Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 8 maja 2012

W Düsseldorfie

Dzisiaj ,kto ma ochotę,może się do  Düsseldorfu  ,położonej nad Renem stolicy Nadrenii Północnej-Westfalii ze mną wybrać:)))
Düsseldorf jest bogaty,szykowny,modny,elegancki,kulturalny i drogi.
To ładne miasto,nie ucierpiało specjalnie podczas wojny.Pokręciłam się głównie po Starym Mieście.Było pochmurno więc i zdjęcia pochmurne:)
Kościół św.Andrzeja


 Mnóstwo tu przedwojennych monumentalnych budynków


 Muzeum,jedno z wielu .
Jeżeli chodzi muzeum to dałam potwornie ciała,dopiero tuż przed powrotem dopatrzyłam się na plakacie ,że można w Muzeum Kunstpalast obejrzeć 40 prac El Greco.Podobno wystawa "El Greco und die Moderne"ma potrwać do sierpnia,mam nadzieję,że mi się uda ją zobaczyć,szkoda byłoby przepuścić taką okazję.


Dom towarowy. Drogi.


Spodobała mi się tam taka poducha nadająca sie do samodzielnego wykonania.



Kamieniczka z dzwonkami.Niemal identyczna jest też w Bonn.Dzwoneczki wydzwaniają godziny jak zegar.

Zabytkowy ratusz w Rynku,pośrodku pomnik księcia Wittelsbacha






Uliczka prowadząca nad Ren



Nad Renem
.Pod tymi markizami mieszczą się restauracje,jedna za drugą ,cały długaśny ciąg.Gdzieś wyczytałam,że w  Düsseldorfie jest najwięcej lokali,nie tylko w Niemczech ale w ogóle.Nie wiem czy liczono ile przypada na głowę czy na metr kwadratowy:)))Inna sprawa,że ma kto do tych lokali chodzić.Po Frankfurcie jest tam największe skupisko banków w Niemczech,targi mody , jest siedzibą wielu niemieckich i zagranicznych koncernów przemysłowych.W mieście działają liczne agencje reklamowe, firmy doradcze i duże kancelarie adwokackie.


Tak to wygląda w słoneczny dzień.


Polski ślad

:)


Ten widok z daleka wydał mi się jakiś znajomy,ta ławeczka.Gdy podeszłam bliżej usłyszałam też całkiem swojski pijacki bełkot.Nasi:(.





Orzeźwiające lody-drogie ale dwóm gałkom ledwo dałam radę i w życiu nie jadłam pyszniejszych :))




Nie znalazłam informacji czy Heine tu mieszkał czy się urodził.




Jedyne drzewko majowe jakie tam spotkałam.


W mieście trwają jakieś prace budowlane,jakby metro w związku z tym widoki są niestety nie za ciekawe.Też na reprezentacyjnej Königsallee która jest wizytówką miasta.


Fontanna Trytona niedziałająca i jakoś zaniedbana,brudna woda ale to chyba tylko skutek tych prac budowlanych.


Königsallee


Najdroższe sklepy nie tylko dla ludzi ....


...ale i dla psów:)


Po trudach zwiedzania-odpoczynek w cukierni.Już same wystawy przyprawiają o zawrót głowy.



Trudno było na coś się zdecydować,w końcu zjadłam kawał ciasta z malinami (jeszcze mogłam bo dopiero dzień pózniej zaczęłam kolejny kapuściany tydzień).Skoro mamy maj to kupiłam też czekoladowe chrabąszcze:)))


Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam:))
Miłego dnia::)

Bardzo Wam wszystkim dziekuję za przemiłe komentarze:))
Marlena-rozczaruję Cię,sos do szparagów kupuję gotowy:)
Elusiek-to ze szparagami i nerkami to zdaje się jak ktoś cierpi na dnę moczanową to mu się po szparagach pogarsza.Zapobiegawczo należy pić dużo wody.Myślę,że sezon trwa zbyt krótko,żeby mogły mi zaszkodzić a z drugiej strony są bardzo wartościowe.No i pyszne:)))Własnie będę je gotować:)
Swetry męskie musza być pod szyję bo mężczyzni w przeciwieństwie do nas, nie mają nic do pokazania ;)Tę plisę to ja nawet początkowo zrobiłam podwójnie ale jakoś nie byłam zachwycona,zobaczymy jak właściciel to przymierzy.
Tunika jest właściwie skończona,nitki pochować i takie tam i bedzie do pokazania.A włóczki sa dwie,cienka i gruba :)Pozdrawiam:)

niedziela, 6 maja 2012

Zimno.I pada.

