Dostałam kopa no to się zabieram do roboty:)))Rzeczywiście,lenia mam (ale nowina,co?).Lenia nie tylko na pisanie ale na wszystko.Wbrew zaleceniom lekarskim mało się włóczę,że o innych "sportowych"wyczynach nawet nie wspomnę:))Czasem gdzieś się leniwie przejdę i właśnie na leniwą przechadzkę Was zapraszam.Bo samej spacerować nudno:))) Spacer będzie taki zbiorczy,trochę jeszcze miniono-letni a trochę już obecnie-prawie-jesienny ale za to potrwa aż do wieczora:))
Jak widać poniżej,nie tylko ja podglądam sąsiadów ;)
A co powiecie na kolorowy samochód?Mnie się podoba:))

Srebrni panowie rozsiedli się na ulicy wzbudzając powszechne zainteresowanie.W rękach każdy ma puszkę na pieniążki.Jeśli ktoś wrzuci pieniążek wszyscy podnoszą puszki i nimi potrząsają:))Zabawny pomysł i widać było,że publika doceniła oryginalność bo grzechot słychać było bardzo często:))
Od czasu do czasu na Münsterplatz można się natknąć na coś ciekawego.Tym razem był kiermasz ceramiki.Fantastyczne rzeczy artyści wystawiali,całe szczęście że nie mam miejsca ,gdzie taką fajną ceramikę mogłabym upchnąć bo pewnie nieźle bym finansowo popłynęła:))
W alei ,na rozległym trawniku dzieje się wszystko-ludziska się opalają,wylegują,grają w piłkę i dziwne gry,wyprowadzają psy(sprzątają po nich!!!),dzieci,uczą się,uprawiają sporty wszelakie,młodzież urządza tu swoje ,czasem dziwaczne ,imprezy przybywając obficie zaopatrzona w skrzynki piwa ,odbywają się przyjęcia (na zdjęciu pod namiotem) i nikt nikogo nie przegania a trawie to zupełnie nie szkodzi:))
Ogród zmienia się nieustannie,dofinansowanie z Unii dostali czy co?Ale jakoś nigdzie nie zauważyłam tej charakterystycznej ostatnio dla nas niebieskiej tablicy.Ten wodotrysk to też coś nowego.
To był jeszcze ogród letni a ten już końca lata.
Wszędzie nowe nasadzenia .
Nie wiem co to ,ale prawda że ślicznotka?
Ostatnio pojawiła się w ogrodzie Sztuka.Ale niestety jak szybko się pojawiła,tak szybko część Sztuki złodzieje ukradli.Tak przynajmniej głosiła gazeta.Poniżej ta ,która się ostała.Na dwóch zdjęciach po prawej instalacje "dźwiękowe",poruszane wiatrem klekoczą albo stukają.
Przepiękna rabata.
Ogród już trochę jesienny i tylko magnolia zdaje się o tym nie wiedzieć :))Zresztą kilka kwitnących kasztanowców też zauważyłam,biedne drzewa sponiewierane przez wrednego pasożyta, zgłupiały.
Nic sensownego nie robię to pomyślałam,że może przynajmniej kulturalnie się "ubogacę" i ruszyłam odwiedzić dom Augusta Macke.Droga prowadziła przez Alter Friedhof na którym znajduje się grób żony artysty, Elisabeth (na zdjęciu z lewej strony).
August Macke mieszkał w tym domu w latach 1911-1914,miał tam swoje atelier,obecnie jest to muzeum.Nawet ja mam w pewnym sensie związek z tym domem,ponieważ w latach powojennych mieszkali tam teściowie jednej z "moich"babć:)))
![]() |
http://poulwebb.blogspot.de/2012/05/august-macke-part-1.html |
Dom w stylu późnoklasycystycznym znajduje się przy Bornheimer Straße.
Wstęp kosztuje 5€ .Fotografować niestety nie wolno.
Atelier artysty
http://museen.de/august-macke-haus-bonn.html |
August Macke miał 27 lat gdy zginął w pierwszych dniach pierwszej wojny światowej.Przed wyjazdem namalował swój ostatni obraz Pożegnanie.
http://www.plakaty-i-reprodukcje.pl/august-macke/pozegnanie-obraz-3887 |
W muzeum trwała akurat wystawa prac Hermanna Hesse (1877-1962) "Mit Feder und Farbe".Hesse bardziej chyba znany jako pisarz niż malarz,laureat nagrody Nobla z dziedziny literatury w 1946r .Wystawa ciekawa,o ile pierwsze akwarele były takie,jak by to powiedzieć,mocno amatorskie to późniejsze bardzo mi się podobały.
