Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

piątek, 15 marca 2019

Realizacja ogrodowych planów

     Wiosna wpadła do nas na chwilę,podpuściła żeby np.prace ogrodowe zacząć i znów się ukryła.Cały czas wieje i to tak,że na mojej górce mam chwilami wrażenie,że odfrunę z tym wiatrem.Teraz wiatr nieco odpuścił to znów pada co i rusz.Ponieważ zamierzam intensywniej w ogrodniczkę się bawić,robię miejsce na warzywa.Oznacza to ,że z  części działki rośliny ozdobne muszą się przeprowadzić na inne miejsca.Podczas tych ciepłych dni wykopałam między innymi krzak białego pięciornika....
 

.... i nie bardzo wiedząc gdzie go posadzić, tymczasowo wrzuciłam do wiadra na czas,kiedy ja będę myślała gdzie by go tu -żeby już więcej go nie tarmosić.Myślę nad tym  już od jakiegoś czasu a biedny pięciornik wegetuje nadal w tym wiadrze.Pada, to raczej nic mu nie będzie.Dzisiaj deszcz nieco ustał,trochę obeschło,skoczyłam więc na działkę specjalnie po to ,by wreszcie  biedaka posadzić.

Zdecydowałam się na miejsce docelowe ale tam rośnie biała funkia....

Funkia WHITE FEATHER unikat o białych liściach
Zdjęcie ze strony producenta od którego na Allegro kupiłam-akex-Albamar
....nota bene i tak przeznaczona do przesadzenia bo jej za ciemno i zła na to, nie bieleje tylko (z tej złości pewnie )zielenieje.
Trzeba więc tę funkię najpierw wykopać.
Wykopałam.Ale że nie mam pomysłu gdzie posadzić , tymczasem więc do doniczki ,na przeczekanie.
Ale wszystkie odpowiednie doniczki zajęte!
Rozejrzałam się co by tu....Rozmnożona lawenda!Trzy doniczki zwolnię jak ją posadzę,wiem gdzie nawet:))

Posadziłam jedną,drugą ,trzecią...W wolną doniczkę wsadziłam funkię.
Przy okazji znalazłam pod krzakiem ,gdzie nie miały szansy się przebić, jakieś  narcyzy(chyba).

Wykopałam i przesadziłam.

Idąc do beczki po wodę,zawadziłam o wystającą i przeszkadzającą mi małą sadzonkę bzu,....

który przywędrował do mnie od sąsiadki.Szkoda było po prostu go wyciąć, więc wykopałam i posadziłam za altaną bo bzów nigdy za wiele.

Po czym zaczęłam wygrabiać trawnik i przy tym zastał mnie deszcz, a że nie lubię pracować w deszczu, to zwinęłam majdan,zerwałam bukiet ciemierników i ruszyłam do domu.

Gdy już wychodziłam z działki przypomniałam sobie - biedak pięciornik nadal siedzi w wiadrze!!!:))).

PS
Żeby była jasność-zdjęcia poglądowe,nic z tego co pokazane  (oprócz ciemierników) jeszcze u mnie nie kwitnie ;)

Miłego weekendu :)))

środa, 13 marca 2019

Takie tam...I girlanda:)

     Grzebałam ci ja ostatnio na moim blogu,grzebałam,przeleciałam niemal cały 2012 rok i skonstatowałam co następuje:

    Po pierwsze primo-mój blog ma niemal 9 lat !? Szmat czasu,nie ma co.I wiecie co?Nieskromnie powiem ,że to był kiedyś fajny blog:)))

    Po drugie primo-okrutnie płodna na początku byłam,107 postów w pół roku w 2011,164  w 2012! A potem już mniej i mniej aż do  13 w 2018(sic) :)))Nie wiem co się stało,że tak mocno przystopowałam.Może to przerwa na remont mieszkania....
..... kiedy to już nie miałam zwykle siły i czasu na pisanie.A potem człek zwyczajnie odwykł.

      Po trzecie primo-Bardzo dużo było wówczas postów "życiowych",osobistych, nie tylko robótkowych.Jakoś teraz nie jestem już taka otwarta ale blog chyba na tym stracił.Że już nie wspomnę,że nieustannie Was katowałam ogrodem ....

botanicznym:))))Teraz na odmianę niemal wyłącznie robótki,suche informacje i tyle.Nuuuda.
To też stało się jakoś tak niepostrzeżenie.

        Po czwarte primo-Odkryłam,że przez cały niemal rok 2012 katowałam z kolei siebie dietą kapuścianą.I o to właśnie chodzi.O tę dietę.Bo wprawdzie od razu sobie przypomniałam obrzydliwy smak zupki....

..... ,to jednak gdy pooglądałam zdjęcia ,to rezultaty zobaczyłam całkiem zachęcające.

A ja od listopada siedzę z mamą w domu.
Gdy byłam sama,gotowałam gdy miałam na to ochotę,kupowałam tylko tyle,żeby było do zjedzenia na raz i przeważnie będąc w domu raczej nie tyłam.To w pracy zajadałam stresy,nudę itp.
A teraz odwrotnie.Gotuję (i jem) obiadki,a to ciasto upiekę (i jem) ,a to chlebek ( i jem choć kupowanego normalnie unikam).
A pora roku też jakoś nie sprzyjała i nie zachęcała do ruchu ,zresztą ja nie taka znowu do tego ruchu skora.I tak to przez tę zimę, siedząc na kanapie , wyhodowałam sobie potężną ciążę spożywczą,tak na oko jakiś 8 miesiąc :(
.A tu przecież wiosna idzie!

Zamierzałam sobie odpuścić.Nawet żeby się pod czymś ukryć,nowe bluzki maskujące sobie uszyłam(to już następnym razem pokażę) ale poczytawszy sobie siebie, powzięłam mocne postanowienie poprawy.Wprawdzie już miało nie być żadnych diet ale przecież tylko krowa nie zmienia poglądów.Tak więc od poniedziałku biorę się do roboty,znaczy do zupy.
Oczywiście ,tak jak przed laty tak i teraz ,mocno liczę na Wasze wsparcie bo ja tzw.silnej woli to zupełnie nie mam i bez pomocy nie wydolę :)))
Dlaczego od poniedziałku a nie od razu?No bo dzisiaj jest Bożeny( Bożenki i Krystynki drogie,przyjmijcie życzenia wszystkiego najlepszego,żebyście nie musiały żadnych diet stosować:))) a w niedzielę urodziny wnuka;).
Nota bene babcia własnoręcznie  prezent uszyła:)))


To prezent bardziej dla rodziców ale w pakiecie jest też coś bardziej odpowiedniego dla dwulatka:)).

Rozumiecie więc,dlaczego musi być od poniedziałku:)). 
Tak więc od poniedziałku proszę o trzymanie kciuków:)))
Miłego dnia:)