Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

środa, 17 czerwca 2015

Tunika

     Ludzie,jak mnie mój laptop denerwuje!Rusza się tak wolno,że już nie mam cierpliwości do niego.Chyba muszę go do jakiegoś laptopowego doktora oddać,bo sama tego nie ogarnę.Nawet próbowałam ale tyle tylko zyskałam,że ściągając program czyszczący,zrobiłam to na tyle nieuważnie,że ściągnęłam sobie przy okazji jakieś g...o,które zagnieździło się i robi teraz za wyszukiwarkę:((((Nie mam siły do tego,oddam do fachowca.Chyba że ktoś zna sposób na pozbycie się  mystartsearch?
 Między innymi dlatego rzadko Was ostatnio odwiedzam i komentuję,nie starcza mi cierpliwości a i czasu na czekanie w nieskończoność aż się kolejna strona otworzy.
Ale to tylko tak na marginesie.

Obfociłam wreszcie pomarańczową tunikę.
Pierwsza wersja z długim tyłem mi się nie spodobała.

Skróciłam tył....


.... i szczerze mówiąc teraz też mi się nie podoba.To znaczy nie podobam się sobie ja w tej tunice:)).No fakt,to nie tuniki wina że znów jakbym  się nieco upasła ;)Co prawda byłam akurat po potężnej porcji przepysznych szparagów,gdzieś musiały się zmieścić no to i trudno potem wyglądać szczupło i ponętnie ;).

Wzorek skądsiś z internetu i chyba go niechcący wywaliłam bo nie mogę znaleźć.Szydełko jak zwykle z wytartym numerem więc nie wiadomo jakie-ale informacje,typisch tonka,żadnych konkretów:)))Wykorzystałam wszystkie 5 motków włóczki Alize Forever jakie miałam w  zapasach.O 5 motków mniej :)))Sama jestem zadziwiona moją konsekwencją w wyrabianiu tychże;).
Następne motki z zapasów już są w robocie.


Skończyłam z zabawą i zaczęłam drutowanie.Jak zwykle bez ładu i składu,bez jakiejś przemyślanej koncepcji.Coś tworzę, mając nadzieję że na końcu wyjdzie coś sensownego.
Aha,tunika to będzie nr 18/52 z wyzwania u Yadis.

A na świecie pachnie oszałamiająco lipami,za chwilę dołączą do nich drzewa fasolkowe-jakże się one nazywają?Znów zapomniałam:)) -  kwitną takie piękne derenie....



......i wszędzie pełno cudnych róż.Ale o różach to może innym razem:)))Jak dobrze pójdzie:))Nieśmiało dopraszam się o kciuki żeby poszło:))
To na tymczasem:))) 

P.S.
Przypominam,że rozrzutna się zrobiłam i rozdaję to i owo .Jakoś wkrótce upływa termin zapisów więc jakby co to zapraszam:)))

piątek, 12 czerwca 2015

Podusia

Taki sobie poddupniczek właśnie pomału wydziergałam,nie sobie właściwie, bo to raczej dziecięcy rozmiar:))


 Na tył wykorzystywałam resztki jak leci,nie kłopocząc się jakimiś niewidocznymi łączeniami.
 Wzór z niczego czyli taka moja radosna twórczość własna,na zasadzie co wyjdzie to będzie:))

Wykorzystałam nań  resztki zalegających akryli.Po co ja te akryle kupowałam ,niech mi ktoś powie?Bo ja nie wiem.Teraz ani to wyrzucić,ani nie wiadomo co z tego zrobić.Na razie powstała ta poduszeczka,trochę od niechcenia, bo nie mam pomysłu na jakąś konkretną robotę i dłubię sobie takie głupoty.
Kilka różnych głupot powstało,skończyłam też wściekły pomarańcz ale to wszystko wymaga obfocenia na co chwilowo zupełnie nie mam weny :))) 

Poduszeczka to będzie nr 17/52 u Yadis. W życiu nie dam rady do 52 dociągnąć:((Wyzwanie u Maknety też odłogiem leży,ech,opuściłam się,szkoda gadać.
 
      Ponieważ ostatnio u mnie głównie szydełko w użyciu(jakoś łatwiej posługiwać się nim przy bolącej ręce),to już zatęskniłam za drutami.Zalega mi kilka motków grubszej bawełny i chętnie bym się już za nią wzięła ale zupełnie nie mam pomysłów.Na razie dłubię więc próbki licząc na jakieś olśnienie.

U mnie się burzy,jest ciepło,parno i mokro a pożytek z tego taki,że dziś nie będzie cotygodniowej,hałaśliwej imprezki w ogrodzie u sąsiadów:))Dzięki niech będą za drobne przyjemności:)))
A Wam życzę miłego weekendu:))