(wokoło gęsta mgła a pod nią morze)

Niemcy powitały mnie równie piękną jesienią jak Szwecja pożegnała:)I tu wspomnę jednak o autostradach,bo w przeciwieństwie do naszych ,niemieckie obsadzone są gęsto zieleniną wszelaką albo biegną przez lasy,a przynajmniej A1 którą jechałam.O tej porze roku jedzie się tamtędy naprawdę przyjemnie,jakby w przepięknym kolorowym tunelu.Tym razem nie wygłupiałam się ze zdjęciami z samochodu,ruch był duży a ja zmęczona ale na parkingu to i owszem:)))
W poprzednim poście już była zajawka ale w lesie niewiele było widać,teraz więc przedstawię je trochę bliżej.
Ponczo jest super.Nie mam tu na myśli mojego wykonania,które jak zwykle pozostawia wiele do życzenia,ale wszystko inne czyli włóczkę,fason,wygodę noszenia.Jestem z niego bardzo zadowolona.Na szczęście zrobiło się ciepło i ładnie,można je trochę ponosić na co już nie miałam nadziei:))
















