Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

czwartek, 9 października 2014

Zielono mi

Czyli niekoniecznie jesiennie :))Ale sesja jeszcze w dość zielonym wrocławskim parku więc się w otoczenie wpisuję:))
Spódniczkę już pokazywałam ale obiecywałam też "na ludziu"zaprezentować co też niniejszym czynię.Sesja nie wyszła zbyt dobrze bo przez ciągły brak czasu mogła być tylko w samo południe,w piękny słoneczny dzień.Dzień i pora cudowna na spacer ale na zdjęcia nie bardzo. Jednak już nie mam czasu na powtórkę więc będzie co jest.
Do spódniczki zrobiłam dwa szaliki/otulacze.Pierwszy też już był razem ze spódniczką pokazywany i to jest wersja na dni takie jak ten:))W sumie chodziło tylko o to żeby spódnica do czegoś pasowała:))




Zawzięcie pyskuję do fotografa bo wciąż robił coś -moim zdaniem-nie tak.Aż się sama  dziwię,że mi w końcu nie rzucił tym aparatem:)))Obecna przy tym moja mama tylko głową kręciła jaką to ma wredną córkę:)))

 Na nieco większe chłody zrobiłam otulacz już ,że tak powiem,normalnej wielkości.Oba zresztą dziergane identycznie jak spódnica.



 Sposób dziergania ,myślę,ogólnie znany.Gdzieś w czeluściach Ravelry jest opis wykonania takiej spódnicy ja jednak z niego nie korzystałam.
Edycja:
Okazuje się,że sposób nie jest oczywisty dla wszystkich więc podaję linki do opisów
angielski:http://www.knitty.com/ISSUEff10/PATTlanesplitter.php
i po polsku :http://makunka.blogspot.com/2013/03/lanesplitter-skirt.html

I po sesji już na luzie spacerkiem przez mój ulubiony Park Szczytnicki:)))

Dobrej nocki:)))

środa, 8 października 2014

A mnie jest szkoda lata.....


    Wpadłam na chwilę zameldować się że jestem:))Z krótkich wakacji wróciłam już jakiś czas temu. Pogoda dopisała i nawet kąpiel morską zaliczyłam.Do tego byłam z przyjaciółką i wreszcie miałyśmy czas żeby się nagadać:))) Po powrocie natychmiast wpadłam w wir pilnych spraw do załatwienia przed kolejnym wyjazdem.Jak zwykle biegiem działka,lekarze,rodzinne obowiązki,dom a za chwilę znów walizki pakować,oponki zmienić i jazda:)) Świnoujście fajne miasto,cudna plaża i we wrześniu przyjemny luzik,polecam:))




Pani plotła świetne rzeczy ze sznurka,tak jakoś po prostu,na palcach:))Super!



Robótkowało się też,a jakże tyle ,ze bez efektów ;)Skarpetek tam zaczętych do tej pory nie skończyłam :))A pani na ławeczce dziergała piękne serwety na drutach.














I dokądkolwiek byśmy nie szły,nieodmiennie trafiałyśmy do pewnej budki gdzie dawali przepyszne rurki i gofry z prawdziwą bitą śmietaną:)))

Zajrzałyśmy też do sąsiadów 
I  pożegnanie....

I żal że tak krótko....