    Już drugi dzień tak.Mnie tam w gruncie rzeczy jest wszystko jedno ale współczuję ludziom,którzy cały tydzień czekają na sobotę i niedzielę .
A jeszcze w piątek było tak miło gdy się rowerkiem po zakupy machnęłam


 Pole pełne pyszności-szparagi.Uwielbiam!I bardzo się cieszę,że się właśnie na szparagów czas tu załapałam bo w Niemczech są chyba najsmaczniejsze.Najbardziej lubię klasykę czyli białe szparagi z kartofelkiem,szyneczką i sosem holenderskim.Pychotka,mniam.Az mi slinka leci,zwłaszcza,że ja znów na kapuście.U nas już też coraz częściej można szparagi kupić,chociaż jak zobaczyłam w pewnym sklepie szparagi wstawione jak kwiatki do wody to oniemiałam.
Z całą pewnością pracują na tym polu nasi albo Rumuni bo Niemcy już nie umieją szparagów zbierać i ze świecą Niemca na polu szukać.Chyba że właściciel:)))



Korzystając z ładnego popołudnia podrutowałam sobie na tarasie mając na przeciwko widok na piękne drzewa


i przeszkadzacza  za towarzystwo,któremu co i rusz musiałam piłkę rzucać :)


Ale mimo to udało mi się sweter dla syna dokończyć


Zużyłam 60 dkg Merinosa z Inter-Fox (100% wełna,100g/125m) i 5dkg ciemopopielatej resztki z swetra islandzkiego,która mi szczęśliwie została i mogłam ją wykorzystać gdy mi wełny zabrakło. Druty Addi nr 5.Pomysł i wykonanie własne :))Dekolt mimo poprawki wciąż jest nieco za duży stąd dość szeroka plisa.Musze go jeszcze wyprać ale z tym poczekam na trochę lepszą pogodę.


 Sweter robilam od dołu w całości i dopiero przy rękawach robótkę rozdzieliłam.Rękawy dorabiane od góry.
Całkiem fajnie się robiło bo wełna gruba i byłby szybciej gotowy gdyby nie to,że mam zwyczaj robienia kilku rzeczy na raz.
Tym razem tylko dwie,druga to tunika...


...która tez pewnie byłaby już gotowa gdybym się wreszcie zdecydowała jaką długą chcę ją mieć i czy z rękawem czy bez.

Zauważyłam ,że nie pokazują mi się w pasku bocznym niektóre blogi i to pomimo tego,że udało mi się je wreszcie dodać do listy.Jest to wkurzające.A może przekroczyłam jakiś limit obserwowanych :)))
Ten cholerny interfejs też mi działa na nerwy,na pewno nie jest lepszy od poprzedniego.
Koniec narzekań,wracam do tuniki:))

Miłego dnia :)))

Jadziu-nie wiem co robił i dlaczego,może gdybym się tak nie spieszyła to zapytałabym,może po prostu dla zabicia czasu.Usunęłam jednak to zdjęcie bo mam wrażenie,że naruszyłam jego dobra osobiste.Oto top jaki noszą gwiazdy:)))


Marlena-też żałuję,że nic nie dałam chociaż podejrzewam,że nie na nowy motek zbierał.U mnie jeszcze sie jakieś koronki zachowały,trzeba przejrzeć zapasy.
Tereska-ta czapka powinna chyba być robiona z grubej włóczki ,takiej jak w oryginale albo można dodać oczek przy przejściu ze ściągacza do wzoru,ja tak zrobiłam.
Viola-też tak mam ale ja szybko zapominam co widziałam i z małpowaniem jest problem:))
Anabell-Pozdrowię:)))Rzeczywiście Duselldorf jest ładniejszy.W  Zons jest w takie świąteczne dni zawsze pełno ,zaglądam tam w spokojniejsze,gdy turystów jest mniej:)
Ania-dziękuję:)Będzie mi bardzo miło jeśli tu jeszcze kiedyś zajrzysz :)
Eva-masz rację ,ja mam jednak problem z pomysłami i te niekiedy można zaczerpnąć własnie włócząc sie po sklepach :)