Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Po pierwsze,po drugie i po trzecie

      Po pierwsze primo-dostałam wyróżnienie od Kryski za które bardzo dziękuję.Jest mi bardzo miło,że o mnie pomyślała.
Powinnam teraz napisać w 7 punktach o sobie i nagrodzić kolejne 10 osób.O sobie już pisałam przy okazji innego wyróżnienia ,ale może jeszcze coś wymyślę:))
Natomiast ten drugi warunek jest dla mnie na tyle trudny,że niestety nie spełnię go.Kryska  już mi to  wspaniałomyślnie  wybaczyła:)))

I to właśnie będzie pierwszy punkt mojej spowiedzi :
1- nie potrafię dokonać wyboru,wszystko jedno czego to dotyczy.
2-nie umiem żyć bez kawy.
3-na ogół nie kłamię bo nie chce mi się pamiętać co komu nakłamałam:)))
4-to,że nie znoszę niedziel i świąt to właściwie wszyscy już wiedzą:))
5-lubię zwierzęta.
6-nie przepadam za dziećmi choć dzieci ,o dziwo,na ogół mnie dobrze znoszą:))
7-jestem odludkiem.

         Po drugie primo-skończyłam dzierganą po raz czwarty (to trzeba mieć coś z głową,nieprawdaż:))) kamizelkę.Zdjęcia jak zwykle komórkowo-samowyzwalaczowo-balkonowe.
Na baczność:)))


Jest tym razem na tyle szeroka,że jak mi się zechce to mogę ją zapiąć.Ale na razie mi się nie chce ,choć nie wykluczone ,że zmienię zdanie jak mi się jakieś fajne guziczki trafią.


Wkładałam szpilkę do ust:)))Trochę przesadziłam z szerokością dekoltu choć dekolty to ja po prostu pasjami:)))Może przed następnym praniem machnę jeszcze jeden rząd słupków,nici ,dzięki Alicji  która podarowała mi moteczek,jeszcze mi zostały.


Zastanawiam się też nad kieszonkami,które to ja jak dekolty,pasjami po prostu...:))))Zrobiłam jedną na próbę,chyba mogłoby być,co?


Nie pamiętam  już ile miałam tego lnu a nie mam pod ręką wagi.Szydełko 1,5. Bardzo opornie się robiło,nawet pomimo tego,że wcześniej len moczyłam dla zmiękczenia w gorącej wodzie.Pomogło trochę, zrobił się bardziej przyjazny dla szydełka ale i tak nie było łatwo.Rzuciłam bym go już dawno w kąt,gdyby nie to,że len to ja też pasjami po prostu....:))))

Po trzecie primo-co mam rozgrzebane.A więc pomału rośnie moja szydełkowa spódnica


Która jednak może być też topem,czy tuniką na przykład czy ,jak by mi się całkiem zaszaleć chciało,nawet sukienką :)))


To się okaże w trakcie ,zwłaszcza że tempo mam szalone i może na przyszłe lato zdążę.Ale tym się nie martwię bo tegorocznego lata i tak nie ma:))
Zaczęłam też po raz kolejny czarny szal i tym razem już go chyba wydziergam.Znalazłam wzór na tyle prosty i w miarę ładny,że mogę go sobie dłubać nawet podczas gry:)))


To tyle na dziś,pora zacząć dzień:)))
Życzę Wam,żeby był udany:))
Witam serdecznie nowe obserwatorki Hanię i Anię:)))

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Spacerek?

Wspominałam coś o spacerze?To zapraszam:)))Z niejakim opóznieniem  ale cóż  to  w końcu za różnica,prawda:)))
Stare ale mega wygodne buty i ruszam w nieznane ;)Tym razem kierunek Stare Miasto a potem się zobaczy.
Już na początku spaceru zauważyłam jakichś przebierańców,widomy znak że jakaś impreza się gdzieś w okolicy odbywa.

Często obieram sobie jakiś kierunek,najlepiej taki gdzie mnie jeszcze nie było i wędruję, nie wiedząc co mnie spotka za kolejnym zakrętem:))A miło jest wędrować takimi pięknym uliczkami.

Napotyka się różne ciekawostki,np.jakąś wieżę co to nie wiadomo co to jest,muzeum kobiet,które jednak zostawiłam sobie na inną okazję,może zimą tam się wybiorę,albo po prostu piękne ,stare kamieniczki:))

Sklepy z ciuchami "maskującymi",coś dla mnie ale ceny mimo wyprzedaży nie do przyjęcia:))Sklepiki ze starociami,galeria z niebieską myszą w oknie:))
I wszędzie szpalery drzew-platanów,wiśni ozdobnych i innych,przyjemnie  ocieniających ulice.
Patrzę na te ichnie drzewa z zazdrością i wspominam czasy ,kiedy to i moja polska ulica była morzem zieleni,wysadzana pięknymi lipami a przy płotach rosły wszędzie bzy.Widok z okna był piękny,zapach podczas kwitnienia bzów czy lip odurzający.A dziś ?Latem rozprażona słońcem betonowa pustynia,nie uchowała się ani  jedna lipa,wycięli wszystko.Posadzili gdzieniegdzie rachityczne  jarzębinki,owszem ładne ale to już nie to.Nie mogę zrozumieć dlaczego nam tak bardzo przeszkadzają drzewa.


Tu i ówdzie można się natknąć na ślady  Rzymian.


W oknie gabinetu dentystycznego wypatrzyłam taki wyściełany aksamitem fotel dentystyczny.Piękny ale pacjenci bali się pewnie nie mniej siedząc na aksamicie niż na dermie:)))


Moją uwagę zwrócił przepiękny,luksusowy perski dywan,z jedwabiem i na jedwabiu (tak jest napisane:)) z niemniej luksusową ceną:))Ale oko nacieszyć można było za zupełną darmochę:)))


Wędrując w stronę dolatującej z jakiegoś miejsca nad Renem muzyki ,znalazłam się wśród wspaniale poprzebieranej młodzieży i znalazła się impreza:))


Poczułam się trochę jak w domu widząc koczujących na promenadzie przebierańców.Podobnie wyglądają nasze ulice podczas Castle Party, z tym że większość ubrana,czy raczej przebrana  jest na czarno :))

Promenadą wędrowały jakieś dziwne postacie:)))


Nie byłam nigdy na widocznym na poprzednim zdjęciu moście,postanowiłam więc sprawdzić jak wygląda Bonn widziane stamtąd :)
A wygląda tak:


Dopiero jak przeszłam na druga stronę,dopatrzyłam się ,że można było sobie po prostu na drugi brzeg przepłynąć,bo jest przeprawa promowa:))



Nie poszłam na drugą stronę ,miałam już trochę dość:))A i pózno się zrobiło. Innym razem tam się wybiorę ale raczej na rowerze bo na piechotę to jednak dla kanapowca nieco za daleko:)))
I tak ,mijając wielkomiejski zgiełk


przechodzimy pod dworcem (dwaj Turcy popatrzyli na mnie podejrzliwie,że niby dlaczego ich fotografuję:)))) na drugą stronę torów


i wynurzamy się obok nowo wybudowanego,jeszcze pachnącego nowością hotelu.


Jeszcze dwie przecznice i po trzech godzinach włóczenia się ,docieram do domu:)))Dobrze,że jest winda,bo chyba bym się na górę już wczołgać musiała:)))

Dziękuje bardzo za towarzystwo i życzę Wam dobrej nocy:)))

P.S.Lotosy w tytule bloga wskazują,że wpadłam na chwilę do Ogrodu Botanicznego.Relacja wkrótce:)))