Wzór pochodzi z Filati 44/12
Brzegi wykończone szydełkowo czarnym rzędem oczek ścisłych i następnie (jak zwykle:)))rakowymi.
Ponczo wydziergane z trzech motków Angel i czegoś kupionego w Aniluxe o niewiadomym składzie ale głównie chyba akrylu.Nie chciało się blokować ale po potraktowaniu parą z żelazka brzegi się wyprostowały .Druty nr 4.
Ciuch jak najbardziej noszalny,zdążyłam już się w niego wystroić.Spokojnie można też włożyć je np. pod płaszcz co też przetestowałam.
Zdjęcia niezbyt piękne,próbowałam je zrobić najpierw komórką ,potem starym aparatem z wylatującymi bateriami z ,jak widać, marnym rezultatem.Szukając w moim przeraźliwie ciasnym mieszkaniu kawałka wolnego miejsca ,zrobiłam taki bajzel ,że nawet mój mały Pirat zapytał:Babcia a co tu taki bałagan:))
Cały ten chaos zostawiłam i poleciałam dalej na działce szaleć, w efekcie czego krzyż mnie nawet podczas siedzenia boli a działce wciąż jeszcze daleko do doskonałości :((
No tak ,to wypadałoby się jeszcze nową zabawką pochwalić,to w sprawie tego zakupu potrzebowałam Waszych kciuków.
A bajzel dalej czeka na moją wenę do sprzątania:)))Chyba jeszcze poczeka:)))Robótkowo całkiem marnie,nie mam po prostu czasu.Dzisiaj jednak chyba sobie podrutuję trochę,tak dla odpoczynku.
To byłoby na tyle,miłego wieczoru Wam życzę:))
Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie takie sympatyczne komentarze:)))

















