Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

niedziela, 11 lutego 2024

Działkowe opowieści

       Wprawdzie jest środek zimy ale ,jak przystało na rasowego działkowca,mnie już od stycznia "nosi"i jak już pisałam,sezon ogrodniczy u mnie już zaczęty.Metodą winter sewing wysiałam już dużo bylin a następne czekają na swoją kolej.

Przez te wysiewy popadłam w konflikt z sąsiadem.Gdy leżał śnieg, nie chciało mi się odkopywać drzwi do garażu żeby wywieźć butelki z wysiewami na działkę i czekając aż śnieg stopnieje,co miało nastąpić niebawem,postawiłam kilka  pod domem.No i nie spodobało się to sąsiadowi z niezwykle wrażliwym poczuciem estetyki:)))

Ale tymczasem śnieg stopniał,butelki  na działce i ,przyznaję,nie stanowią ozdoby,tyle tylko że tam nikomu to nie przeszkadza.

                                        
Zresztą  działka,to w tej chwili istne pobojowisko bo udało się poprzycinać bądź powycinać drzewka i krzewy,natomiast nie udało się jeszcze tego uprzątnąć.Tak więc wygląda jak wygląda :(.

                                  

Tak szczerze mówiąc,mój RODOS nigdy nie wygląda idealnie.Można powiedzieć,że to połączenie zero waste z recyklingiem.Do tego np.wypielone chwasty lub pocięte drobne gałązki zostają najczęściej na tym samym miejscu tworząc ściółkę i kompost.
Moje butelki już nie są całkiem puste ,pierwsze niebieskie groszki rosną całkiem ładnie a i sałata się pokazała.
I niestety pierwsze ślimaki też już są ! :(((
Następna porcja groszków czeka na wysiew.
W sobotę był naprawdę piękny,prawie wiosenny dzień.Grzechem byłoby nie skorzystać.Trochę gałęzi uprzątnęłam,sprawdziłam co z siewami i sadzonkami sprzed zimy.Ukorzeniłam kilka gałązek lawendy i ładnie przetrwały mrozy.Powoli wychodzą już tulipany,których trochę posadziłam w doniczkach ,część na działce,część pod domem ( w tym wypadku sąsiad już nie protestuje :)).Róże w doniczce też żyją i mam nadzieję,ze się ukorzeniły.
Pierwsze oznaki nadchodzącej i niecierpliwie wyczekiwanej wiosny też znalazłam.


Ciemierniki dopiero zaczynają kwitnąć,wydaje mi się jakoś późno w ty roku.Ale może mi się tylko wydaje.Wycięłam im stare liście i teraz będą mogły pokazać się w pełnej krasie.
Jak zawsze pod liśćmi pełno nowych siewek.U was też się tak sieją?U mnie ciemierniki rosną głównie w cieniu pod krzakami gdzie trochę słońca dociera tylko latem,choć w słońcu też mam.Rosną doskonale i w słońcu i w cieniu,ale w cieniu jednak chyba lepiej i dłużej kwitną.
Sporo się działo na nieużytku na który mam chrapkę.Jest to górka za moją działką,porośnięta gęsto dziką różą,jeżynami,starymi wiśniami czy bliżej mi nieznanymi drzewkami.Jednym słowem chaszcze.





Dużą część tych chaszczy zdołaliśmy wyciąć ale jak i na działce,nie dało się jeszcze ich sprzątnąć.Dużo też jest jeszcze do wycięcia .Ale pomału.W przyszłym tygodniu ma być lepsza pogoda więc może uda się więcej zrobić.
Kawał pola :))))A to nie całość.
Ale oczami wyobraźni widzę już to morze kwiatów i popatrzcie tylko jaki ładny widok stamtąd będzie, z zamkiem w tle:))).


Miłej niedzieli :))U mnie pochmurno,mgliście i deszczowo ale ciepło.



poniedziałek, 29 stycznia 2024

Słodkości

     Spodobały mi się słodkie ażurowe sweterki ,których jakoś sporo ostatnio się widuje  i ,choć nigdy nie byłam takowych fanką,tym razem zapałałam pożądaniem :)).Miałam kupione niedawno 5 moteczków Kid Silka 07 jasny błękit,wprawdzie z innym przeznaczeniem ale ponieważ okazały się niezbyt pasujące kolorystycznie,można je było wykorzystać.Chciałam zrobić sweterek w dwie nitki ale że na mnie te 5 moteczków podwójnie na całość stanowczo nie wystarczy,trzeba byłoby dokupić a przecież tego mam stanowczo unikać,te pięć to już wystarczające szaleństwo.Pogrzebałam więc w pudłach bo miałam wrażenie ,że coś tam powinno być co mogłabym wykorzystać.

No i było:)))

Dawno temu,gdy po długiej przerwie wracałam do drutów,kupiłam szpulę cieniutkiej błękitnej włóczki z zacnym składem bo w większości był to kaszmir,do tego merino i jedwab.Włóczki było 206 g.Zrobiłam z niej dwa szale -Meandering Vines i Eden i całkiem sporo jej zostało.Połączyłam obie włóczki i wystarczyło akurat.



Nadłubałam się tego na trójeczkach bo nie chciałam żeby zbyt dziurawe było.Zajęło mi to mnóstwo czasu,jakoś strasznie pomału dziergam ostatnio.Choć z drugiej strony przecież nigdzie mi się nie spieszy :).


Dopiero na zdjęciu zauważyłam,że koty przy lustrze pierwsze były:))).Wybaczcie,nie chciało mi się jeszcze raz powtarzać zdjęć.


Chyba znów za duży dekolt zrobiłam :/ A co tam,zostało mi jeszcze parę metrów włóczki,najwyżej dorobię.


Koniec stycznia a ja zupełnie jeszcze jakby grudniowa,nie mogę się jakoś ogarnąć.Post "leżał w poczekalni" gotowy od dwóch tygodni,tylko wrzucić a i to było jakoś za trudne.Moje kwadraty zwolniły tempo,już nie powstaje jeden dziennie,tylko może pół albo i wcale .W tym tempie do kolejnego grudnia nie skończę.Opanowała mnie gorączka ogrodnicza.Ale o tym to już następnym razem.