Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

środa, 6 marca 2013

Zaległości

     Po pierwsze od Tereski otrzymałam to przemiłe wyróżnienie,bardzo dziękuję:))Jak zwykle jednak nie podam dalej.Tak na dobrą sprawę  lubię wszystkie odwiedzane blogi, inaczej nie zaglądałabym tam:))

     Siedząc na "urlopie"leniłam się,że aż wstyd.Nawet robótkować mi się szczególnie nie chciało,najbardziej pociągało mnie wylegiwanie się z książką.Ale w końcu czy to zabronione?
Trochę szyłam,miałam co prawda ambitniejsze plany ale lenistwo zwyciężyło.Zanim jednak schowałam maszynę z powrotem do szafy,trochę się jeszcze pobawiłam.Miałam zwykłą czarną bluzeczkę,która kiedyś była za długa.No to ją skróciłam.Tak skutecznie ,że mi się teraz ciąża spożywcza spod niej wylewa:))Coś takiego jest dopuszczalne jak sie ma 16 lat ale w każdym wieku powyżej raczej nie:))Miałam ją wyrzucić ale obejrzałam i przypomniałam sobie,że mam za długą czarną spódnicę.Spódnicę ucięłam a uciętym kawałkiem przedłużyłam bluzkę.


Nie bardzo mi pasował ten szyfon tylko dołem dołożyłam więc jeszcze trochę przy dekolcie.W ten sposób mam uratowane dwie szmatki:))


Dawno już planowałam zmierzyć się z  patchworkiem .Teraz właśnie spróbowałam i....no chwalić się nie ma czym,raczej zamieścić z kronikarskiego obowiązku.Patchwork na pewno wymaga skupienia.Schrzaniłam robotę już na etapie krojenia.Z tego powodu musiałam użyć innego rodzaju żółtego materiału,nie bardzo do tego odpowiedniego.Wykonanie też pozostawia wiele do życzenia.Cóż,powiedzmy,że pierwsze koty za płoty:))




Co jeszcze robiłam?Kapcie dla wnuczka.Zajęło mi to jakieś....trzy tygodnie a i tak nie zdążyłam .Udało mi się je tyko sfilcować i przykleić na życzenie oczy,reszty nie zdążyłam.Wstyd po prostu.Poniżej kapcie w wersji przed filcowaniem,tym razem robiłam je jak skarpety od palców.


Pokazywałam zaczęte szydełkowe elementy mające w przyszłości być częścią kardiganu ale ponieważ nie przemyślałam pomysłu do końca,na razie odłożyłam do lepszych czasów a zaczęłam kamizelkę.Zrobiłam ją prawie całą kiedy dotarło do mnie ,że ja i Chuda różnimy się bardzo mocno gabarytami i w tej wersji nie wszystkie moje wdzięki się mieszczą.Tak więc prucie.Ale ambitnie zaczęłam od nowa,może uda mi się skończyć zanim znów urosnę:)))


Poza tym chyba mi wena i chęć do robótek wróciła ,bo prócz rozgrzebanej kamizelki zaczęłam dwie robótki szydełkowe i chce mi się kolejne pięć zacząć.Znaczy wszystko w normie:))))
I trochę wiosny:))


A,i byłabym zapomniała-kolejny sezon publicznego dziergania uważam za oficjalnie otwarty:)))


Ciepłych,wiosennych dni Wam życzę:))

niedziela, 3 marca 2013

Ja wiedziałam,że tak będzie,

ja wiedziałam.
Jak wiadomo ja fanką zimy nie jestem a tymczasem przez cały czas jaki spędziłam w domu zima nie odpuszczała ani na chwilę.Śniegu nasypało tyle,że gdy po kilku śnieżnych dniach chciałam wyjechać samochodem,to miałam na nim 40 cm tego białego ....(tu brzydki wyraz:))) .

                           

Ja tam wyjątkową "szczęściarą" jestem.Mogłabym za pogodynkę robić bo wiadomo,że tam gdzie ja na urlopie,tam podła pogoda murowana.Wiedziałam,że gdy tylko wyruszę w drogę pogoda zmieni się na lepsze.I co?Jeszcze na wyjezdnym zima mi dokuczyła zamrażając zamek w aucie,a gdy już bladym świtem jechałam w stronę  granicy,widziałam za sobą wstające wspaniałe słońce.No tak,Tonka się wyniosła,można świecić:))
   W każdym razie z rozpędu świeciło mi też po drodze,nie w oczy na szczęście:))Przy niezbyt dużym ruchu i ładnej pogodzie na miejscu byłam szybciej niż myślałam.Tak się złożyło,że już dzisiaj miałam trochę czasu ,żeby na poszukiwanie wiosny wyruszyć.Zrobiłam sobie długi spacer.Gdzie byłam pokażę może następnym razem a dzisiaj chcę tylko pokazać napotkane zwiastuny wiosny.
Obficie kwitnące ranniki


I łany przebiśniegów


Krokusy też już są


Przez płot zajrzałam do ogrodu botanicznego (niestety w niedziele nieczynny)i widać z daleka niebieszczące się plamy krokusów


I co mnie zaskoczyło to kwitnące już kamelie,nie pamiętałam że kwitną tak wcześnie.


Widok tych pierwszych kwiatków nastraja tak optymistycznie,od razu poprawia się humor:))
Co na froncie robótkowym pokażę też innym razem.Dzieje się właściwie niewiele ,ale może z wiosną większej ochoty również na dzierganie nabiorę:))
Życzę Wam wiosennego tygodnia:)))