Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

niedziela, 17 marca 2024

Zamówienie

      Wracając do bloga zakładałam,że jakiś post tak mniej więcej raz na tydzień zamieszczę ,bo zbyt długie przerwy powodują,że się wypada z rytmu i znów ciężko usiąść do klawiatury.Ale  jak widać znowu minął niemalże miesiąc i to tyle na temat moich planów i założeń :))

Zajmowały mnie w ciągu tego miesiąca dwie sprawy a mianowicie sweter,który nieopatrznie obiecałam komuś zrobić i oczywiście ,jako że luty był wybitnie wiosenny,moje działkowe rewolucje.

Co do swetra ,to dawno nie robiłam niczego dla kogoś,na dodatek bez możliwości przymiarki a dziewczyna z figurą i wzrostem dalece odbiegająca od mojej.Sweter miał być nie jakiś tam ,tylko konkretnie taki:


Niby nic jakoś specjalnie skomplikowanego ale jednak szło mi jak po grudzie,głównie z powodu tej niepewności-czy aby na pewno spełni oczekiwania.Do tego te wszystkie obliczenia,których nie cierpię bo na siebie zwykle robię na oko.Ale w końcu go zmęczyłam i zamówienie gotowe.Zużyłam 6 motków ciemno szarego Norda Dropsa i 5 motków czarnego Kid Silka,druty 4,5 ,ściągacze na 4.

No i wyszło to tak:

                                                    



Klientka ,ku mej ogromnej uldze,zadowolona.A mnie się sweter na tyle spodobał ,że może sobie  też taki zrobię.

A poza tym wszystko leży odłogiem bo ja się wyżywam na działce a gdy już dotrę do domu to nie mam siły na nic.Górka powoli ulega przemianie,częściowo oczyszczona z chaszczy.Zaczynam ją zagospodarowywć. Na granicy zasadziłam krzewy bzu.Przesadziłam na górę glicynię,którą musiałam siekierą wyrąbywać i teraz czekam czy się przyjmie.Tak czy siak i tak z poprzedniego miejsca musiałam się jej pozbyć,bo  posadziłam ją bez sensu i mocno mi przeszkadzała.

Zafundowałam sobie też nieduży foliaczek bo przecież trzeba mieć miejsce na rozsady tych łanów kwiatowych :))).Pierwsze już rosną.

Posadziłam pierwsze krzewy borówek co było niezłym wyczynem.Górka składa się głównie z kamieni i kopanie dziur oznacza wyrąbywanie ich kilofem.Niedługo będę mieć muskuły jak atleta :)))Ale przynajmniej murki i schody jest z czego budować ;).


Ogólnie na razie wciąż panuje bałagan.Miotam się pomiędzy starą i nową częścią działki,trochę tu ,trochę tam.No nic,  pomału się ogarnie.
Aukuba ,dzielna roślina,przetrwała kolejną zimę i całkiem spore mrozy.Rośnie u mnie już chyba z dwadzieścia lat i ma się całkiem dobrze.

                                      
Działka już nie jest niestety "Pod Gruszą" ,po gruszy został tylko pieniek.Co roku chorowała na parcha gruszy,nie miałam ochoty traktować jej kilka razy do roku chemią i w końcu zdecydowałam się na wycięcie.I tak nie powinnam jeść gruszek.

                                                   
Kupiłam sobie motyczkę.Powiecie -też mi coś!Ale jestem nią autentycznie zachwycona!Wygląda niepozornie ale to motyczkowy mercedes!Kilka ruchów i cała grządka odchwaszczona.Cudo!Szczerze polecam.
A na świecie coraz piękniej:)).
                                                 




                                      
I wreszcie znów można mieć bukiety prostu z ogrodu :D


Miłego tygodnia :))Chociaż ma być zimny :(.


 

poniedziałek, 19 lutego 2024

Secret of Life

    

      Nie tykałam drutów chyba z rok.Zajęta byłam czym innym bo to i remont,i przeprowadzka a w międzyczasie opieka nad mamą.Po roku przerwy powoli wróciłam do życia. Dziewiarskiego życia. I od razu na poważnie bo skusiła mnie Marzena Kołaczek swoim słodkim #secretoflifesweater z milionem przeplatanek,  dodatkowo jeszcze podbijając ofertę promocją. No i stało się. Wyrabiając nieustannie resztki i zapasy,tak się tym znudziłam, że postanowiłam złamać zasady i zakupić nową włóczkę.Zakupiłam więc sobie alpakę Dropsa,w kolorze nieco innym  niż sobie wyobrażałam (to kupowanie przez internet ) bo jest to raczej cegła a bardziej różowy miał być.Wzór piękny ale też miał,dla mnie ,językowej analfabetki, jedną ogromną zaletę,mianowicie był też po polsku.

                             


No i zaczęliśmy z Gackiem dziergać te miliony warkoczyków i przeplatanek najróżniejszych.To znaczy ja dziergałam a Gacek kradł motki ,co jest jedną z jego  ulubionych zabaw.
                                                   

Dziergałam i dziergałam, a że do filigranowych kobitek nie należę,a raczej wręcz przeciwnie ,to końca tego dziergania nie było widać.Popełniłam całe mnóstwo błędów.Niektóre poprawiłam,innym dałam spokój bo w tym gąszczu przeplatanek i tak trudno się ich dopatrzyć.Do tego włochatość alpaki maskuje sporo.
W sumie fajnie się go robiło.Lubię wzorki, takie lub wrabiane,bo choć trzeba wzoru pilnować ,to praca nie jest nudna.Tyle tylko,że nie da się przy tym filmów oglądać.Ale są podcasty,audiobooki,radio,nie jest źle.Zastanawiałam się tylko,czy na pewno chcę golf bo brak przyzwoicie długiej szyi golfom nie sprzyja,ale  jednak z drugiej strony jak ma być ciepło to ciepło.
Wiecie co?Zapomniałam jak go robiłam i dopiero na zdjęciach widzę,że chyba od dołu i dlatego wyszedł mi dłuższy niż zamierzałam.Ale to w sumie nie szkodzi.Zużyłam ok 630 g Alpaki.Nosi się i jestem z niego naprawdę zadowolona.A na dowód,że rzeczywiście się nosi:

O dosłownie rzut beretem mamy takie ciekawe miejsce,którego jakoś jednak dotychczas nie odwiedziłam.Wyskoczyliśmy na mały rekonesans do zamku Roztoka.Jest piękny.Na co dzień zamknięty  ale po uprzednim umówieniu się, można go zwiedzić z przewodnikiem.Obiecałam sobie,że kiedyś się tam wybiorę i wtedy wszystko Wam pokażę.Teraz tyko zajawka i sweter:)).





      To była zaległość, a na bieżąco moje kwadraty na koc mnie znudziły,zrobiłam sobie od nich przerwę,zwłaszcza że na swoje utrapienie podjęłam się zrobienia komuś swetra.Zwykle tego nie robię,nie lubię,zawsze obawiam się że coś będzie nie tak i teraz miotam się spanikowana,czy podołam.Trzymajcie kciuki żeby dobrze wyszło :)).
Miłego tygodnia :)