasu zrezygnowałam z możliwości wstawiania swetrów do Cepelii, bo tam były konkretne terminy. Mus ukończenia każdej pracy w tydzień przestaje być przedsięwzięciem artystycznym a jest po prostu rzemiosłem. A dla mnie robótkowanie ma mnie rozwijać artystycznie a nie spychać do roli rzemieślnika. Jeśli zdarzało mi się spędzić nad tamborkiem hafciarskim 8-10 godzin na dobę to nie dlatego, że musiałam coś skończyć na określony termin a dlatego, że"wpadłam w trans" haftowania. To samo mam z koralikami - niczego nie robię na handel lub konkretne zamówienie - jak mi się więcej biżutków zrobi to je po prostu co jakiś czas rozdaję, wszak mam tylko jedną szyję. Teraz jakoś wzięło mnie na szydełkowanie- z tej samej włóczki co czapkę i chustę zaczęłam robić kamizelkę. Nawet niezle mi idzie:)
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówienia,terminy potrafią zabić całą radość z tworzenia,to prawda..Ja nie traktuję tego śmiertelnie poważnie.Ot,zabawa.Jeśli uda się wywiązać to fajnie,jeśli nie to też świat się nie zawali.A przecież i tak coś tam ciągle dłubię:))A dodatkowo wyzwanie Maknety zmusi mnie do do pogłówkowania trochę co też mi się przyda,bom leniwa ostatnio nawet w myśleniu:))

      Usuń
    2. Ja myślę, że - faktycznie - robić trzeba dla przyjemności, ale - są czasem takie chwile, że człowiek nie wie, co ma dziergać - no po prostu brak weny, albo ma niechęć do czegokolwiek i wtedy takie wyzwania są świetne. Ja tak miałam kiedyś - uwielbiałam haftować, sprawiało mi to ogromną radość i pozwalało odpocząć od trudnych chwil, ale nagle odechciało mi się. I nie potrafiłam znaleźć sobie innego zastępczego zajęcia, które w podobny sposób odstresowywałoby mnie. Na blogu wiało pustkami, bo nie miałam o czym pisać. I wtedy pojawiło się wyzwanie w postaci wspólnego haftowania dosyć skomplikowanego obrazka. Zgłosiłam się. Nie dość, że w efekcie wyhaftowałam śliczny obrazek, to blog ożył a ja poznałam nowe fantastyczne osoby :) Wyzwania są całkiem fajne :) Chociaż nie zgłosiłam sie do tego, bo uczestniczę już w jednym i na razie tyle jest na miarę moich możliwości :)
      Życzę miłej zabawy!
      Asia

      Usuń
    3. Dziękuję Asiu:))Właśnie o to chodzi,o kopa, bo się jakoś tak wszystko potknęło,zastało:))

      Usuń
  2. Ja też nie lubię tego typu zabaw. Ci zrobię, to zrobię i niech tak zostanie. Jednak skarpety są fajowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tym razem dołączyłam i zobaczymy czym sie to skończy:)))

      Usuń
  3. W wyzwaniach nie biorę udziału, ale skarpety spiralne właśnie zrobiłam - 2 pary, trzecia w trakcie(tyle, że dla siebie). Chciałam zobaczyć "na żywo", jak się takie skarpety robi i nosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie wolę zwykłe choć spiralne jedne mam i noszą się też dobrze.Te były robione dla dziecka a jemu tak szybko nóżki rosną ,że lepiej było zrobić bez pięty.

      Usuń
  4. Ciekawe te wyzwania, na pewno będzie się działo :) Skarpet tego typu jeszcze nie widziałam, ale bardzo mi się spodobały z tymi przekątnymi "warkoczami" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są praktyczne jeśli się nie zna dokładnie rozmiaru czy ,jak w tym przypadku,gdy mają jeszcze za miesiąc pasować:))

      Usuń
  5. Też nigdy nie brałam udziału w wyzwaniach, ale w tym roku stwierdziłam, że przyda mi się jakiś kop w wiadomą część ciała i może choć części zapasów się pozbędę, więc zapisałam się do TD 2015 u Agi (Intensywnie Kreatywnej). Nie mam ambicji wygrać, ciągnę się w ogonie, ale coś pożytecznego powstaje :) Tak więc będę trzymać kciuki za Twoje wyzwania i mam nadzieję na wzajemność ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne,na moje kciuki możesz liczyć ,zwłaszcza że u Kreatywnych chodzi zdaje się o rywalizację:))Ja do wszelkiej rywalizacji zapędów nie mam żadnych a w tych dwóch wyzwaniach to raczej luzik czyli coś dla mnie,bo ja tak generalnie właśnie luzik bardzo sobie cenię :))No i właśnie ten kop mi potrzebny i powiem Ci,że działa,wzięłam się za robotę:))

      Usuń
  6. Wyzwania dla "kopa" to dobry pomysł. Skarpetki spiralne są bardzo praktyczne dla dzieci i osób chorych, nie spadają z nóg nawet w czasie intensywnie rozbieganych stóp. Serdecznie pozdrawiam życząc zadowolenia z realizacji wyzwań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają jeszcze tę zaletę,ze robi się je bardzo łatwo,w sam raz dla tych,którzy mają kłopoty z wyrobieniem pięty:))

      Usuń
  7. Świetne wyzwania :-)
    Skarpetki doskonałe - mam nadzieję, że będą pasowały.
    Piękny haft :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję,ze będą pasowały bo inaczej trzeba będzie pruć i robić od nowa,na co nie mam ochoty:))

      Usuń
  8. Podziwiam , pracowity rok zaplaanowałś ! Skarpety superanckie, kiedyś poproszę o zdradzenie sposobu wykonania tej spirali

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam :))

    Niestety cos kliknęłam, cos nacisnęłam i utraciłam możliwość publikowania postów na swoim blogu. Już to przebolałam ale szkoda mi troszkę więc założyłam nowy. Jeżeli chcesz - zagadnij do mnie proszę.

    Pozdrawiam serdecznie. Dorota
    http://sielskachata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń