Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

niedziela, 9 sierpnia 2020

Niedziela

       A ja niedziel ,jak wszyscy wiedzą,nie cierpię.Na szczęście jest upał  więc mam wymówkę żeby nie ruszać się z domu.Tak na dobrą sprawę ,nikt mnie z tego niewychodzenia nie rozlicza,to wymówka wyłącznie dla mnie bo jednak to niewychodzenie mnie gdzieś tam trochę uwiera.Taka niekonsekwencja.Totalne"nic mi się nie chce".Snuję się z kąta w kąt ,podsłuchuję pana Manna(dziś z Maciejem Stuhrem) puszczającego jakiś totalny misz-masz,raz łomot niewyobrażalny,raz jakieś zupełnie niemannowskie nuty:).A tak w ogóle czy słuchacie radia Nowy Świat?Albo Halo Radio?Nareszcie radia,których da się słuchać.I nawet ,gdy się pozbędę w najbliższej przyszłości abonamentu telewizyjnego,zamierzam oba radia wesprzeć choćby piątką co miesiąc,jako że emerytki z nowego portfela raczej na więcej nie stać:)).No może nawet dychą bo póki co, mamy z mamą dwie emerytury a mama ,choć głównie śpi,to jednak też słucha:)).Nie mogąc się zdecydować,które radio bardziej mi odpowiada,mam w starym,nieużywanym już smartfonie ustawione radio Nowy Świat a w równie bezużytecznym bo wolnym jak żółw  tablecie-Halo Radio.I tak przełączam z jednego tzw. nośnika na drugi.

     A tak naprawdę, podejrzewam że snuję się tak nie tyle z powodu upału co z tego,że  skończyłam wczoraj jedną robótkę i znów nie mam co robić:((.Jak to normalnie ,człowiek uzależniony na głodzie:)).Wprawdzie mam taką podręczną dzierganinę zastępczą,

którą meczę już od jakiegoś czasu,ale to  nie to.

Może jednak wyjść z domu?

Miłej niedzieli:))

czwartek, 6 sierpnia 2020

Szydełko +druty

      To już doprawdy nudne,szczególnie dla mnie, to moje nieustające  wyrabianie zapasów.
Tym razem z pudeł wywlokłam 2 kłębki groszkowej cieniowanej Maxi z metalizowaną nitką,6 małych  kłębków kremowej mikrofibry i szpulka jakichś bliżej nieokreślonych nici.

Pojedynczo każda z tych nitek była mi na nic bo jakichś serwetek czy czegoś w tym stylu raczej nie robię.Z mikrofibry zrobiłam tylko elementy maskujące do poplamionej lampy.Ponieważ wszystkie pasowały do siebie kolorystycznie,postanowiłam je połączyć.Kolorek taki sobie,cukierkowy i raczej mało  elegancki ale mnie się spodobał:).Te nitki też niekoniecznie na ciuchy ale co to szkodzi spróbować?Akurat w tym samym czasie wpadł mi w oko wzór Elara pullover Whitney Hayward, który akurat  z okazji koronawirusowego lockdown był  dostępny za darmo.I zaczęłam coś tworzyć.
Początkowo całość miała być zrobiona na szydełku tak jak we wzorze.Zakładając oczywiście,że nitek wystarczy.Zrobiłam,a jakże,jednak bluzka okazała się sięgać do miejsca gdzie normalni ludzie mają talię a ja -oponę.Coś z tym trzeba było zrobić.Zaczęłam jakieś kombinacje szydełkowe z pozostałymi nićmi ale to wszystko było do niczego.Cóż tradycji musi jednak stać się zadość-prucie.Sprułam do karczka.Szydełko jest wybitnie niciożerne,wymyśliłam więc że na drutach powinno wystarczyć na długość pozwalającą na ukrycie  również opony.
Nabrałam oczka na brzegu karczka i poleciałam początkowo prostym ściegiem pończoszniczym ten jednak  zaczął mi zbaczać w bok.No to znowu prucie.Myślałam o ryżu ale ryżu nie lubię dziergać i w końcu wymyśliłam ściągacz.Może niezbyt szczęśliwie biorąc oponę pod uwagę, ale spróbowałam.
Wyrobiłam do końca kordonek i mikrofibrę,zostało mi tylko dużo tych szpulowych.I niby wszystko dobrze, ale....
Jakoś tak przy tych wszystkich kombinacjach z dołem bluzki,zupełnie przeoczyłam fakt,że karczek wyciągnął mi się do zupełnej nieprzyzwoitości:(((((

No i co teraz?Nosić się tego w tej postaci absolutnie nie da (chyba że w polu :))),co bardzo wyraźnie wyszło na zdjęciach.
Ja generalnie dekolty ,bo to już raczej dekolt niż karczek,bardzo lubię,im większy tym lepszy ale tym razem to już zdecydowanie przegięłam:)).Zastanawiałam się czy w ogóle te zdjęcia zamieszczać.
Pruć?Trzeci raz?No nie :((Rzucić w kąt?Szkoda trochę.Kombinować,jak zwykle.







No to kombinuję.Jeżeli nie pruć (nie!) to jakoś inaczej trzeba te dziury na biuście zlikwidować.Kupić wstążkę i przepleść?Ale wstążka nie wytrzyma prania i skąd wziąć taki akurat kolor a żaden inny mi tu nie pasuje.Zastanawiałam się nad różnymi możliwościami kilka dni aż przypomniało mi się,że zalega gdzieś u mnie taka tkanina zasłonowa,którą ktoś kiedyś mi zostawił.Sprawdziłam kolor-idealny:))I nawet ten połysk pasuje:)).
Początkowo chciałam pasek tkaniny przepleść ale w końcu po prostu przyfastrygowałam go od wewnątrz i tylko z przodu.
I oto wersja druga,poprawiona.


W tym wydaniu bluzka już nadaje się nie tylko na pole.
Ostatnio dziewczyny pozują do zdjęć w takich  pozach a la Marilyn Monroe,kolanko w kolanko i koniecznie dziubek.Nie udało się,ani dziubek ,ani kolanko,modelka ze mnie ,okazuje się,żadna,za to była kupa śmiechu:))).


Zebrane podczas sesji zielsko zdobi  kąt do tej pory(już ponad  tydzień chyba) i ma się dobrze.Przyznacie że jest niesamowicie ozdobne.A już dzika marchew to prawdziwa gwiazda i zasługuje  na najbardziej honorowe miejsce w ogrodzie.A nie wiem co to ta druga roślina.Ktoś wie?
P.S.
Na zdjęciach z pola mam drugie z uszytych ostatnio spodni.

Miłego zbliżającego się weekendu:))