Nie żebym się choć w najmniejszym stopniu na sztuce znała:)))Ot,albo mi się coś podoba albo nie:))
http://index-magazin.com/online/hermann-hesse/ |
Szczerze mówiąc chyba nigdy wcześniej o Hessem nie słyszałam,w każdym razie tego nie pamiętam,nie przypominam sobie żebym czytała którąś z jego książek.Może trzeba by się zainteresować skoro już jego obrazy obejrzałam,tylko kiedy?Czas to coś czego mi brak najbardziej:))
To tyle w temacie kultury:))Wracamy do włóczenia się:))
O sorry,zapomniałam o jeszcze jednym wydarzeniu kulturalnym.A może "kulturalnym".Otóż jakoś tak wiosną,w marcu bodajże, Bonn otrzymało od artysty Markusa Lüpertz to oto dzieło zatytułowane Beethoven.Rozpętała się burza.Wiele osób sądziło,że to po prostu żart Prima Aprilisowy,że nie mogą przecież poważnie postawić tego czegoś w Stadtgarten nad Renem.Mówiono,ze Beethoven się w grobie przewraca:))Jeden z czytelników pewnej gazety nazwał rzeźbę „Kneethoven“ bo wygląda jakby go dzieci w przedszkolu z plasteliny ulepiły:))Mimo wszystkich kontrowersji i negatywnych opinii, "Kneethoven"stoi i straszy a ja się specjalnie wybrałam ,żeby to "dzieło" zobaczyć.
Artysta i jego dzieło.
http://www.monopol-magazin.de/fotostrecke/artikel/20108022/Bonn-erhaelt-Beethoven-Skulptur-von-Luepertz.html |
Przy okazji rzut oka na Ren.
Dzień ma się ku końcowi. Niespieszny powrót.Od ratusza wyrusza grupa na wieczorne zwiedzanie Bonn z przewodnikiem z pochodnią i w stroju z epoki (jakiejś :)) Nogi Was pewnie bolą od tego łażenia więc na dzisiaj skończymy,zwłaszcza że słońce też już zachodzi:)))Obiecuję sobie,że wybiorę się kiedyś zobaczyć miasto wieczorem.Może i będzie okazja bo właśnie rozpoczyna się festiwal beethovenowski i w niedzielę wieczorem ma być jakiś koncert w mieście na Rynku.Wstęp wolny więc grzechem byłoby nie skorzystać z okazji jeśli nic nie stanie na przeszkodzie:))
Tymczasem życzę Wam pięknego weekendu i do następnego razu,może tym razem bez poszturchiwania coś zamieszczę:))
Czyżby tym szturchającym była Ala? :))) Ktokolwiek to był, dobrze zrobił, bo wreszcie ruszyłam się z kanapy he,he. Dziękuję, Tonko, za spacerek. Jak zwykle cudnie było powłóczyć się z Tobą... chociażby na blogu... Pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuńNie Eluś,to nie Ala:)))Dziękuję że mi dotrzymałaś towarzystwa:))
UsuńCudowny spacer, zdjęcia śliczne a Pani przewodnik idealna......dziękuję:)
OdpowiedzUsuńOj,dziękuję Basiu:))
UsuńTeż mam lenia.Ale spacer fajny zrobiłam dzięki Tobie. Ostatnio chyba jest moda na panów udających rzezby. W Berlinie, 35 w cieniu, a w pełnym słońcu siedział pan rzezba. Te kwiaty nad wodą to zapewne jakaś odmiana lilii. Wiesz, Beethoven był w naturze mało urodny, a facet robiąc jego rzezbę wyeksponował wszystkie mankamenty jego urody. A wszystko zepsuł dodając do tego kolor. Jak dla mnie to dzieło to paskudny kicz- takie "byle co" to i ja bym ulepiła.
OdpowiedzUsuńJesteś kochana, że wrzuciłaś tyle pięknych zdjęc.
Miłego, ;)
Panowie -rzeźby tu też nie są niczym nowym natomiast ci byli szczególni z racji zagęszczenia:))Rzeźba wzbudziła ogromne kontrowersje ,od śmiechu po oburzenie ,jednak autor jest uznanym artystą i nikt nie potrafi powiedzieć,że król jest nagi.Dla mnie to szkaradzieństwo:))A Beethoven ,uważam,nie był taki brzydki:))Miłego weekendu:))
UsuńŚwietna wędrówka - dziękuję.
OdpowiedzUsuńCała przyjemność po mojej stronie :)
UsuńTonko, jak ja bym chciała mieć lenia... Mi brakuje na wszystko czasu. Ale bloga przeczytałam i znów poczułam się jak na prawdziwej wycieczce :) Dziękuję za tyle barwnych zdjęć i ciekawostek!
OdpowiedzUsuńKochana,to że lenia mam nie znaczy że kompletnie nic nie robię:))Niestety pewne sprawy nie dają się zepchnąć w niebyt ,a i robótkuję też co nieco:))Tyle że taaaak leeeeniwie ;)
UsuńA szkoda, że nie dają się zepchnąć w ten niebyt... :)
UsuńBardzo dziękuję za piękną wycieczkę było bardzo miło zwiedzać następne zakątki razem z Tobą .
OdpowiedzUsuńTo ja dziękuję,że zechciałaś wziąć udział w spacerze:))
Usuń