ja wiedziałam.
Jak wiadomo ja fanką zimy nie jestem a tymczasem przez cały czas jaki spędziłam w domu zima nie odpuszczała ani na chwilę.Śniegu nasypało tyle,że gdy po kilku śnieżnych dniach chciałam wyjechać samochodem,to miałam na nim 40 cm tego białego ....(tu brzydki wyraz:))) .
Ja tam wyjątkową "szczęściarą" jestem.Mogłabym za pogodynkę robić bo wiadomo,że tam gdzie ja na urlopie,tam podła pogoda murowana.Wiedziałam,że gdy tylko wyruszę w drogę pogoda zmieni się na lepsze.I co?Jeszcze na wyjezdnym zima mi dokuczyła zamrażając zamek w aucie,a gdy już bladym świtem jechałam w stronę granicy,widziałam za sobą wstające wspaniałe słońce.No tak,Tonka się wyniosła,można świecić:))
W każdym razie z rozpędu świeciło mi też po drodze,nie w oczy na szczęście:))Przy niezbyt dużym ruchu i ładnej pogodzie na miejscu byłam szybciej niż myślałam.Tak się złożyło,że już dzisiaj miałam trochę czasu ,żeby na poszukiwanie wiosny wyruszyć.Zrobiłam sobie długi spacer.Gdzie byłam pokażę może następnym razem a dzisiaj chcę tylko pokazać napotkane zwiastuny wiosny.
Obficie kwitnące ranniki
I łany przebiśniegów
Krokusy też już są
Przez płot zajrzałam do ogrodu botanicznego (niestety w niedziele nieczynny)i widać z daleka niebieszczące się plamy krokusów
I co mnie zaskoczyło to kwitnące już kamelie,nie pamiętałam że kwitną tak wcześnie.
Widok tych pierwszych kwiatków nastraja tak optymistycznie,od razu poprawia się humor:))
Co na froncie robótkowym pokażę też innym razem.Dzieje się właściwie niewiele ,ale może z wiosną większej ochoty również na dzierganie nabiorę:))
Życzę Wam wiosennego tygodnia:)))