Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

środa, 3 grudnia 2014

Natur pur w Saint Tropez

   Sen miałam.Piękny sen.Śniło mi się,że wygrałam milion w totka:))Ten milion miałam w rękach,no zupełnie jak prawdziwy tylko jakiś mały objętościowo jak na milion bo tylko dwie paczki banknotów:))Ale co tam,wiedziałam że to milion i to najważniejsze:))O dziwo sen rano pamiętałam co rzadko mi się ostatnio zdarza więc sobie pomyślałam"a nuż proroczy"i poleciałam po kupony:))

I tak sobie od soboty milionerką jestem:)))Humor mi dopisuje bo jakżeby inaczej,chandra poszła precz.Już widzę siebie w tych luksusowych SPA gdzie mi zregenerują nieco zużytą substancję, co bym się pięknie prezentowała w jakimś Saint Tropez czy innej Riwierze:)))A tam przyda się przecież jakaś oryginalna biżuteria (oprócz tych brylantów co to ich sobie nakupię:)))),prawda?Rzuciłam więc w diabły zimowe dziergadła i lato u mnie zagościło na całego.Natur pur czyli len i kamienie.Jakie są to kamienie niestety zapomniałam.Na początek pokażę naszyjnik bo powstał jako pierwszy a kolejne będę dawkować w następnych postach.Spokojnie,są tylko trzy ;)I nieskromnie powiem że wszystkie trzy mi się podobają:))Wszystko zrobione grubym szydełkiem z przędzy lnianej .



Gwoli wyjaśnienia ,zanim rzuci się na mnie gawiedź z prośbami o wsparcie - milionerką pobędę sobie jeszcze ze dwa dni a potem sprawdzę wyniki ;)Jestem dziwnie spokojna że sen proroczy nie był:))) Jakoś przeboleję te brylanty a  swoje wdzięki po domowym SPA, wystrojone we własne wyroby pojadę nad Bałtyk prezentować:))))Jak dobrze pójdzie oczywiście:)))

A Wam życzę dużych wygranych bo pieniądze co prawda szczęścia nie dają ale dają wolność, a to już prawie szczęście:))Prawda?

PS
Do ewentualnych krytyków:naszyjnik jest zamierzenie nierówny i asymetryczny ;)

sobota, 29 listopada 2014

Leśne rękawiczki

Chyba czas byłby już się odezwać,prawda?
Nawet byłoby co pokazać,niewiele ale jednak.Ostatnio zwykłe"nie chce mi się"chyba podstępnie przerodziło się w regularną listopadową deprechę.Trudno się zmusić do czegokolwiek z wyjątkiem dziergania.Najchętniej zaszyłabym się w kącie z drutami w rękach i książką w uchu, i nie wychodziła z tego kąta do wiosny:).A tu "pospolitość skrzeczy" i nie daje się na tfurczości skupić,która to tfurczość w związku z tym posuwa się w tempie ślimaczym:)))
Ale do rzeczy czyli do tego co już tydzień temu skończyłam jednak nie potrafiłam się zmusić do napisania posta.W poszukiwaniu natchnienia,które to mnie ostatnio było opuściło,wlazłam do Pinteresta a wiecie czym to grozi,człowiek wyjść o własnych siłach stamtąd nie może:))).Też nie mogłam aż trafiłam na  ten wzór .Chodziły mi co prawda po głowie rękawiczki ,ale myślałam o całkiem innych.Te drzewa mnie jednak zauroczyły i jak umiałam tak zrobiłam:)))

Wyszły koślawe ale i tak się dziwię,że je zrobiłam .W połowie pierwszej miałam ochotę rzucić je w kąt,takie wkurzające jest to przeplatanie,szczególnie że rękawiczki  to formy trochę za małe jak dla mnie:))Nie mogę się nadziwić jak ludzie mogą robić takie maleńkie zabawki na przykład.Ja chyba mam za wielkie łapska do małych form,notabene rękawiczki też musiałam nieco przedłużyć żeby pasowały:))Te planowane miały pasować do niedawno powstałego kompletu,te drzewka jednak niezbyt się skompletowały:))Następne robić?Kto wie,wełny wciąż jeszcze trochę zostało:))
Aha,dziergałam na dwójeczkach (addi,a co:)),włóczka ta sama co we wspomnianym wyżej komplecie.Ile zużyłam nie mam pojęcia:))

To na tyle:))Miłego weekendu życzę i idę na szary(ani śladu słońca) spacer ,choć mi się do bólu nie chce.

PS
Zauważyliście że zlikwidowałam weryfikację?I okazało się,że przez ten czas kiedy była, spamerzy się odczepili.Nie mam złudzeń że na zawsze,gdy wrócą znów trzeba będzie utrudnienie wprowadzić ale póki co- hulaj dusza i komentuj do woli,bez utrudnień:)))