Miało to być początkowo bluzką,jednak po sfastrygowaniu okazało się ,że jest jako bluzka nieco za długie i za szerokie bo od momentu skrojenia sporo schudłam.Pomierzyłam,pomyślałam i zdecydowałam,że będzie to tunika oversize.Na dole,ponieważ na tunikę było nieco przykrótko,doszyłam złożony podwójnie pas tkaniny,nieco węższy od szerokości góry,wszywając nadmiar w tę plisę.Dekolt wykroiłam zaiste imponujący,nawet jak na mnie i na moją miłość do dekoltów:)))Też zostawiłam go nie zmieniając,w końcu zawsze można go czymś przysłonić lub na coś założyć:)))Brzegi wykończyłam moim ulubionym sposobem czyli lamówką.

Zostało mi troszkę tej dzianiny a całość wyglądała jakby jej czegoś brakowało,a czegóż to?Kieszeni naturalnie:))To też ulubiony element moich ubrań:)))A więc są i kieszenie i teraz już jest ok:)).
Niestety zbiesił się aparat:(((Zdjęcia zrobił,że pożal się Boziu ale trudno,widać mniej więcej jak całość wygląda:))
Do przyrzucenia dekoltu przydała się bawełniana chusta w pięknym czerwonym kolorze,którego jednak nie potrafi mój aparat oddać.Nie pamiętam czy już ją tu prezentowałam bo nie jest nowa.A tam,zaprezentuję najwyżej jeszcze raz,w końcu ładna jest a i kto bogatemu zabroni:))).
I to by było na tyle,uciekam bo mi łapki zgrabiały od pisania na zewnątrz,warunki iście spartańskie :))Miłego wieczoru:))














