Przed tygodniem obiecałam wizytę w cieplarniach ogrodu botanicznego więc dzisiaj zapraszam zainteresowanych :)
Pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam po wejściu była....rzeźba!Piękna...Pochodzi zdaje się z Afryki.
Dalej już to co być powinno czyli rośliny.Te poniżej tworzą roślinną ścianę.
Ta roślina spodobała mi się szczególnie.Nie wiem co to ale mogę sprawdzić jeśli ktoś zainteresowany :))
Tu już będzie "kaktusowisko".Nie jestem specjalną miłośniczką kaktusów ale podobało mi się.
Rośliny wodne.
Ci ludzie tam tłoczą się żeby zobaczyć coś szczególnego,czego nie ogląda się na co dzień
A tym czymś szczególnym jest dziwidło olbrzymie.I tu muszę się przyznać,że "dałam ciała".Tylko przypadkiem trafiłam na czas kwitnienia i to w ostatnim momencie kiedy kwiat już był taki jak widać.Gdybym przyszła dzień wcześniej to zobaczyłabym go w pełnym rozkwicie.Nie chciało mi się przeczytać gazety a tam była o tym informacja,no moja wina :(
Ale że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło to już przynajmniej nie wydzielał tego swojego szczególnego zapachu:)) Tak się pocieszam :(
Dziwidło olbrzymie jest największym przedstawicielem rodziny obrazkowatych (Araceae). W Polsce mamy również przedstawicieli tej rodziny jak obrazki plamiste (Arum maculatum) czy czermień błotną (Calla palustris). Często usłyszeć można że dziwidło olbrzymie ma największe kwiaty na świecie, choć tak naprawdę nie są to kwiaty tylko kwiatostany.
To dziwidło ma 24 lata,wysokość 1,80m,waga tego"pręcika" 22,5 kg.Ciekawy jest cykl życiowy rośliny. Wypuszcza ona tylko jeden liść, wyglądający jak małe drzewko o wysokości do 7 metrów. Liść utrzymuje się przez 10-14 miesięcy, po czym więdnie i roślina wchodzi w okres spoczynku trwający od 3 do 12 miesięcy. Po okresie spoczynku roślina wypuszcza kolejny liść albo kwiatostan (nigdy naraz). Kwiatostan ma do 3 metrów wysokości, jest otwarty nie dłużej niż 3 dni. "Zapach" przypominający gnijące mięso przyciąga z daleka owady zapylające kwiaty. Amorphophallus titanum kwitnie pierwszy raz po 8-10 latach.
Informacje o dziwidle pochodzą stąd .
I to proszę szanownego państwa już koniec wycieczki :))
Życzę wszystkim dobrej nocy :))
A ja będę winkiem leczyć smutki (co prowadzi oczywiście najkrótszą droga do uzależnienia,wiem :)))Ale dzisiaj dostałam potwierdzenie jak długo muszę jeszcze zostać-długo niestety:(.Niby to wiedziałam ale tak się trochę łudziłam,że może ze dwa tygodnie krócej ale nie.
No i dopadła mnie znów depresja-święta trzeba było przeżyć i teraz to...A że najlepszym pocieszaczem jest .....no oczywiście,jedzonko to nie ukrywam,że się pocieszałam,w całkiem sporych ilościach.Niestety nie zadziałało,wręcz przeciwnie-doszły wyrzuty sumienia z powodu że nie powinnam przecież żreć :(Cóż było robić ,wzięłam się za Rieslinga który stał sobie już od dłuższego czasu aż się doczekał.
Trzeba przyznać,że przepyszny.Jak bym wiedziała,że taki dobry to bym się wcześniej do niego dobrała :)))Jak będę miała jutro kaca to nie będę miała głowy do depresji :))
Jako ostatnia deska ratunku został mi jeszcze toto lotek.Losowanie odbyło się co prawda już w sobotę ale ja lubię sobie pobyć trochę milionerką i nie spieszę się ze sprawdzaniem.Dzisiaj jeszcze nie będę do wyników zaglądać ,to tak przyjemnie nareszcie nic nie musieć....:)Niech ten stan potrwa jeszcze do jutra :))
Jadziu-dziękuję :)
Elusiek-jak mi tu będzie takie rzeczy wypisywać to jeszcze sama w nie uwierzę ;)A ten błękitny kwiatuszkowy dywan to prawdziwe cudo :))
Atino-z aparatem faktycznie się nie rozstaję a to dlatego ,że robię te zdjęcia komórką :))A wiosna rzeczywiście cudowna,cieszy nieustająco a wkrótce będzie i u Ciebie :)
Viola-a proszę bardzo,zawsze chętnie zapraszam na spacerki :))
Anust-magnolie niestety najlepsze dni maja już za sobą ale zakwitają rododendrony i dalej będzie pięknie :))





















































