Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Sweterek na lato czyli nieustanne pozbywanie się zapasów.

     Znów trochę mnie nie było ale po fiasku :( zapowiadanej diety, wpadłam w dół i nie miałam ochoty na nic.Teraz z kolei notorycznie brakuje mi czasu.Jak to kiedyś było możliwe,że mając męża,trójkę rozbrykanych chłopaków,psa,pracę i dom na głowie miałam jeszcze czas dla siebie?Niepojęte.Teraz,ze względu na mamę, ograniczyłam mocno wyjazdy do pracy ale paradoksalnie czasu mi od tego bynajmniej nie przybyło.Ot zagadka:))
Ale ad rem.
     Niewiele teraz dziergam-ten czas, ale też jakoś brak pomysłów,chęci i w ogóle.Przeglądając zapasy, po raz nie wiadomo który wyciągnęłam starą,jeszcze ze ś.p. Aniluxu włóczkę.Włóczka nazywa się Włóczka i jest mieszanką wiskozy,bawełny,poliestru i lnu,całkiem niegłupia.

Wyjmowałam ją z pudła co roku,pooglądałam,pomyślałam i wędrowała do tegoż pudła z powrotem.Tym razem też wyszła na powierzchnię,nawet spróbowałam zacząć coś dziergać ale jakoś mi nie szło. Już miała wylądować znów w pudle, gdy gdzieś w sieci zobaczyłam prosty wzorek i......olśnienie!Wreszcie mam na nią pomysła! 
Z pomysła narodził się letni sweterek.Zrobił się był lekko,łatwo i przyjemnie i nawet-O cudzie!-nic nie trzeba było pruć.
 Swetra nie prałam tylko lekko skropiłam,nie wyprostował się całkiem ale nie chce mi się prać teraz,zrobię to po sezonie.


Wybierając się po zioła przytomnie zabrałam ze sobą sweter w nadziei,że znajdzie się jakieś fajne miejsce na sesję zdjęciową tegoż.Miejsce się znalazło,sesja powstała a teraz Was nią pokatuję bo mi się podoba :))))Sesja nie katowanie ;)






Na sweter zużyłam 5 motków włóczki (po 10 dkg),druty nr 4.
Na życzenie dodaję jeszcze zdjęcie "na plaskacza".
Sweter robiony jest od góry.Nabrałam oczka na ramiona ( provisional cast on/tymczasowe nabieranie oczek,jest sporo filmików i objaśnień w sieci), przerabiałam dodając oczka na dekolt aż do połączenia obu części.Dalej dziergałam prosto do wysokości pachy.Następnie na pozostawionych tymczasowych oczkach zaczęłam przerabiać oba przody(z dwóch kłębków) jednocześnie.Gdy doszłam do podkroju pachy ,połączyłam wszystkie części i dalej już przerabiałam jako jedną,Na rękawy nabierałam oczka wokół pozostawionego otworu i przerabiałam na okrągło.Plisę też dorabiałam nabierając oczka wokół swetra.

Przy okazji znalazłam fajną miejscówkę z pięknym widokiem na góry.


Niestety zbliżająca się burza spędziła nas z tej fajnej górki.
Trochę ziół także udało się uzbierać .Tylko krwiściągu nie znalazłam.Chyba nie ma go za wiele w okolicy a może wysechł bo susza u nas okrutna, co zresztą widać też na zdjęciach.


