Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

piątek, 8 marca 2013

Krokusowe łąki

     Podobno zima wraca.Jak mi uprzejmie doniesiono ,gdzieniegdzie zrobiło się znów zimno i paskudnie.To samo zapowiadają tutaj ale jeszcze dzisiaj było 15 stopni,słonecznie i ciepło.Skorzystałam z okazji żeby wreszcie odwiedzić moje ulubione miejsce:))Nie mogę się oprzeć,żeby się wrażeniami nie podzielić:))))
Na razie królują krokusy:)









Ale nie tylko krokusy:))







Nowość w ogrodzie

Po tych długich ,ciemnych tygodniach miło było powygrzewać się wreszcie w słonku(stąd ta durna mina,słonko w oczy świeciło:))),trochę poszydełkować.


Od jutra ma padać,zobaczymy czy się sprawdzi.
Miłego weekendu Wam życzę i takiej ładnej wiosny:))

środa, 6 marca 2013

Zaległości

     Po pierwsze od Tereski otrzymałam to przemiłe wyróżnienie,bardzo dziękuję:))Jak zwykle jednak nie podam dalej.Tak na dobrą sprawę  lubię wszystkie odwiedzane blogi, inaczej nie zaglądałabym tam:))

     Siedząc na "urlopie"leniłam się,że aż wstyd.Nawet robótkować mi się szczególnie nie chciało,najbardziej pociągało mnie wylegiwanie się z książką.Ale w końcu czy to zabronione?
Trochę szyłam,miałam co prawda ambitniejsze plany ale lenistwo zwyciężyło.Zanim jednak schowałam maszynę z powrotem do szafy,trochę się jeszcze pobawiłam.Miałam zwykłą czarną bluzeczkę,która kiedyś była za długa.No to ją skróciłam.Tak skutecznie ,że mi się teraz ciąża spożywcza spod niej wylewa:))Coś takiego jest dopuszczalne jak sie ma 16 lat ale w każdym wieku powyżej raczej nie:))Miałam ją wyrzucić ale obejrzałam i przypomniałam sobie,że mam za długą czarną spódnicę.Spódnicę ucięłam a uciętym kawałkiem przedłużyłam bluzkę.


Nie bardzo mi pasował ten szyfon tylko dołem dołożyłam więc jeszcze trochę przy dekolcie.W ten sposób mam uratowane dwie szmatki:))


Dawno już planowałam zmierzyć się z  patchworkiem .Teraz właśnie spróbowałam i....no chwalić się nie ma czym,raczej zamieścić z kronikarskiego obowiązku.Patchwork na pewno wymaga skupienia.Schrzaniłam robotę już na etapie krojenia.Z tego powodu musiałam użyć innego rodzaju żółtego materiału,nie bardzo do tego odpowiedniego.Wykonanie też pozostawia wiele do życzenia.Cóż,powiedzmy,że pierwsze koty za płoty:))




Co jeszcze robiłam?Kapcie dla wnuczka.Zajęło mi to jakieś....trzy tygodnie a i tak nie zdążyłam .Udało mi się je tyko sfilcować i przykleić na życzenie oczy,reszty nie zdążyłam.Wstyd po prostu.Poniżej kapcie w wersji przed filcowaniem,tym razem robiłam je jak skarpety od palców.


Pokazywałam zaczęte szydełkowe elementy mające w przyszłości być częścią kardiganu ale ponieważ nie przemyślałam pomysłu do końca,na razie odłożyłam do lepszych czasów a zaczęłam kamizelkę.Zrobiłam ją prawie całą kiedy dotarło do mnie ,że ja i Chuda różnimy się bardzo mocno gabarytami i w tej wersji nie wszystkie moje wdzięki się mieszczą.Tak więc prucie.Ale ambitnie zaczęłam od nowa,może uda mi się skończyć zanim znów urosnę:)))


Poza tym chyba mi wena i chęć do robótek wróciła ,bo prócz rozgrzebanej kamizelki zaczęłam dwie robótki szydełkowe i chce mi się kolejne pięć zacząć.Znaczy wszystko w normie:))))
I trochę wiosny:))


A,i byłabym zapomniała-kolejny sezon publicznego dziergania uważam za oficjalnie otwarty:)))


Ciepłych,wiosennych dni Wam życzę:))