Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

czwartek, 10 maja 2012

Tunika Carezza



Pogoda wczoraj była naprawdę w kratkę,to słońce ,to deszcz a dla urozmaicenia ulewa.Za to bardzo ciepło.
Tuż przed ulewą udało mi sie jednak jako tako obfocić tunikę co ,wierzcie mi,nie jest łatwe bez pomocy.

Podczas blokowania.

Zużyłam 5 motków Carezza od Lana Grossa (włóczka bardzo,bardzo milusia )

i mniej więcej pół motka Lace Lux (też L.G.) ,33% merino ,67%wiskoza.
A przy okazji spostrzeżenie,że absolutnie nie można wierzyć podpowiedziom producenta ile włóczki na co należy kupić.Przy Carezzy np.producent podaje,że na sweterek rozm.38-40 potrzeba 550-600g kiedy ,jak widać ,250g całkowicie wystarczy a ja przecież nieco większa wciąż jestem :))
Włóczkę wyrobiłam do ostatniego metra,długość tuniki jest taka jak powinna,długość rekawków jaka wyszła.Włóczki różnią się kolorem,nie udało mi się kupić identycznej.Grubsza to fiolet,cieńsza jest niebieskawa.

Druty -grubszą dziergalam na 5,cieńszą na 4.
Dół wykończony francuzem,dekolt i rękawy na prosto co mi się ostatnio bardzo spodobało,taki brak wykończenia.Moje wrodzone lenistwo uwielbia taka prostotę :)))

Oczywiście nie byłabym sobą jakbym czegoś nie sp.......ła.Zrobiłam o jeden cienki pas za dużo i ten ostatni wyszedł mi na oponie co ,jak widać,bardzo wdzięcznie ją podkreśla :(
A że włóczka ma włoski

to nie za bardzo nadaje się do prucia i tak niestety zostanie.Nie ma rady ,trzeba sie definitywnie opony pozbyć.Matko,ile jeszcze tej kapusty przede mną :(

Jak już szlam przez ogród....

Prawda,że piękne?Szkoda tylko,że panoszą się nie gorzej od chwastów, niekoniecznie tam gdzie byśmy chcieli.

I jeszcze cos o uzależnieniu:))
Po guziki się wybrałam.Do tego sklepu

A tam ,jak widać,leżą sobie takie samotne moteczki i łypią na mnie ,i kuszą-no przygarnij mnie,zobacz jaki jestem piękny i cenę mam obniżoną....
Guziki kupiłam.Ale i to to mi się też jakoś przyplątało:)))

Powinni mi tam wstępu zabronić.
Ponieważ przyroda nie znosi próżni,to coś sie dzieje:)) .Dziwnym trafem znów fiolecik.
A tak okolica wieczorową porą wyglądała po tych wszystkich wczorajszych ulewach.

Miłego suchego i ciepłego dnia:))

Wszystkim wycieczkowiczom towarzyszącym mi w Dusseldorfie bardzo  dziękuję za komentarze,jest mi niezmiernie miło,że zechcieliście się tam ze mną  wybrać  :))))

wtorek, 8 maja 2012

W Düsseldorfie

Dzisiaj ,kto ma ochotę,może się do  Düsseldorfu  ,położonej nad Renem stolicy Nadrenii Północnej-Westfalii ze mną wybrać:)))
Düsseldorf jest bogaty,szykowny,modny,elegancki,kulturalny i drogi.
To ładne miasto,nie ucierpiało specjalnie podczas wojny.Pokręciłam się głównie po Starym Mieście.Było pochmurno więc i zdjęcia pochmurne:)
Kościół św.Andrzeja


 Mnóstwo tu przedwojennych monumentalnych budynków


 Muzeum,jedno z wielu .
Jeżeli chodzi muzeum to dałam potwornie ciała,dopiero tuż przed powrotem dopatrzyłam się na plakacie ,że można w Muzeum Kunstpalast obejrzeć 40 prac El Greco.Podobno wystawa "El Greco und die Moderne"ma potrwać do sierpnia,mam nadzieję,że mi się uda ją zobaczyć,szkoda byłoby przepuścić taką okazję.


Dom towarowy. Drogi.


Spodobała mi się tam taka poducha nadająca sie do samodzielnego wykonania.



Kamieniczka z dzwonkami.Niemal identyczna jest też w Bonn.Dzwoneczki wydzwaniają godziny jak zegar.

Zabytkowy ratusz w Rynku,pośrodku pomnik księcia Wittelsbacha






Uliczka prowadząca nad Ren



Nad Renem
.Pod tymi markizami mieszczą się restauracje,jedna za drugą ,cały długaśny ciąg.Gdzieś wyczytałam,że w  Düsseldorfie jest najwięcej lokali,nie tylko w Niemczech ale w ogóle.Nie wiem czy liczono ile przypada na głowę czy na metr kwadratowy:)))Inna sprawa,że ma kto do tych lokali chodzić.Po Frankfurcie jest tam największe skupisko banków w Niemczech,targi mody , jest siedzibą wielu niemieckich i zagranicznych koncernów przemysłowych.W mieście działają liczne agencje reklamowe, firmy doradcze i duże kancelarie adwokackie.


Tak to wygląda w słoneczny dzień.


Polski ślad

:)


Ten widok z daleka wydał mi się jakiś znajomy,ta ławeczka.Gdy podeszłam bliżej usłyszałam też całkiem swojski pijacki bełkot.Nasi:(.





Orzeźwiające lody-drogie ale dwóm gałkom ledwo dałam radę i w życiu nie jadłam pyszniejszych :))




Nie znalazłam informacji czy Heine tu mieszkał czy się urodził.




Jedyne drzewko majowe jakie tam spotkałam.


W mieście trwają jakieś prace budowlane,jakby metro w związku z tym widoki są niestety nie za ciekawe.Też na reprezentacyjnej Königsallee która jest wizytówką miasta.


Fontanna Trytona niedziałająca i jakoś zaniedbana,brudna woda ale to chyba tylko skutek tych prac budowlanych.


Königsallee


Najdroższe sklepy nie tylko dla ludzi ....


...ale i dla psów:)


Po trudach zwiedzania-odpoczynek w cukierni.Już same wystawy przyprawiają o zawrót głowy.



Trudno było na coś się zdecydować,w końcu zjadłam kawał ciasta z malinami (jeszcze mogłam bo dopiero dzień pózniej zaczęłam kolejny kapuściany tydzień).Skoro mamy maj to kupiłam też czekoladowe chrabąszcze:)))


Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam:))
Miłego dnia::)

Bardzo Wam wszystkim dziekuję za przemiłe komentarze:))
Marlena-rozczaruję Cię,sos do szparagów kupuję gotowy:)
Elusiek-to ze szparagami i nerkami to zdaje się jak ktoś cierpi na dnę moczanową to mu się po szparagach pogarsza.Zapobiegawczo należy pić dużo wody.Myślę,że sezon trwa zbyt krótko,żeby mogły mi zaszkodzić a z drugiej strony są bardzo wartościowe.No i pyszne:)))Własnie będę je gotować:)
Swetry męskie musza być pod szyję bo mężczyzni w przeciwieństwie do nas, nie mają nic do pokazania ;)Tę plisę to ja nawet początkowo zrobiłam podwójnie ale jakoś nie byłam zachwycona,zobaczymy jak właściciel to przymierzy.
Tunika jest właściwie skończona,nitki pochować i takie tam i bedzie do pokazania.A włóczki sa dwie,cienka i gruba :)Pozdrawiam:)