Na facebooku natknęłam się na link do ciekawego posta yadis ,która pisze na temat:jak wycenić rękodzieło.Myślę,że warto tam zajrzeć.Wiele z nas sprzedaje swoje wyroby lub dzierga na zamówienie.Też się nad tym zastanawiam ale jak dotąd, to co robię nie wydaje mi się dość dobre żeby to sprzedać i rośnie mi powoli stosik niepotrzebnych mi dziergadełek :))
Do pokazania nic nie mam.Rośnie powoli błękitna robótka-to rzeczywiście ma być ponczo :)
Ponieważ robię "z głowy"nie korzystając z żadnej gotowej recepty to nie bardzo wiadomo co tam na końcu z tego wyjdzie,czy nie skończy się pruciem.Na razie martwię się ,że mi włóczki zabraknie a dokupić nie mam szans bo kupiłam ją gdzieś w Szwecji.
Tymczasem ponczo zostało odłożone bo okazało się ,że to jeszcze nie koniec historii czarnego swetra.Okazał się trochę za krótki i trzeba mu dorobić parę rzędów :(Tydzień "zbierałam się w sobie"pokonując ogromną niechęć ale nie ma rady-z obrzydzeniem wręcz dzisiaj się do tego zabrałam :(
Na pociechę pozapisywałam się na wszelkie możliwe candy z nadzieją ,że coś z tych cudeniek może trafi do mnie :)
Życzę miłego weekendu z przyjemnymi robótkami :))
Prawa autorskie
Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.
sobota, 14 stycznia 2012
poniedziałek, 9 stycznia 2012
No to jestem w domu
I od razu swojsko-kilo kurzu wszędzie,na oknach po trzech miesiącach wręcz błoto,na przywitanie o mało nie skręciłam nogi poślizgnąwszy się na swojskim błotku i wpadając do rowku,który nieustanie wygrzebuje mój stuknięty sąsiad :(((
Moje 800 km przebyłam ,jak dla mnie ,w rekordowym tempie 8 godz.Poszło nieźle zważywszy,że pierwsze dwie godziny jechałam w kompletnych ciemnościach i w strugach deszczu.Zatrzymałam się tylko raz na tankowanie i fizjologię ,to tez mój rekord :)).
A dzisiaj od rana walczę z porządkami-okna umyte,kurz sprzątnięty,prawie się rozpakowałam.Prawie bo w połowie pracy pan listonosz dostarczył mi liścik,który był jak cios w żołądek.Odechciało mi się wszystkiego.Witamy w domu.
Ale tym i wszystkim innym będę ,jak Scarlet O'Hara,martwić się dopiero jutro.W trakcie rozpakowywania znalazłam w szafie zapomnianą matę masującą,na którą swojego czasu dałam się naciągnąć,wywlokłam ją i na fotel,a co!Do tego robótka i czekoladki (to tyle na temat odchudzania :(( ).
A potem w internet po następną porcję przyjemności z oglądania Waszych robótek :))I jakby trochę lepiej.A przy okazji urosła robótka :)
Moje 800 km przebyłam ,jak dla mnie ,w rekordowym tempie 8 godz.Poszło nieźle zważywszy,że pierwsze dwie godziny jechałam w kompletnych ciemnościach i w strugach deszczu.Zatrzymałam się tylko raz na tankowanie i fizjologię ,to tez mój rekord :)).
A dzisiaj od rana walczę z porządkami-okna umyte,kurz sprzątnięty,prawie się rozpakowałam.Prawie bo w połowie pracy pan listonosz dostarczył mi liścik,który był jak cios w żołądek.Odechciało mi się wszystkiego.Witamy w domu.
Ale tym i wszystkim innym będę ,jak Scarlet O'Hara,martwić się dopiero jutro.W trakcie rozpakowywania znalazłam w szafie zapomnianą matę masującą,na którą swojego czasu dałam się naciągnąć,wywlokłam ją i na fotel,a co!Do tego robótka i czekoladki (to tyle na temat odchudzania :(( ).
A potem w internet po następną porcję przyjemności z oglądania Waszych robótek :))I jakby trochę lepiej.A przy okazji urosła robótka :)
Przyjemnego popołudnia Wam życzę :))
Serdecznie witam u mnie dwie nowe obserwatorki-Lusię i Anabell :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
