Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 10 kwietnia 2012

W cieplarni

Przed tygodniem obiecałam wizytę w cieplarniach ogrodu botanicznego więc dzisiaj  zapraszam zainteresowanych :)
Pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam po wejściu była....rzeźba!Piękna...Pochodzi zdaje się z Afryki.

Dalej już to co być powinno czyli rośliny.Te poniżej tworzą roślinną ścianę.




 Ta roślina spodobała mi się szczególnie.Nie wiem co to ale mogę sprawdzić jeśli ktoś zainteresowany :))



Tu już będzie "kaktusowisko".Nie jestem specjalną miłośniczką kaktusów ale podobało mi się.




 Piękny okaz,prawda?


Rośliny wodne.


Ci ludzie tam tłoczą się żeby zobaczyć coś szczególnego,czego nie ogląda się na co dzień


A tym czymś szczególnym jest dziwidło olbrzymie.I tu muszę  się przyznać,że "dałam ciała".Tylko przypadkiem trafiłam na czas kwitnienia i to w ostatnim momencie kiedy kwiat już był taki jak widać.Gdybym przyszła dzień wcześniej to zobaczyłabym go w pełnym rozkwicie.Nie chciało mi się przeczytać gazety a tam była o tym informacja,no moja wina :( 
Ale że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło to już przynajmniej nie wydzielał tego swojego szczególnego zapachu:)) Tak się pocieszam :(


Dziwidło olbrzymie jest największym przedstawicielem rodziny obrazkowatych (Araceae). W Polsce mamy również przedstawicieli tej rodziny jak obrazki plamiste (Arum maculatum) czy czermień błotną (Calla palustris). Często usłyszeć można że dziwidło olbrzymie ma największe kwiaty na świecie, choć tak naprawdę nie są to kwiaty tylko kwiatostany. 
 To dziwidło ma 24 lata,wysokość 1,80m,waga tego"pręcika" 22,5 kg.



Ciekawy jest cykl życiowy rośliny. Wypuszcza ona tylko jeden liść, wyglądający jak małe drzewko o wysokości do 7 metrów. Liść utrzymuje się przez 10-14 miesięcy, po czym więdnie i roślina wchodzi w okres spoczynku trwający od 3 do 12 miesięcy. Po okresie spoczynku roślina wypuszcza kolejny liść albo kwiatostan (nigdy naraz). Kwiatostan ma do 3 metrów wysokości, jest otwarty nie dłużej niż 3 dni. "Zapach" przypominający gnijące mięso przyciąga z daleka owady zapylające kwiaty. Amorphophallus titanum kwitnie pierwszy raz po 8-10 latach. 
Informacje o dziwidle pochodzą stąd .

I to proszę szanownego państwa już koniec wycieczki :))

Życzę wszystkim dobrej nocy :))

A ja będę winkiem leczyć smutki (co prowadzi oczywiście najkrótszą droga do uzależnienia,wiem :)))Ale dzisiaj dostałam potwierdzenie jak długo muszę jeszcze zostać-długo niestety:(.Niby  to wiedziałam ale tak się trochę łudziłam,że może ze dwa tygodnie krócej ale nie.
No i dopadła mnie znów depresja-święta trzeba było przeżyć i teraz to...A że najlepszym pocieszaczem jest .....no oczywiście,jedzonko to nie ukrywam,że się pocieszałam,w całkiem sporych ilościach.Niestety nie zadziałało,wręcz przeciwnie-doszły wyrzuty sumienia z powodu że nie powinnam przecież żreć :(Cóż było robić ,wzięłam się za Rieslinga który stał sobie już od dłuższego czasu aż się doczekał.

Trzeba przyznać,że przepyszny.Jak bym wiedziała,że taki dobry to bym się wcześniej do niego dobrała :)))Jak będę miała jutro kaca to nie będę miała głowy do depresji :))
Jako ostatnia deska ratunku został mi jeszcze toto lotek.Losowanie odbyło się co prawda już w sobotę ale ja lubię sobie pobyć trochę milionerką i nie spieszę się ze sprawdzaniem.Dzisiaj jeszcze nie będę do wyników zaglądać ,to tak przyjemnie nareszcie nic nie musieć....:)Niech ten stan potrwa jeszcze do jutra :))

Jadziu-dziękuję :)

Elusiek-jak mi tu będzie takie rzeczy wypisywać to jeszcze sama w nie uwierzę ;)A ten błękitny kwiatuszkowy  dywan to prawdziwe cudo :))

Atino-z aparatem faktycznie się nie rozstaję a to dlatego ,że robię te zdjęcia komórką :))A wiosna rzeczywiście cudowna,cieszy nieustająco a wkrótce będzie i u Ciebie :)

Viola-a proszę bardzo,zawsze chętnie zapraszam na spacerki :))

