Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Zakupy

    Obiło mi się o uszy,że Anilux ma być zamknięty wiec zajrzałam tam dzisiaj bo następnym razem może już go nie być.Rzeczywiście wszedł tam syndyk ale co będzie dalej nie wiadomo.Pusto naturalnie nie wróciłam choć obiecywałam sobie na razie nic nie kupować :))Ale w tej sytuacji....czuję się trochę rozgrzeszona :))
Trochę Sonaty ,zielone na bluzkę,czerwone bez konkretnego przeznaczenia.
Włóczka podobna do Sonaty ale z większą zawartością wiskozy i trochę cieńsza.Tej już na pewno więcej nie będzie w sprzedaży.Na razie nie wiadomo na co,kupiona z pazerności po prostu :).

Dwie Mgiełki na chusty
Skusiłam się też na czesankę z zamiarem spróbowania filcowania.
Poza tym szpulę czarnego nie-wiadomo-czego ,było bez etykiety ale wydaje się ciekawe.

A teraz podłubię sobie troszkę,mam dwie robótki zaczęte,ale idzie mi marnie bo do braku czasu dołączył się jakiś uporczywy ból dłoni :(Ale kilka rządków dam radę uścibolić.

Miłego wieczoru :)

niedziela, 10 lipca 2011

    Z robótkami jestem całkiem do tyłu,brak czasu.Ostatnio próbuję moją działkę doprowadzić choć trochę do ładu co nie jest łatwym zadaniem.Po dwóch miesiącach nieobecności jest w opłakanym stanie.Trawa po pas,chwasty dorodne ale o dziwo roślinki w większości dają jakoś radę.Te najdelikatniejsze wypadły już dawno a inne chyba przywykły do samodzielności :).Jednak za każdym powrotem odkrywam że czegoś ubyło.
Na zdjęciu moje dzieci wyjadają jagódki kamczackie które , o dziwo i ku mojej radości,jeszcze nie wszystkie opadły.Te chaszcze za nimi to teoretycznie jest trawnik.Trudno zgadnąć ,prawda:)A wracajac jeszcze do jagódek to jesśli ktoś ich jeszcze nie ma w ogrodzie to naprawdę polecam.To rewelacyjna roślina,nie potrzebuje kompletnie niczego,radzi sobie sama doskonale,owocuje corocznie niezwykle obficie i są to pierwsze owoce,jeszcze przed truskawkami.Jedyny warunek-muszą być dwa krzaczki żeby się wzajemnie zapylały.Wszystkim bardzo smakują,włącznie z moim dwuletnim wnuczkiem(,który zresztą jest zupełnie nietypowym dzieckiem bo uwielbia wszystkie owoce a przy obiedzie rzuca się na surówki,tak lubi).










Wracając do tematu robótek.Ponieważ nie mam nic nowego do pokazania to pokażę poncza jakie wydziergałam wcześniej.

Zrobione z cienkiej boucle niewiadomego składu w połączeniu z brązową angorą.Muszę jednak spruć(a jakże!)golf i zrobić go od nowa z innej włóczki bo skubana angora  tak gryzie,że nawet ja nie wytrzymuję mimo,że dość odporna jestem.Ale mam odpowiednią wełenkę w Niemczech więc ponczo pojedzie ze mną na lifting.

Te dwa zrobione są z włóczki Elfin Scholler und Stahl ,90% akryl 10% mohair,całkiem przyjemne w noszeniu.

Włóczka z Anitexu,mieszanka wełny,bawełny i lnu,bardzo fajna.To drugie moje ponczo z tej włóczki,pierwsze było oryginalne i ładniejsze ale poszło do ludzi,przy drugim poszłam niestety na łatwiznę :).
Zrobione tej wiosny ale trochę za mało włóczki miałam i jest trochę przykuse.

To również zrobione tej wiosny,włóczka kupiona w jakimś niemieckim sklepie bynajmniej nie włóczkowym.Okazała się niegłupia choć odrobinę podgryza.Skład to 35% wełna,35% alpaka i 30% akryl.Ponczo jest z kapturem,chętnie i często noszone.
 
Tu kolor przekłamany,na poprzednim zdjęciu właściwy.
I jeszcze nudząc się popełniłam ze znalezionego skrzypiącego akrylu coś takiego.Wzorek mi się spodobał i chciałam go gdzieś wykorzystać.

Więcej zdjęć w galerii gdyby miał ktos ochotę obejrzeć. Ale przymusu nie ma :)

I to by było na tyle.
Życzę miłego wieczoru i spokojnej nocy :)