Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Torebka z recyklingu

Był sobie wełniany pulowerek
 
który się w praniu sfilcował.Zaznaczam,że nie było to działanie zamierzone i nie ja tego dokonałam :)
Ja natomiast pilnie potrzebowałam niebieskiej torebki.Po podliczeniu finansów wyszło mi ,że szybciej wydaję niż zarabiam co spowodowało,że zaczęłam się zastanawiać jak tu pieniędzy nie wydać i jednocześnie mieć to czego potrzebuję.I tu wpadł mi w ręce tenże podfilcowany pulowerek.Uznałam że może się nada a przynajmniej warto spróbować :)Zabrałam sie do pracy
Po skrojeniu wrzuciłam części do pralki coby je do końca sfilcować.Znalazłam kawałek szmatki na podszewkę.
 
Między tył a podszewkę włożyłam kawałek kartonu dla usztywnienia-nie miałam niestety nic odpowiedniejszego pod ręką.
Pasek miał być inny ale wypatrzyłam dziś w sklepie taki srebrny sznureczek i jest dużo lepszy .Ciekawy pomysł z czymś do przypinania różnych rzeczy znalazłam u Zdzid i wykorzystałam .
Torebka jest zapinana na dwa magnesy,dwa, bo wierzch  jest dość wiotki i z jednym wyginałyby się rogi.Chyba.

I tak zostałam posiadaczką nowej torebki .
 

A poza tym na chwilę wpadło z wizytą lato i jest u p a ł! 

Antonino dziękuję                                                                                                                                         

Miłego dnia :)                                                                                                     

niedziela, 26 czerwca 2011

Z życia opiekunki

   Dochodzi 23.15 a moja J.postanowiła chyba dzisiaj w ogóle się nie kłaść.Cały dzień jeszcze jakoś tam daję radę ale po 22 i przed 6 rano nerwy mi już  puszczają.Ja muszę spać żeby jakoś normalnie funkcjonować,niewyspana obijam się o ściany,wszystko leci mi z rąk i stanowię zagrożenie dla siebie i otoczenia.
J.natomiast zdaje się w ogóle snu nie potrzebować.I podczas gdy w dzień całkiem dobrze się dogadujemy to wieczorem i nocami   jest dokładnie odwrotnie.
.Dzień mi się zaczął już o 5.30(niedziela!) i ciągle jeszcze trwa.Jestem zmęczona , śpiąca i wściekła!
Usiłuję coś dłubać ale jakoś mi nie idzie.Idę na górę,może da się mój nocny marek na łóżeczko namówić.
Scheisse Arbeit!

Miłych snów tym którzy mogą spać :)