Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

wtorek, 2 sierpnia 2011

W Bonn

     Wczoraj byłam oczywiście nie tylko w  ogrodzie botanicznym.Wzięłam ze sobą robótkę z zamiarem skończenia chusty gdzieś w pięknych okolicznościach przyrody :)tzn nad Renem.Pogoda sprzyjała,wróciło lato ale trzeba szybko korzystać bo już zapowiedzieli dalsze opady :(Wczoraj ludzie korzystali
W środku miasta kołu uniwerytetu są takie rozległe tereny zielone schodzące aż do Renu.
A to Uniwersytet

I prowadząca do niego z ogrodu botanicznego aleja

Uliczna szafa z książkami
Można z góry popatrzeć na Ren z widokiem na Siebengebirge. I na mnie :)))



Drutowanie nad Renem okazało się niezbyt dobrym pomysłem a to dlatego,że ławeczki tam wyjątkowo niewygodne są.Trzeba było w ogrodzie zostać.Zmierzając do "wełnianego"sklepiku minęłam dom w którym urodził się Beethoven  (ten różowy)a przed nim kłębiła się chińska(chyba)wycieczka zawzięcie go fotografując
A tu pan Beethoven we własnej pomnikowej osobie :)
 A tu już mamy wrota do raju.Jak widać Chinki nie tylko Beethovenem były zainteresowane :))
Kupiłam niewiele,tylko to co musiałam.Chociaż "musiałam" to dużo za duże słowo :))Chciałam, powiedzmy :)Dzielnie ominęłam inne pułapki w postaci np.sklepiku Lana Grosa czy innych.
Wiosną kupiłam  4 motki tego Kid Mohair'u na coś tam,w międzyczasie uznałam że zrobię coś innego jak uda mi się dokupić dwa motki.Jak widać udało się.Chusty wczoraj nie udało mi się dokończyć ale za to zrobiłam to dzisiaj i teraz blokuje się.Nie jestem tylko pewna czy mi się podoba ale zobaczymy jak będzie już zblokowana.
Życzę miłego dnia :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Wycieczka

     Dzisiaj poniedziałek a więc moja niedziela.Pomysłałam sobie,że się do Bonn wybiorę i odwiedzę tamtejszy ogród botaniczny przy Uniwersytecie a przy okazji dokupię dwa motki włóczki :).Lubię Bonn z jego starą zabudową,to miasto ma jakiś urok.Byłam kilka razy w ogrodzie botanicznym w Kolonii ale w Bonn jeszcze nie.Trzeba się było drogowskazów trzymać :)
Od dworca idzie się piękną ulicą wysadzaną platanami,z zabytkowymi domami.

No i ogród:
 Nie znałam takiej piwoni,nie wiem jakie ma kwiaty,muszę to sprawdzić ale owocniki prezentują się okazale.
 Po raz pierwszy zobaczyłam kwiaty lotosu "na żywo"


 Takiej rudbekii też nie znałam

Te  "górki"wzdłuż brzegu stawu to są takie dziwne wyrostki od korzeni tego drzewa  ,znajdują się po obu stronach na długości paru metrów.
Pogoda była piękna więc i żółwie korzystały.
Ciekawy kolor  pysznogłówki
 Też ciekawe drzewko
Nie ma zbyt dużo dalii a ja bardzo je lubię.Żeby dalie obejrzeć muszę się do Kolonii wybrać ,widziałam wiosną jak sadzili ich całe mnóstwo  .
Wszędzie pełno ławeczek,można odpocząć w pięknym otoczeniu
I jeszcze jedna informacja-w tygodniu wstęp do ogrodu jest bezpłatny!

A motki?
Dokupiłam ,a jakże :))Pokażę jutro :)

Antonino,eve-jank moje robótki postępuja w żółwim tempie,niestety,ostatnio panuje tu duze zamieszanie a nie sprzyja to robótkowaniu.

 Miłych snów :)