Nie można się oprzeć,żeby znów nie powtarzać tego samego,jak co roku zdjęcia wytęsknionej ,pomimo lekkiej i krótkiej zimy,wiosny.Daleko zresztą tej wiosny nie trzeba było szukać,od razu w pierwszym ogrodzie ją widać:))
Wiosna w głowie mi zawróciła,zachciało mi się kwiatków i kolorów i z tego zawrotu głowy powstały czapeczki:))
Z jednej strony jeszcze w pełnej krasie kolory jesieni a z drugiej wiosna :))
W ramach pokuty za talerz racuchów z jabłkami,wyznaczyłam sobie trasę możliwie pod górę (podziwiając widoki) po czym w dół (też podziwiając widoki).Tym razem mam nadzieję uniknąć bólu łydek :))
W oknie wylegiwał się taki koleś,najwyraźniej chciał sie powygrzewać w wiosennym słoneczku:))
Nie tylko w mieście wiosna,w domu i na balkonie takoż :))
Wracając jeszcze do czapeczek.Zobaczyłam w sklepie malutkie,kolorowe moteczki bawełny i tanie,kolorowe guziczki.W ramach wiosennego świra kupiłam nie wiadomo na co:))Ponieważ nudzi mnie większa forma ,którą aktualnie męczę,wzięłam się za nie i powstały te czapeczki.Gdy już je zrobiłam,chciałam coś na etykiecie sprawdzić i......szczęka mi opadła.To nie bawełna,to 100% poliester!Wygląda identycznie jak bawełna,w dotyku bawełna,nawet kurczy się nieco po zmoczeniu-no bawełna po prostu.A tu się okazuje,że nie.Jak ja to kupowałam?!Przecież ZAWSZE czytam co kupuję.
No kolejny objaw pomroczności,nic innego :(
Ciepłej i kolorowej wiosny Wam życzę,bez pomroczności:)))