Ponuro na dworze ,ponury mam nastrój,taki co to nic się nie chce,ponuro na blogu.
Pomyślałam,że przynajmniej to ostatnie mogę od ręki zmienić i jak widać blog dostał nowe ,letnie ubranko.Od razu weselej,na blogu przynajmniej:)
Pogoda jednak nie nastraja optymistycznie,nie ma prawie dnia,żeby nie padało,jest chłodno-co to w ogóle za lato?Nabrałam sobie letnich szmat i wiszą wszystkie w szafie.Był raptem jeden dzień taki,który by można ewentualnie za upalny uznać.
Na dodatek przegrałam bitwę w mojej prywatnej wojnie bo czwartego dnia przerwałam dietę.Nie wytrzymałam i teraz jestem na siebie zła,zwracam się do swojego odbicia w lustrze per "ty krowo" i w ogóle wpadłam w dół.Ale jeszcze nie wywiesiłam białej flagi choć miałam na to ochotę.W końcu jeszcze tyle fajnych ciuchów na strychu leży:)))Muszę się tylko lepiej psychicznie przygotować ,zupa zamrożona czeka w lodówce i prędzej czy pózniej do tematu wrócę.
Moje"nic mi się nie chce"nie dotyczy jednak ,przynajmniej na razie,dziergania.Co prawda po porażce z dietą nie myślę chwilowo o szydełkowych sukienkach i w ogóle o ciuchach dla siebie ale coś tam się dzierga.
Posuwa się do przodu praca nad sweterkiem dla wnuczka
Na razie potknęłam się przy nim o I-cord,coś mi nie wychodzi.
Chusta ,która miała być na wynos,wyniosła się na balkon i calkiem sporo jej przybyło.Będzie kolejny entrelak,jeszcze mi się nie znudziły,tylko z niejakimi udziwnieniami na brzegach bo sam jest trochę nudny:))
Skończyły się mistrzostwa zasłużonym (podobno bo sama nie oglądałam)zwycięstwem Hiszpanów.Ale też naszym bo trzeba przyznać,że sprawdziliśmy się jako gospodarze i bardzo zyskaliśmy na naszym wizerunku za granicami.A piszę o tym dlatego,że nie wierzyłam w ten nasz sukces i teraz przyzwoitość nakazuje odszczekać wszystko co złego o naszych możliwościach powiedziałam,co też niniejszym czynię:hau,hau :)))
Aha,sukienka jest gotowa,z podszewką i bajerami i czeka sobie na jakieś bardziej sprzyjające okoliczności coby ją obfocić.Mam nadzieję,że się takowe zdarzą a wtedy pokażę ja tym razem gotową a nie na szpilkach:))
I tym optymistycznym akcentem kończę i wracam do cholernego i-corda.Chociaż wieczorami dzierga mi się dość niemrawo,wolę w dzień albo jak mi się zdarzy obudzić kiedy ranne wstają zorze na ten przykład:))))
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za opinie na temat sukienki:)))Dołu na razie nie ucięłam jak sugerowałyście a nawet jeżeli to zrobię to będzie niewiele krótsza.Mam powody,niestety, choć zrobiłabym to z przyjemnością:))
Elusiek-w stylu vintage czyli starobabowym ;)?Niestety ja sama już jestem vintage:)))
Życzę Wam wspaniałego letniego tygodnia:)))Buziaki:)))
Prawa autorskie
Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.
poniedziałek, 2 lipca 2012
środa, 27 czerwca 2012
Przymiarka
Poskładałam części sukienki do kupy,poprzypinałam szpilkami i przymierzyłam -jest dobrze. O dziwo wygląda dokładnie tak jak to sobie wyobrażałam.