Miłego tygodnia :)

poniedziałek, 18 marca 2019

Odzienie maskujące ;)

      Tak jak poprzednio pisałam,sprawiłam sobie coś ,co nieco zamaskowałoby obfite kształty,a głównie ciążę spożywczą.Jedną z bluzek już pokazywałam ale chciałam Wam pokazać ilustrację przysłowia"co nagle to po diable":))Chciałam sobie ją ,tę bluzkę znaczy,poprawić.Bez zaszewek leżała źle i postanowiłam jej te zaszewki dodać.Poprawiłam,zaszewki uszyte ale po tym zabiegu przód podniósł się i tył,i tak dłuższy,wydłużył się zupełnie nieproporcjonalnie.Szybko ciachnęłam nadmiar,chciałam zszyć .....i co widzę?Ciachnęłam ten i tak krótszy przód!
Nooo nie.....:(((
Powiedziałam sobie dobitnie,co o sobie myślę, słowami powszechnie uważanymi za obelżywe,powściekałam się a na końcu zaczęłam myśleć.I wymyśliłam,że jakoś ten obcięty kawałek trzeba przyszyć,bo inaczej całość pójdzie do kosza.I tak oto te moje kombinacje  wyglądają :))Tył skróciłam ,tym razem 5 razy sprawdzając co robię:))

Ale powiem Wam,że po tym modelu bardzo mocno ucierpiało,już i tak nieco nadwyrężone, moje zaufanie do Burdy.Jakiś zupełnie nieudany,nawet biorąc poprawkę na moją niekoniecznie idealną figurę.
      Przy następnym modelu już nie sięgałam do niej ,natomiast zrobiłam sobie wykrój ze starej bluzki,czytaj:pocięłam bluzkę i od  niej wykroiłam nową.Kiedyś kupiłam sobie za psie pieniądze takie dwie dzianinowe bluzeczki.
O matko!Jakie stare zdjęcie!To czasy przed-blogowe jeszcze! Właśnie sobie uświadomiłam,że się pomyliłam w liczeniu i mój blog ma prawie 8 lat a nie 9 jak napisałam :/

Taki targowy badziew niby a służyły mi długo i bardzo je lubiłam,głównie dlatego ,że nie musiałam się ciągle pilnować z wciąganiem brzucha ;)
Aż do teraz były "na po domu" bo okazały się niezniszczalne.Dlatego uszyłam sobie dwie nowe,identyczne:)).Akurat miałam dwa kupony dzianiny.
Sorry,zdjęcia są fatalne,drastyczny brak światła w mieszkaniu :(

Ten kawałek okazał się po prostu nie do podwinięcia bez overlocka.Jeszcze rękawy jakoś tam podszyłam jednym ze ściegów elastycznych ale dół wyglądał fatalnie czegokolwiek bym nie próbowała.Ręcznie tego też nie da się podłożyć.już mi opadły ręce,kiedy przypomniałam sobie o koronce,którą w zapasach miałam.Okazała się pasująca kolorystycznie,naszyłam ją po wierzchu no i tak to wyszło.

Druga bluzka na szczęście podwinęła się bez większych kłopotów,zastosowałam po prostu wąski ścieg zygzakowy,nie kombinując już z elastycznymi.
Bluzki nie są przewidziane na jakieś wielkie wyjścia tylko do pracy,czyli coś więcej niż po domu a mniej niż na wyjście:))


Usiłuję pozbywać się nie tylko zalegających włóczek ale i materiałów.Szukając dzianin na bluzki ,natknęłam się też na inne tkaniny,które można byłoby teraz wykorzystać.Między innymi znalazłam taki udziwniony jeans,który mi się kiedyś spodobał i nie wiadomo na co kupiłam.Wymyśliłam ,że byłby dobry na kamizelkę,taką dłuższą za tyłek,również maskującą ;)Kiedyś miałam  podobną i była bardzo przydatna.
Kamizela jest na podszewce,wewnątrz ma kieszonkę i obowiązkowo kieszenie co bym miała gdzie łapy wpychać:))).


Na wiosnę będzie jak znalazł .
Dół podszewki i rękawy podszyłam ręcznie.Odszycie musiałam jakimś innym jeansem sztukować  bo na całe nie wystarczyło.


Te zdjęcia są fatalne,brak światła,brak fotografa a i moja kamera w telefonie chyba też już powoli odmawia posłuszeństwa.
To na tyle:))
Miłego tygodnia:)))

P.S.
Pierwsza zupa już za mną,jest obrzydliwa :(((