Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 11 listopada 2014

Dla panienki

Przyjaciółka wykopała gdzieś w domowych zapasach jakieś zalegające motki i dostałam to z prośbą o zrobienie z nich czegoś dla niej i dla wnuczki.Jako,że to łatwiej, zaczęłam od wnuczki:))





Był sobie wśród innych jeden motek wrzosowego cieniutkiego czegoś,który przerobiłam na tę sukieneczkę.Coś nie miało etykiety ale to jakiś akryl,prawdopodobnie po-Aniluxowy.Między karczkiem a dołem zrobiłam jeden rząd okienek na wciągnięcie wstążki ale takowej chwilowo nie mam.Brzegi jak zwykle rakowym wykończyłam,dekolt wachlarzykami.
Wykorzystałam ten wzór,ktoś zamieścił go na Fb ale nie wiem skąd pochodzi,od Rosjanek chyba.

Dzisiaj Święto, jak przebiegło?
Z tego co zdążyłam podejrzeć to w Warszawie świętowano jak zwykle.
A u Niemców też jak zwykle-11.11 o godz 11.11 rozpoczęli piątą porę roku czyli karnawał:))
Miłego wieczoru:))

niedziela, 9 listopada 2014

Listopad...

A z nim chandry,humorki i ogólne "nie chce mi się".Jeszcze 1 listopada był zupełnie nie-listopadowy i spędziłam go zupełnie inaczej niż większość.Tak się złożyło,zresztą wiecie że ja na cmentarze latam jak rok długi to tym razem poleciałam gdzie indziej:))
To nie tak ,że ja gwiazdorzę ,koleżankę musiałam ukryć bo nie mam pozwolenia na publikację:))
Jak widać sweter chętnie noszony przy każdej okazji:))
       Teraz zrobiło się już bardziej listopadowo- ciemnawo,mokrawo więc i humorek taki bardziej listopadowy.Do tego przeziębiłam się (nad tą rzeką pewnie:)) i do tego nękają mnie jakieś kłopoty gastryczne:((A już zupełnie humor mogły popsuć(i trochę popsuły) urodziny bo to szczególna zmiana kodu-dostąpiłam zaszczytu wkroczyć do grona seniorów ,buuu:(((( I czy w tej sytuacji można się dziwić,że mi się nie chce?
Ale dłubię tam coś,coś nawet nadłubałam tylko trzeba by to obfocić a tu ,oczywiście,nie chce mi się:))Miałam nawet mocne postanowienie poprawy i zaplanowałam te foty na dzisiaj ale popatrzyłam i uznałam ,że nie mam jednak natchnienia.I poszłam na jesienny spacer:))Tak ze zamiast robótek foty ze spaceru:))Bez obawy,nie dużo ;)Bo też mi się nie chciało:))
Rzeka ta sama co wyżej lecz w innym miejscu.




 Jakoś zmarzłam,szczególnie w głowę,chyba nie pozbyłam się jeszcze do końca przeziębienia.Poczułam w związku z tym pilną potrzebę posiadania kolejnej czapki (co by pasowała do kolejnego ciucha)czyli trzeba się wziąć do roboty:)).Ponieważ wracać jeszcze nie chciałam a trzeba było się rozgrzać,wstąpiłam na kawę do jedynej(!) czynnej knajpy.Wszystko inne pozamykane,wygląda na to że święto ,25 rocznica obalenia muru berlińskiego.Ale żeby knajpy  pozamykać!?Skandal:)))
Lokal z widokiem na Ren i dobrą kawą:))


 Łażąc wczoraj po sklepach w poszukiwaniu prezentu ,znalazłam i kupiłam buty.Buty jak buty,są fajne i dokładnie takie jakich właśnie potrzebowałam ale nie dlatego warte są wzmianki.Są szczególne bo wczoraj je kupiłam,dzisiaj włożyłam ,przełaziłam w nich trzy godziny i nawet nie zauważyłam ,że mam nowe buty na nogach:))Taki cud doprawdy rzadko się zdarza:)))
Nie,nie,buty bynajmniej nie są tym poszukiwanym prezentem:))
Zobaczyłam coś takiego....
....i żądzą zapałałam....I trzyma mnie ta żądza już od jakiegoś czasu...I polazłam do odpowiedniego sklepiku,gdzie można tę żądzę zaspokoić...I oryginalną włóczkę wymacałam,wymiziałam,powzdychałam....
Pani wyraziła gotowość natychmiastowego sprowadzenia potrzebnej ilości tyle tylko że ta ilość kosztuje niezłą sumkę,szczególnie że mi się chce sukienki.Cóż,ja się zastanawiam a żądza nie odpuszcza:)))Zgadniecie czym się to skończy:)))

To tyle,następny post już stricte robótkowy.
Miłego tygodnia życzy Wam Tonka -seniorka:))