Anust-magnolie niestety najlepsze dni maja już za sobą ale zakwitają rododendrony i dalej będzie pięknie :))



poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Dyngusowo

    Nie cierpię wychodzić w niedziele i święta.Jak to trafnie ujęła Agnieszka Osiecka -"bolą mnie te niedziele gdy idę sama przez odświętny tłum."I mnie też bolą.
Ale musiałam wyjść a plany mi się zawaliły i nie bardzo miałam dokąd.Niestety pogoda ,jak było do przewidzenia,nie sprzyjała uwaleniu się na jakiejś ławce z robótką .No to co?No to przed siebie.W stronę gdzie mnie jeszcze nie było :))) A żeby nie być sama zabieram chętnych ze sobą :))
Najpierw znajomą aleją,już pięknie zieloną


A potem gdzie nogi poniosą :))



Po drodze oglądamy wystawy


Pomysł na wykorzystanie resztek :)))


Może  ewentualnie taką bluzkę  :)


Aż przyniosło mnie nad Ren



Dalej Aleją Adenauera przy której mieszczą się budynki rządowe ale za bramami niewiele widać



I sam Konrad Adenauer,pierwszy kanclerz RFN-ciekawy pomnik dłuta Hubertusa von Pilgrima przed byłym urzędem kanclerskim.Pokazany jest nie tylko sam Adenauer ale symbole etapów jego drogi życiowej-np.katedra w Kolonii,orzeł pruski,orzeł Federalnych Niemiec,Katedra w Reims,Siebengebirge (wzgórza obok Bonn).

A to jest Muzeum  König ,ok,tu jeszcze nie byłam a więc do muzeum.


 Okazuje się ,że jest to muzeum zoologiczne,nie jestem specjalną fanką wypchanych zwierzątek ale jak już byłam w pobliżu...Bilet 4,50 jakby się ktoś wybierał:)))


Muszę przyznać,że kondor zrobił na mnie wrażenie swoją wielkością 


A ten ptaszek zaimponował mi oryginalną fryzurą :)))Ale nie wiem kto zacz :)


A u tego dziwadła trudno rozeznać gdzie przód a gdzie tył :)))


Fajne ptaszki prawie nie do odróżnienia od gałązek na których siedzą


Tu mi się podobało,wystawa świetnych zdjęć natury


Zdjęcia zdjęć nie oddadzą całej ich urody .Autorami są fotograficy z całej Europy,są to fotografie z ich krajów,autorem poniższego zimowego zdjęcia jest Polak,niestety nie zapamiętałam nazwiska a z podpisu nie daje się odczytać.


Te dwa kolejne pochodzą chyba z Holandii




Znalazłam tam też coś robótkowego,oto sposób na wykorzystanie tym razem resztek tkanin :)))

Czyż nie jest super ten fotel?
Dzień w efekcie okazał się nie taki zły  choć nałaziłam się tak ,że do domu już się wlokłam a nie szłam:)Tłumów odświętnych nie było bo oni tu jakoś w ogóle mało odświętnie a i pogoda nie sprzyjała więc raczej pustawo na ulicach.
A co z tym dyngusem zapyta ktoś ::))
A.... dyngus .....jak najbardziej był,bez przerwy  padał deszcz  więc tradycję wielkanocno-poniedziałkową śmiało mogę uważać za zaliczoną :)))Spostrzegawczy być może zauważyli w  wystawowym lustrze to coś z komórką w łapie,to ja w kapturze który zdjęłam tylko na czas pobytu w muzeum.

I jeszcze muszę się pochwalić jaka miła niespodzianka mnie dzisiaj spotkała.Pisałam że chciałam kurki wyszydełkować przed wielkanocą i mi nie wyszło.Kurki zobaczyłam u naszej koleżanki na blogu Robótki babci Tereski i mi się spodobały ale że nie wychodziły to odpuściłam.Zaglądam ja ci dzisiaj do poczty nie spodziewając się niczego a tu e-mail od babci Tereski i pisze mi ta kochana kobieta,że kurki dla mnie zrobiła!!!!Dla mnie!!!No zaskoczyła mnie całkowicie muszę przyznać.Cieszę się bardzo i jeszcze raz ,tym razem publicznie bardzo,bardzo dziękuję :)))
Ale się rozpisałam a poduszki leżą odłogiem  :))

Miłego wieczoru :)))

Elusiek-po pierwsze primo-ja taka zajmująca to tylko w sieci jestem ,w realu totalna nudziara-brak w życiu opcji edytuj :))
-po drugie primo-to szydełkowanie mnie tak wciągnęło że trudno mi się oderwać i sama nie mogę uwierzyć ,że tak mnie wciągnęły akurat babcine elementy.Chociaż z drugiej strony to w końcu babcią jestem przecież,to dlaczego by nie :)))