Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Się dzierga,się szyje,się pruje...

Raz to ,raz tamto:))
To co się wydziergało i uszyło nie jest dla mnie ,ale że dotarło już do właścicielek, mogę pokazać:))Za to prucie moje jak najbardziej:))
Po dłuuuugim czasie wykończyłam wreszcie czarną torebkę.Uff...Strasznie się spóźniłam,torebka miała być prezentem ale nie zdążyłam.Tzn.prezentem została, tyle że mocno spóźnionym.Mam nadzieję,że osoba nią obdarowana wspaniałomyślnie mi to wybaczy:))Jakoś nie udało mi się jej po ludzku sfotografować,czarny fotografuje się koszmarnie zwłaszcza że się na tym specjalnie nie znam,ledwo jedno zdjęcie wybrałam.


Wszyłam podszewkę z zamykaną na suwak kieszonką,kieszonką na komórkę i karabińczykiem na klucze.Zamykana jest na magnetyczny zamek a na wierzchu dodałam srebrny guzik.
      Powstała też torebka nr 2.Również szydełkowa,wzorowana na torebce od Zdzid jednak robiąc ją nie korzystałam z opisu tylko ze zdjęcia.O tej co prawda informacji czy dotarła jeszcze nie mam,ale właścicielka tu raczej nie zajrzy:))
Zużyłam 3,5 motka bawełny Sunny Cheval Blanc ,125m/50g,szydełko nie wiadomo jakie bo oznaczenia się starły.






     Szyje się też,niezbyt dużo ale zawsze:))Przy okazji wszywania podszewki do czarnej torby definitywnie odmówił współpracy mój stary,wysłużony Łucznik.Wszywanie dokończyłam ręcznie a maszyna pójdzie niestety na zasłużony złom:))W międzyczasie dojechała moja druga maszyna,Brother,również nie pierwszej młodości choć nie tak stara i nie tak wytłuczona jak Łucznik.Brothera kupiłam bo Łucznik nie radził sobie z cienkimi,elastycznymi i podobnie problematycznymi tkaninami.Tak że na jednej szyłam grubsze a na drugiej cienizny.Jednak Brother ma wadę,szwankuje mu transport i mimo regulacji i napraw potyka się na każdym ,nawet minimalnym zgrubieniu.Żeby na nim wygodnie szyć ,potrzeba by trzeciej ręki do ciągnięcia:))Z tego względu coraz częściej zastanawiam się nad zakupem nowego sprzętu.Co prawda nie szyję teraz tyle co dawniej,jednak gdy już to robię to chciałabym żeby to jakoś wyglądało.
Tymczasem jednak uszyłam na tym czym dysponowałam dwie bluzki oversize dla synowej.Obie są identyczne.Ja tu tylko w charakterze manekina:))
Przód bluzki może być tyłem i odwrotnie.
Boki zszyłam szwem francuskim (chyba? razem na prawej stronie a potem na lewej?),brzegi rozcięć po prostu podwinęłam dwa razy,dekolty obszyłam lamówką z resztki tkaniny,.
Z uwagi na te transportowe problemy,szwom daleko niestety do doskonałości.Choć niewykluczone ,że to moje dalece niedoskonałe umiejętności:)))
To tyle "się szyje" a "się pruje"?
Ano będzie się pruło.Trzy razy zaczynałam sweter/tunikę/kardigan - w takiej kolejności-z wełenki którą niedawno kupiłam.Stanęło na kardiganie ale to co wydziergałam nie podoba mi się,spruję ale na razie nie mam żadnego pomysłu na kolejną wersję.Chyba odłożę i wezmę się za coś innego,może w międzyczasie coś wymyślę:))

Miłego dnia:)))

6 komentarzy:

  1. Torebki fajne, ale bluzki rewelacyjne! Idealne na panujące upały. Od jakiegoś czasu chodzi za mną pomysł uszycia sobie podobnej, ale z mniej przezroczystego materiału, żeby nie trzeba było zakładać pod spód topu - zawsze to jedna warstwa grzejąca mniej :). Ciekawe czy dojrzeję do uszycia jej jeszcze tego lata? Zresztą, nawet jeśli nie zdążyłabym ponosić jej tego lata, to będzie na przyszłe. Przy takim fasonie, nawet jeśli znowu przytyję, z pewnością nie będzie za ciasna ;))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie,fason idealny na wszelkie wahania wagi,też to doceniam a przy tym przewiewny i niekrępujący:))Szyj Frasiu,jeszcze sporo lata zostało:))

      Usuń
  2. Wspaniałe torebki - są doskonałe. Nie mogę się na nie napatrzeć... a dodatkowo mają podszewkę... i kieszonki... że nie wspomnę o karabińczyku i innych cudownych dodatkach. Podziwiam i się zachwycam.
    Bluzki dla synowej świetne :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle pochwał...Dziękuję Kasiu:))

      Usuń
  3. Manekin całkiem , całkiem się prezentuje. Fajne torebki, a co do maszyny to też mi się marzy taka maszyna, która przeszyłaby cienizny i grubsze materiały, ciekawe jak się taka nazywa? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wioletto,takie cudo co to szyje wszystko kupiła Agnieszka (Intensywnie Kreatywna),trzeba by do niej zajrzeć i poszukać wpisu na ten temat.

      Usuń