I wkurzający poranek.
Wyprowadzają mnie z równowagi ludzie nie z tego świata i nawet nie mam się komu wyżalić,bo dziewczyna która wie w czym rzecz, akurat jest nieosiągalna :(
A życie było takie piękne,spokojne i uśmiechnięte gdy tabletki szczęścia łykałam :))Diabli mnie podkusili ,żeby je rzucić i teraz miotam się w szarej rzeczywistości:))
Chociaż taka całkiem szara nie jest:))Właściwie to całkiem ładna,świeci wesoło słoneczko a w ogrodzie botanicznym skończyli wreszcie renowację stawów i napuścili wody:))Pójdę tam sobie jutro na spacerek ,a co, nie służbowy ,całkowicie prywatny,tylko dla mnie:))
Widzicie jak mi się nastroje zmieniają?W czterech zdaniach przechodzę od wściekłości do radości i tak właśnie ostatnio mam:))
Włóczka to mieszanka 74% akryl,20% wełna i 6% wiskoza,100g/163m.Czapeczka robiona na starym szydełku nr 5,otulacz na nowych drutkach Knit Pro nr 7 -super są ,na pewno dołączą jeszcze jakieś do kolekcji:))
Czapeczka z tej samej włóczki co poprzedni komplet .
I dziergają się inne rzeczy,np.takie
I na te chłodne poranki znalazłam w szufladzie taką malutką chusteczkę,nie pamiętam czy ją pokazywałam, powstała już dość dawno i tak sobie leżała zapomniana.
Jest jeszcze gotowa kolejna czapeczka,dzierga się do niej otulacz -jakaś mocno pracowita się ostatnio zrobiłam ;)

No to lecę popracować,tym razem z mniejszą przyjemnością bo nie do robótek:))
Miłego,słonecznego weekendu życzę wszystkim tu zaglądającym:))








