Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 26 czerwca 2012

Jak krew z nosa...

...idzie mi moja obecna robótka.Może też motywacji trochę brak bo ma to być ciuch na lato a z tym latem latoś coś nie tego..:)))
Na razie karczek wyprał się  i się suszy  .

Obok suszą się elementy ozdobne.
W worku leży zszyty  prostokąt  tkaniny mający w przyszłości być dołem sukienki.Na zdjęciu w charakterze rzuconej na podłogę wymiętolonej szmaty.


Tymczasem już widzę,że trzeba będzie pruć.Wykończenia rękawków i dekoltu nie wyszły najlepiej.Nie wyszły już przed praniem ale łudziłam się,że może...Ale nie ma żadnego "może",trzeba pruć :(((
Tu widać jak powinno wyglądać,no prawie,w innych miejscach wygląda niestety dużo gorzej ale co się będę badziewiem chwalić .Ten granat to ta sama przędza  lniana co poprzednio,nie dzierga się z niej najłatwiej.


Wbrew swoim zwyczajom nie zaczęłam nic nowego,może trochę dlatego że pomysł nie nabrał jeszcze ostatecznych kształtów.
Pomarańczowe poleciało do właścicielki,jak doleci to pokażę.
Zaliczyłam czwarty kapuściany  dzień ,jakoś trudno tym razem mi idzie,cały czas diabeł mnie kusi : no zjedz to  pyszne Giotto co tam w szafce leży :)))Jeszcze trzy dni,może wytrzymam.Znalazłam wreszcie sposób na doprawienie zupy tak,by nie czuć jej  obrzydliwego smaku.Najlepsze okazały się kapary,uwielbiam je a mają tak wyrazisty i mocny smak ,że nie czuję smaku selera.Chociaż to.
Wypuściłam się do miasta no i....


...to byłoby tyle na temat nie kupowania nowych włóczek :)))Chociaż rozgrzesza mnie trochę fakt,że ta ma konkretne przeznaczenie i w zasadzie nic z moich zapasów nie może jej zastąpić.

To co,podrzucę jeszcze trochę ogrodu,co?
Co z tego że nie mój jak ładny:)))

Podobne a każdy inny :


Len,żadna egzotyczna ale jedna z moich ulubionych roślinek.Podoba mi się bardzo kolor kwiatów lnu.

Pięknie kwitnąca wiosną  pomarańcza trójlistkowa ma już owocki.


Przy wejściu rośnie ciekawa hortensja


i w zbliżeniu

Edycja:Informacja od Kryski -ta roślina jest to przywarka japońska.Ja nazwałam ją hortensją nie wiedząc co to takiego a jest jak widać też tak nazywana.Tu jest jej etykieta


Nie pamiętam co to ale ładne :)))
( i tu też informacja od Kryski,że to przetacznik kłosowy)


A w ogóle to kwitną lipy i zakwitają katalpy,zapach jest po prostu oszałamiający.

Ciąg dalszy nastąpi:)))W bliżej nie sprecyzowanej przyszłości:)))

Póki co,życzę Wam spokojnej nocy:)))

Viola Anka,Marlena,Persjanka,Violetta666,Aniam1009 -dziękuję za wsparcie i kciuki:)))
Alicja-Ty Ala nie masz mi czego zazdrościć,możesz spacerować po swoim pięknym ogrodzie:))
Antonina-mam nadzieję bo pewności to nie :)
Jadzia- faktycznie klimat u nas niezbyt sprzyjający,szczególnie dla młodych drzewek ale jak już sie trochę odchowają to rosną raczej bez problemów.Twoje miało pecha ale może powinnaś spróbować jeszcze raz.Pozdrawiam:))
Elusiek-ciasto z truskawkami dobra rzecz,mniam,mniam :)))A co do zdjęć-jak się posiada aparat to jeszcze jakoś można sobie poradzić ,choć nie twierdzę,że jest łatwo,ale z chudą komórką ,której za diabła nie można postawić można się wściec:)))Ja tam u Ciebie nie zauważyłam żadnej oponki natomiast moje brzuszysko jak najbardziej:)))Pozdrowionka:)))
Robótki babci Tereski-grubaska to może już nie ale jeszcze trochę nadwagi mam i chciałabym się tego też"dla zdrowotności"pozbyć.Niestety nie daję rady sobie ograniczać czegokolwiek wiec pozostaje mi dieta .Pozdawiam:).
Anabell-nie widzę w tym nic podłego:)))Jestem wdzięczna za udzielone rady,wezmę je sobie do serca jednak z diety na razie nie zrezygnuję.Moje jedzenie nie ma nic wspólnego z cukrzycowymi napadami głodu,ja nie mam czegoś takiego.To jest innego rodzaju  problem-ja jem tak jak alkoholik pije.Pozdrawiam :)))

