Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Park w Brühl

    Po wczorajszych ulewach dzisiaj wstał całkiem ładny dzień,trochę chłodny ale tego lata jak już nie pada to wszyscy są w euforii,reszta jest nieważna :))Coś takiego zobaczyłam rano z okna
Widzicie te liście?Toż to jesień :(


Już dawno  nie byłam w parku,jakoś nie było czasu,a być  może trzeba będzie stąd wyjechać więc warto się tam jeszcze raz  wybrać.
Park i barokowy ogród w stylu francuskim należy do kompleksu pałacowego Schloss Augustusburg,który
wpisany jest na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.
 
Pałac Augustusburg był ulubioną siedzibą kolońskiego elektora i arcybiskupa Clemensa Augusta Wittelsbach.Co ciekawe Clemens August był podobno wnukiem naszego króla Jana Sobieskiego.Ogrody stworzył w roku 1728  Dominique Girard  .Odrestaurowane są dziś najautentyczniejszymi ogrodami osiemnastowiecznej Europy.

Wejście do Tajemniczego Ogrodu
 
Jesteśmy już wewnątrz
Nie wiem co to za roślina,rośnie toto w donicy i jest wystawiane na lato na zewnątrz.



(Posta zaczęłam pisać wczoraj ale nie zdążyłam dokończyć.Nie będę już niczego zmieniać tylko po prostu kontynuuję )








Na zdjęciu powyżej po lewej stronie widać część oranżerii .W tej części mieści się galeria,w drugiej części  jest restauracja.
Niestety nie zapamiętałam nazwiska artysty wystawiającego te prace,a dzisiaj jest już za późno żeby to sprawdzić.Szkoda bo prace bardzo mi się podobały.Kilka ukradkiem sfotografowałam.Prace wystawiane są przez tydzień,po tygodniu zmiana i następna wystawa i tak przez cały sezon letni.Ostatnio nie miałam zbyt wiele okazji i czasu żeby tam regularnie bywać ale wcześniej nie opuszczałam żadnej wystawy.




A to inna część ogrodu,właściwie główna,położona przed pałacowym tarasem
Widoczny w  głębi taras jest obecnie remontowany stąd te białe okrycia.
 
W ubiegłym roku ukończono renowację fontann i teraz można podziwiać wszystkie cztery w pełnej krasie.
W parku też już widać początki jesieni.


 I to koniec spaceru na dzisiaj :)Jeszcze kiedyś zabiorę Was do części angielskiej parku a na ostatnim zdjęciu uliczka prowadząca do centrum ,bo pałac położony jest w samym środku miasta.

Jakoś niepostrzeżenie zrobiło się późno a więc miłego wieczoru :)

sobota, 6 sierpnia 2011

Na luzie...

...choć nie do końca
.Przed trzema dniami stałam się znów osobą bezrobotną.
Trzy dni temu Josy umarła.Miała długie ,dobre życie,w sobotę skończyła 99 lat.Mimo tych lat jasny umysł,żadnej tam sklerozy,pamięć lepszą ode mnie,wspaniałe poczucie  humoru. Zawsze elegancka dama i dobry człowiek,wszyscy ją lubili.Zmarła spokojnie we śnie,czegóż chcieć więcej?

A ja siedzę jeszcze  w nagle opustoszałym wielkim domu i ni to pracuję  ni to urlopuję.Posiedzę tu jeszcze tydzień i jeżeli nic innego nie znajdę,pojadę do domu.Zresztą i tak  nie mogę się na razie ruszyć,bo-gamoń nad gamonie-przegapiłam termin zapłaty OC i teraz muszę czekać aż mi syn to w Polsce opłaci i przyśle polisę co naturalnie potrwa jakiś tydzień z naszą super szybką pocztą.Chyba tylko mnie się takie wpadki zdarzają.A swoją drogą znajomy Niemiec,któremu o tym opowiadałam ,był bardzo zdziwiony że musimy mieć nową polisę co roku.Oni zgłaszają się do ubezpieczenia raz i są ubezpieczeni już cały czas,składka płaci się z konta i nie potrzebują wciąż świeżych polis.No tak ,ja mam jednak auto w Polsce ubezpieczone i za karę muszę siedzieć na miejscu choć mogłabym sobie teraz po okolicy pojeździc,bez dowodu ubezpieczenia nie odważę się ruszyć.Cóż,za głupotę trzeba płacić :((

Drutuję sobie trochę ale jakoś bez entuzjazmu.Zachęcona trwającym całe TRZY dni latem,skończylam wreszcie  lniana siatkę.
Wykończyłam ją zwykłymi pikotkami,jakoś nic innego nie przyszło mi do głowy.Siatka wygląda wręcz niechlujnie,każde oczko inne ,tak się z tych nici robiło.Mimo to jakoś przypadła mi do gustu.Może po prostu bezguście jestem ale ja lubię takie mało perfekcyjne, luzackie ciuchy:))
Wyszło bodajże 7 dkg nici lnianych,tych nitek było chyba 6 ,druty nr 6.
Dół jest asymetryczny co tuszuje nieco mankamenty figury.Rękawki trochę zbyt motylkowate ale w rzeczywistości wygladają lepiej niż na zdjęciu.

Tak rozleniwiona jestem,że mi się nawet filmu nie chciało obejrzeć.Bez obrzydzenia spędziłam wieczór przy Vollksmusik,spokojnie słuchając pioseneczek w stylu disko-polo czy Tercetu Egzotycznego.W końcu lata przebywania z niemieckimi babciami zrobiły swoje ;)

A za oknem znów leje,leje,leje...

Mimo to miłej niedzieli życzę :)

Witam serdecznie Kai ,miło mi ze chcesz tu zaglądać :)

Antonino,ja też lubię czytać i oglądać zdjęcia nieznanych mi dotąd miejsc,z zainteresowaniem czytuje Twoje  wpisy bo okolic ktore pokazujesz nie znam zupełnie.