Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

środa, 5 marca 2014

Kolorowo i kwieciście czyli na tropach wiosny

   Nie można się oprzeć,żeby znów nie powtarzać tego samego,jak co roku zdjęcia wytęsknionej ,pomimo lekkiej i krótkiej zimy,wiosny.Daleko zresztą tej wiosny nie trzeba było szukać,od razu w pierwszym ogrodzie ją widać:))



Wiosna w głowie mi zawróciła,zachciało mi się kwiatków i kolorów i z tego zawrotu głowy powstały czapeczki:))


Z jednej strony jeszcze w pełnej krasie kolory jesieni a z drugiej wiosna :))









W ramach pokuty za talerz racuchów z jabłkami,wyznaczyłam sobie trasę możliwie pod górę (podziwiając widoki) po czym w dół (też podziwiając widoki).Tym razem mam nadzieję uniknąć bólu łydek :))

W oknie wylegiwał się taki koleś,najwyraźniej chciał sie powygrzewać w wiosennym słoneczku:))

Nie tylko w mieście wiosna,w domu i na balkonie takoż :))

       Wracając jeszcze do czapeczek.Zobaczyłam w sklepie malutkie,kolorowe moteczki bawełny i tanie,kolorowe guziczki.W ramach wiosennego świra kupiłam nie wiadomo na co:))Ponieważ nudzi mnie większa forma ,którą aktualnie męczę,wzięłam się za nie i powstały te czapeczki.Gdy już je zrobiłam,chciałam coś na etykiecie sprawdzić i......szczęka mi opadła.To nie bawełna,to 100% poliester!Wygląda identycznie jak bawełna,w dotyku bawełna,nawet kurczy się nieco po zmoczeniu-no bawełna po prostu.A tu się okazuje,że nie.Jak ja to kupowałam?!Przecież ZAWSZE czytam co kupuję.
No kolejny objaw pomroczności,nic innego :(

Ciepłej i kolorowej wiosny Wam życzę,bez pomroczności:)))

sobota, 1 marca 2014

Siatka

Spodobała mi się włóczka,a do tego jej cena bo  obniżona:))

I z jednego motka (10 dkg) powstała siatka,grubym szydełkiem zrobiona-6 mm.Do noszenia o każdej porze roku.Kolor jest inny bo przecież do jednego motka się nie ograniczyłam,nie ma takiej opcji:)))




     Wybrałam się dziś na rajd po sklepach,wszędzie praktycznie trwają wyprzedaże,miałam nadzieję coś trafić.Nałaziłam się okrutnie,namierzyłam i......wróciłam z niczym ;( Wszystko co mi wpadło w oko było,-jakby tu powiedzieć-nieco za oszczędnie uszyte podczas gdy moja fantastyczna figura rozmachu potrzebuje,inaczej się nie mieści:))))Widoki w przymierzalni wpędziły  mnie w kompleksy,podły humor i zniechęcenie.A że na smutki najlepsze jest co?-jedzonko oczywiście,zaaplikowałam  sobie w ramach terapii paczuszkę kandyzowanego imbiru,wciągniętą za jednym zamachem.Pomogło na tyle,że ostatecznie zrezygnowawszy z ciuchów,ruszyłam pobuszować w butach.I ,kurcze,znowu nic :( Wyprzedaże przebrane,nowy towar ,owszem ,ciekawy ale co mi się spodobało to było welurowe.A ja nie chcę butów na dwa wyjścia,mają być praktyczne i łatwe do utrzymania w czystości,welur ,choć ładny, z pewnością praktyczny nie jest.
Odechciało mi się zakupów,czas też już mnie gonić zaczął a tu po całym suchym dniu zaczęło padać.

A ja oczywiście bez parasola(bo przeszkadza),na szczęście kurtka nieprzemakalna z kapturem i wodoodporne buty.Zanim jednak doszłam przemakalne spodnie były doszczętnie przemoczone,jeszcze mnie drobnym gradem przyrzuciło :( Masakra.
I wiecie co? Weszłam do domu,zdążyłam się rozebrać i ......przestało padać i nawet zaczęło wyglądać słońce.No,ma się to szczęście jak już niejednokrotnie wspominałam.



            Trwa karnawał.Szaleństwo zaczęte w czwartek babskimi rządami  rozwija się w najlepsze by w poniedziałek osiągnąć apogeum i skończyć się w środę popielcową.Na ulicach poprzebierani ludzie spieszą na imprezy,niektórzy już w najlepsze rozimprezowani,towarzystwo już dobrze "blau" bo szklanka piwa jest obowiązkowa:))Albo dwie,trzy i ile kto chce i może:)))
Stoiska z karnawałowymi kostiumami już od dłuższego czasu królują w każdym sklepie:))

Moje karnawałowe szaleństwo ogranicza się do telewizji i podśpiewywania karnawałowych piosenek,których wiele przez lata w mniejszym czy większym stopniu udało mi się opanować:)))
Mam nadzieję,że Wasz karnawał nie ograniczył się do tłustoczwartkowego obżarstwa i szalejecie dalej,czego Wam życzę:)))Bo jak nie teraz to kiedy?
Szalonych ostatków:))