sobota, 23 czerwca 2012

Znowu kapusta :(

   Czyli diety ciąg dalszy.
Poprzednio nie doszłam w kwestii odchudzania do pożądanego końca,przeszkodził mi wyjazd.Potem zupełnie już nie było warunków do dietowania,mało tego,stres spowodował,że znów wpadłam w ciąg.Ciąg obżarstwa ma się rozumieć:)Jak ciąg to ciąg,znów pochłaniam ogromne ilości jedzenia,najlepiej słodkiego ale i innym nie gardzę.Ważne ,żeby dużo było.Dziwnym trafem jednak prawie nie tykam warzyw,te jakoś mnie w zęby kłują w przeciwieństwie do owoców,które pochłaniam w nieprawdopodobnej ilości.No i po prostu nie było innej opcji,musiałam znów przytyć :(
   Od jakiegoś czasu już przygotowywałam się psychicznie do powrotu na jedynie słuszną kapuścianą drogę,no i od dzisiaj znów zaczęłam.Pierwszy dzień a ja już się łamię :((Musiałam szybko zasiąść do pisania tego posta  i  publicznie prosić o Wasze wsparcie. Poprzednio pomogło i skutecznie powstrzymywało mnie od przerwania diety.Może i tym razem pomoże jak będziecie trzymać kciuki:)))Pliiiisssss ;)
    Robótkowo dzieje się karczek do sukienki,jakoś niemrawo bo mam brzydkie przeczucie ,że coś będzie prute.Na wszelki wypadek nie ucinam nitek tylko każdą kolejną część zaczynam od nowego motka.


Tak się złożyło,że jeszcze nie pokazywałam ogrodu botanicznego (dziwne ,prawda:)))) co nie znaczy,że mnie  tam jeszcze nie zaniosło.Jakoś tam mi zawsze po drodze,nawet jak idę całkiem inna drogą:)))Na ten przykład przez kampus uniwersytecki.Cała ulica to budynki najróżniejszych wydziałów,począwszy od pięknego ,zabytkowego Instytutu Anatomii.



 A za ogrodzeniem jednego z nich wypatrzyłam taki mocno przycięty modrzew,który jednak dalej rośnie sobie w najlepsze i wygląda bardzo oryginalnie:)))



Tak czy siak trafiam zawsze do ogrodu,nota bene należącego również do Uniwersytetu.
Trochę padało ale komu by to przeszkadzało:)))


 Widoczne w tle budynki to również wydziały uniwersyteckie.


A w sadzawce na liściach siedzą sobie żaby i drą się ogłuszająco:))


Szklarnie stoją prawie puste,rośliny wyszły "na letnisko"


To jedna z nich


czyli ładny gość z Wysp Kanaryjskich:))


Nie będę Was zanudzać ,następnym razem pokażę kolejne zdjęcia a dzisiaj  jeszcze tylko jedno.
Ephedra -spodobało mi się krzaczysko:))


Życzę Wam spokojnego weekendowego wypoczynku :)))
Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze,one bardziej niż Redbull dodają mi skrzydeł:)))
Ania,Ela,Marlena-dzięki za podpowiedzi:)))Zastanawiam się nad Waszą sugestią ale skłaniam się jednak do pozostawienia dekoltu tak jak jest z trzech powodów:
po pierwsze primo-tam już jest satynowa plisa i nie bardzo widzę ją razem z koronką
po drugie primo-jak dorobię koronkę wokół dekoltu to bluzka stanie się być może zbyt strojna a takiej ja nie mam gdzie nosić ,
i po trzecie primo-psychicznie już ją skończyłam i jakoś nie chce mi się do niej wracać.
 Violett666 - Viola, a spróbuj sama sobie zrobić zdjęcie przy pomocy wywracającego się bez przerwy telefonu ,stawianego na niepewnej konstrukcji złożonej z suszarki do bielizny,pudełka po chusteczkach i pudełka ze spinaczami:))))Ja nie jestem poważna,ja jestem w......a a z drugiej strony to ja potrafię dużo lepsze miny robić ale te już zupełnie nie przechodzą przez cenzurę:)))
Anka,Viola-dziękuję:))
Alojka-przy jasnych spodniach rzeczywiście fajnie koronka się odbija:)
Antonina-dziękuję:)Ja niestety znów przytyłam i znów odchudzanie zaczynam.
Elusiek-raz jeszcze-mam nadzieję,że to był jednorazowy wybryk bloggera,nie przeżyłabym gdyby mi "wcinał"akurat Twoje komentarze:)))Bluzkę niestety zaszyłam z tyłu na amen więc nici z rozpinania:(((
Jadzia-dziękuję:))Ja ostatnio dostałam jakiegoś fioła na punkcie szydełka:)))Na Chudej robi się zdjęcia jednak dużo wygodniej:))