Miałam jej nie pokazywać w takim niedokończonym stanie ale potrwa to jeszcze nie wiadomo jak długo zanim będzie skończona. Okazało się na przykład ,że dół potrzebuje koniecznie podszewki.Jakoś nie pomyślałam o tym od razu,raczej pod tym kątem spoglądałam na karczek ale ten spokojnie bez podszewki się obejdzie,prześwitywanie jest do przyjęcia natomiast dół musi mieć podszewkę.Ponieważ nie pomyślałam wcześniej to oczywiście nie wzięłam żadnej ze sobą i teraz niestety trzeba będzie kupić.Kupić i ręcznie uszyć :(((
Ozdoby też nie są ostatecznie wykończone,sukienkę trzeba (ręcznie,a jakże!) zszyć,tak więc to wszystko razem nie wiadomo kiedy będzie bo zaczynam też już następne robótki.No nie mogę tak jednej od początku do końca,nudzi mnie to i zaczyna mi cierpliwości brakować.Potrzebuję przerywników:)))
I jeszcze parę danych.
Karczek zrobiony jest z bawełny,którą w ubiegłym roku kupiłam w szwedzkim markecie.Nakupiłam jej sporo i w trzech kolorach.Z czerwonej zrobiłam chustę,z petrolu powstała tunika i szal na szydełku a tę ostatnią bezkolorową wzięłam z myślą o zafarbowaniu jej.Nie doczekała się jednak a w chwili,gdy podczas porządków wpadła mi w ręce ta zapomniana tkanina,wiedziałam że będą stanowiły doskonały duet.Kolor bawełny jest identyczny z wzorami na materiale.
Karczek zaczęłam od góry i w zamyśle miał być raglanowy
ale zle dodałam oczka .Zanim spruję zawsze kombinuję najpierw czy nie da się jakoś inaczej.Wykombinowałam.Odwróciłam robótkę do góry nogami i to co miało być raglanem stało się zaszewkami a dalej robiłam już do góry:))
Ramiona "zszyłam" szydełkiem,od strony ramienia ścisłymi a przy dekolcie przechodzącymi w słupki,żeby uzyskać lekki spad ramion.
Wykończenie rękawków pozostawilam tak jak pokazywałam wczoraj natomiast dekolt,który wyglądał dużo gorzej(czego sprytnie nie pokazałam :))),nadprułam i wykończyłam tylko szerszym pasem granatowego.Wszystko oczywiście" obraczone" bo rakowe kocham nad życie :)))
Tak wygląda dół karczka
To teraz chwila odpoczynku przy czymś innym ,zakup podszewki i dokończenie.Mam nadzieję,że zdążę jeszcze tego lata i wtedy pokażę ją już "na czysto" :)))
Ogród botaniczny sobie dzisiaj darujemy:)))
Życzę miłego i pogodnego popołudnia (tu się na deszcz zanosi):)))
Bardzo dziękuję Wam za wszystkie komentarze:))
Ozdoby też nie są ostatecznie wykończone,sukienkę trzeba (ręcznie,a jakże!) zszyć,tak więc to wszystko razem nie wiadomo kiedy będzie bo zaczynam też już następne robótki.No nie mogę tak jednej od początku do końca,nudzi mnie to i zaczyna mi cierpliwości brakować.Potrzebuję przerywników:)))
I jeszcze parę danych.
Karczek zrobiony jest z bawełny,którą w ubiegłym roku kupiłam w szwedzkim markecie.Nakupiłam jej sporo i w trzech kolorach.Z czerwonej zrobiłam chustę,z petrolu powstała tunika i szal na szydełku a tę ostatnią bezkolorową wzięłam z myślą o zafarbowaniu jej.Nie doczekała się jednak a w chwili,gdy podczas porządków wpadła mi w ręce ta zapomniana tkanina,wiedziałam że będą stanowiły doskonały duet.Kolor bawełny jest identyczny z wzorami na materiale.
Karczek zaczęłam od góry i w zamyśle miał być raglanowy
Ramiona "zszyłam" szydełkiem,od strony ramienia ścisłymi a przy dekolcie przechodzącymi w słupki,żeby uzyskać lekki spad ramion.
Tak wygląda dół karczka
Ogród botaniczny sobie dzisiaj darujemy:)))
Życzę miłego i pogodnego popołudnia (tu się na deszcz zanosi):)))
Bardzo dziękuję Wam za wszystkie komentarze:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)







