I tak zrobiłam.Szal wyszedł prawie taki jak powinien być .Ale właśnie,prawie....Zmoczyłam,wysuszyłam,pomedytowałam....
....i sprułam.Znów zostawiając tylko kwiatki.Do tych kwiatków dorobić resztę to wcale nie taka prosta sprawa.Nabrałam za dużo oczek i na końcu wyszło mi dużo za szeroko,szal nie chciał leżeć jak trzeba.No do niczego.
Zaczęłam po raz trzeci:)))Tym razem mocno zredukowałam ilość nabieranych oczek,z około 350 do ok.250.Gęściej też zastosowałam rzędy skrócone,żeby nabrał bardziej zaokrąglonego kształtu.
No i jest.Niby taki sam a jednak całkiem inny:))Zdjęć będzie dużo,szal okazał się fotogeniczny a ja tak zachwycona swoim talentem fotograficznym,że muszę zamieścić większość ;) ;)
Bawełna 100% ,zdobyta w szwedzkiej szmaciarni,mięciutka i przyjemna,druty 3,5
To teraz zostawiam Was sam na sam z moim dziełem:)))

