"W pobliżu Halmstad znajduje się 11 różnych pól golfowych dostępnych dla wszystkich; od początkujących graczy aż po pełnych profesjonalistów. Te najbardziej znane znajdują się w okolicy Tylosand, gdzie każdego roku jest rozgrywanych wiele turniejów międzynarodowych. To wszystko sprawia, że Halmstad jest uznawane za Szwedzką stolicę golfa.Halmstad posiada także wiele innych sportowych atrakcji do zaoferowania. Możliwe jest tutaj uprawianie piłki nożnej i ręcznej na wysokim poziomie, poza tym znajduje się tutaj hala do hokeja na lodzie, wiele tras do jazdy rowerowej i joggingu, a także sporo innych atrakcji umożliwiających uprawianie wielu różnych sportów wodnych. Dodatkowo, w Halmstad mieści się również największy w całej Skandynawii tor wyścigowy dla gokartów."(Informacje pochodzą stąd:http://www.odyssei.com/pl/travel-article/12996.html )
Wszystko to fajnie ale ja jako zboczona fanka cmentarzy od cmentarza właśnie,ku oburzeniu moich chłopaków,zwiedzanie zaczęłam:))A cmentarz kompletnie inny od naszych,sami zobaczcie.
Idealnie zagrabione kwatery,niewiele kwiatów,żadnych zniczy.
W starszej części ogromne kwatery/groby,tak na oko jakieś 2x4 m,dla nas nieco dziwne.
Jedyna kwatera gdzie było dużo kwiatów.
W ogóle to na całym wielkim cmentarzu było więcej zwierząt niż ludzi :)Ludź był szt 1(oprócz nas ) i ze dwóch tranzytem czyli na rowerach skracali sobie drogę przejeżdżając przez cmentarz:))
Ten kamienny ptaszek stanowi tu chyba jakiś symbol bo siedzi na niemal co trzecim nagrobku.
Dalej pojechaliśmy obejrzeć Stare Miasto.Zaczęliśmy od XVII-wiecznego duńskiego zamku(do 1658r,tereny te należały do Danii)
Byliśmy za późno żeby zwiedzić zamek,zresztą nigdzie nie znaleźliśmy informacji czy wnętrza otwarte są dla zwiedzających,jeżeli tak to kiedyś na pewno tam jeszcze zajrzymy:)).Podejrzeliśmy tylko,że na dziedzińcu odbywał się jakiś spektakl.
Ciekawostka-obok kilku stojących tu (super czystych i bezzapachowych) toy toy-ek stoi takie coś:
Ja wiem,że mężczyźni "w tym temacie"nie mają zahamowań ale dla mnie to już jakoś nazbyt publiczne:)))
A dalej w stronę Stora Torg czyli ichniego malowniczego Rynku,z piękną fontanną pośrodku.

W tej knajpce można było posłuchać muzyki live,chłopak świetnie grał na gitarze i śpiewał.
Pasaż Królowej Krystyny z mnóstwem knajpek i restauracji.
Zawarłam bliższą znajomość z niejakim Karlssonem,postacią z szwedzkiego komiksu z 1932 roku.Z tego co zrozumiałam to taki szwedzki wojak Szwejk:))
Za bramą ,która jest pozostałością po jakichś fortyfikacjach znajdujemy niewielki park.
Nie zdołaliśmy zgadnąć kim/czym jest ta biała dama:))
Dzień chylił się ku zachodowi a w dali,pod murem twierdzy, siedzą na ławeczce dwaj, mocno zdegustowani tym szwendaniem się , panowie:)))Znaczy pomału pora wracać,zwłaszcza że chcemy jeszcze na "koniec morza"zajrzeć.
Nadrzeczną promenadą zmierzamy do parkingu.| Biblioteka |
W pewnym momencie zdębiałam.Co jest? Brazylia?!Świebodzin?!W Szwecji?! Okazało się jednak,że to tylko jakieś ustrojstwo na lotnisku,bo i takowe też w Halmstad jest:)))
W samym Halmstad jak i okolicy są piękne plaże,w sezonie miasto najeżdżają tłumy turystów i wczasowiczów.
Słońce zachodzi,pora wracać.
Chłopaki zgodnym chórem powiedzieli stanowcze"nie"pomysłowi dalszych wycieczek,na ewentualne następne już wybierzemy się z synową same,marudy pozostawiając do pilnowania psa :))W samym Halmstad nie zobaczyliśmy jeszcze wszystkiego,celów więc nie zabraknie:))
































