Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

piątek, 21 września 2012

Coś jakby ponczo

Ponczo ale nietypowe bo z rękawami.


Wzór pochodzi z Filati 44/12


Rękawy wyszły mi trochę krótkie,jakoś  źle zmierzyłam.Włóczki jeszcze trochę mi zostało ale zastanawiam się czy dorabiać bo w gruncie rzeczy ja nie lubię rękawów zbyt długich i wciąż je podciągam, to chyba jednak  tak zostawię.





Brzegi wykończone  szydełkowo czarnym rzędem oczek ścisłych i następnie (jak zwykle:)))rakowymi.


Ponczo wydziergane z trzech motków Angel i czegoś kupionego w Aniluxe o niewiadomym składzie ale głównie chyba akrylu.Nie chciało się blokować ale po potraktowaniu parą z żelazka brzegi się wyprostowały .Druty nr 4.


Ciuch jak najbardziej noszalny,zdążyłam już się w niego wystroić.Spokojnie można też włożyć je np. pod płaszcz co też przetestowałam.
Zdjęcia niezbyt piękne,próbowałam je zrobić najpierw  komórką ,potem starym aparatem z wylatującymi bateriami z ,jak widać,  marnym rezultatem.Szukając w moim przeraźliwie ciasnym mieszkaniu kawałka wolnego miejsca ,zrobiłam taki bajzel ,że nawet mój mały Pirat zapytał:Babcia a co tu taki bałagan:))
Cały ten chaos zostawiłam i poleciałam dalej na działce szaleć, w efekcie czego krzyż mnie nawet podczas siedzenia boli a działce wciąż jeszcze daleko do doskonałości  :((
No tak ,to wypadałoby się jeszcze nową zabawką  pochwalić,to w sprawie tego zakupu potrzebowałam Waszych kciuków.


Teraz siedzę i przerzucam dane ze starego na nowy,stary muszę przygotować dla nowej właścicielki czyli dla mamy ,która to otrzymuje go w spadku, coby kontakt z wnukami miała:))Spieszę się ,żeby zdążyć jeszcze ją nieco przeszkolić przed wyjazdem.
A bajzel dalej czeka na moją wenę do sprzątania:)))Chyba jeszcze poczeka:)))Robótkowo całkiem marnie,nie mam po prostu czasu.Dzisiaj jednak chyba sobie podrutuję trochę,tak dla odpoczynku.

To byłoby na tyle,miłego wieczoru Wam życzę:))
Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie takie sympatyczne komentarze:)))

środa, 19 września 2012

Tak jak zapowiadałam,wybrałam się na działkę .Oto co zastałam po trzymiesięcznej nieobecności









Płakać mi się chciało.Trudno się było w morzu zielska ogrodu doszukać.Nie do wiary jak szybko to się dzieje,jeden sezon wystarczy żeby ogród zdziczał.Mimo wszystko zabrałam się do roboty.Po jakimś czasie widoczne na pierwszym zdjęciu pole koniczyny będące kiedyś trawnikiem,na kolanach i przy pomocy widocznego tu narzędzia,na które szczęśliwie dałam się namówić (dzięki :)),zmieniło się w klepisko:)))


Ta góra w tle to skoszona "trawa":)))Szczęśliwie dla mojego kręgosłupa w narzędziu wyczerpał się akumulator.Powyrywałam jeszcze największe lebiody,a wyjątkowo dorodne były,popaliłam górę badyli....

......poprzycinałam nieco rozpanoszone krzewy i gdy już miałam kłopoty z powrotem do pozycji stojącej uznałam,że wystarczy.W wyniku tych moich chaotycznych działań   ukazały się ukryte do tej pory ścieżki.....


.....i  roślinki.Okazało się,że nawet coś tam gdzieniegdzie kwitnie...




Jednej z funkii pory roku się pomyliły i znów do kwitnienia sie zabiera:))


Tak samo kalina


Całkiem ładnie obrodził winogron


 I jabłuszka na jednym z drzew


Za to grusza prawie bez owoców i parchata jakaś.Może ktoś wie co to świństwo na niej?


W kątku odkryłam ,że mój kapryśny ognik raczył był tym razem pokazać się od najlepszej strony:)))


 Zostało mi jeszcze tak wiele do zrobienia a tu już pada :((No trudno,na pogodę nie poradzę.
Dzisiaj wybieram się na ważne zakupy i proszę,trzymajcie mocno kciuki żebym badziewia nie kupiła:))
Życzę Wam miłego dnia:)))
Serdecznie witam nowe obserwatorki:)).