Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

środa, 4 kwietnia 2012

Tunika Ibiza

No,wreszcie skończyłam :)Teraz czekam na lato :))



Ciuch z gatunku moich ulubionych czyli luzackich :))W formie i wykonaniu bo moje oczka praktycznie nigdy nie wyglądają jak zrobione maszynowo,zawsze widać ręczną robotę :))).Czasem to dobrze a czasem niestety.
Zdjęcia jak zwykle byle jakie,jak zwykle nie ma kto,nie ma gdzie,nie ma czym.Wydaje mi się ,że w rzeczywistości wygląda lepiej niż na zdjęciach.
Dane techniczne : zużyłam 5 motków Ibizy  (Lana Grossa),70% bawełna,30% poliamid,50g/95m oraz niewiadomą ilość przędzy lnianej w dwóch kolorach ,6 nitek.Druty Addi  nr  5.
Tunika jest robiona od dołu,dookoła,od pach robótkę rozdzieliłam i dalej robiłam osobno.

 Ramiona "zszyłam "szydełkiem.Plisa do rękawków zrobiona jest osobno i doszyta.

 Dół jest prosty i wywijający się

Tak samo przy dekolcie
Pomysł i wzór zaczerpnęłam z Sabriny 7/2011.Włóczka  przeleżała się od lata ,jakoś nie zdążyłam w ubiegłym roku a i motywacji za bardzo nie miałam,gruba baba wyglądałaby w tym chyba nie za ciekawie :)))Zresztą żeby w niej chodzić wciąż jeszcze muszę co nieco zgubić.

I to by było na tyle.
Miłego dnia :)))

B.witam Cię u mnie :)))

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Nieco więcej wiosny :)

Znów nie mam nic do pokazania :(
 Dłubie się pomału bawełniano-lniany dziurawiec,nie zostało już wiele do końca ale czasu!czasu mi brakuje.Może ktoś ma trochę na zbyciu?Chętnie przygarnę :)))
Do tego skaleczyłam się lekko w paluszek a ten wziął i ropniaczka sobie w tym miejscu wyhodował.Prawa ręka i palec wskazujący,boli skubany i, co prawda ,dłubać się powoli daje ale właśnie!Powoli.
Za to wiosny coraz więcej i cóż,podrażnię Was nią znów :))Za każdym razem jest  tyle nowych roślin,że nie nadążam :))A dziś wlazłam jeszcze do cieplarni ale to pokażę już innym razem.Powinnam chyba przekwalifikować bloga na roślinkowy :)))




Epimedium wygląda jakby to był już jego koniec a tu spod tych zeschłych liści wyglądają wesoło żółte kwiatuszki.
Też bergenia ,nie wiadomo dlaczego (bo przecież mrozów się nie boi ) mocno sfatygowana,kwitnie w najlepsze.

Pierwsza piwonia




                                                                    I pierwszy bez :))

 A przy wyjściu kwitnie ładnie na biało i cudownie pachnie osmanthus

I nacieszywszy się ogrodem taką uliczką z zabytkową zabudową wracam sobie :))

Miłego tygodnia Wam życzę :)))

Olo- sprzęt polecam,fajna zabawka:)
Jadziu-wiadomo,że nasza wiosna przychodzi dość pózno ale przecież w końcu przyjdzie :)A z dietą dobrze że w ogóle idzie,trzymam kciuki :))
Tereska-jasne,że wiosna przyjdzie:))dzięki za kciuki,pomaga :))
Antonino-jak już muszę tu być to przynajmniej wiosnę mam na pociechę :))
Elusiek-robię co mogę :))) a śnieg nie ma prawa już dłużej poleżeć ,jest nadzieja :)))
Krystyna-to proszę jeszcze trochę wiosny :)

Witam   u mnie Anust jako obserwatorkę  :)