Jakiś czas,przyznaję dłuuuuugi czas,temu zakupiłam Limę Dropsa w kolorze oliwkowym celem wydziergania swetra dla syna.I byłby pewnie ten sweter już dawno wydziergany,noszony i przeze mnie zapomniany,gdybym nie wpadła na głupi pomysł żeby potomek sam sobie wzór wybrał.I tak wpadłam we własne sidła:)))Syn po przejrzeniu mojego archiwum wybrał....jakżeby inaczej....sweter najbardziej skomplikowany choć,trzeba przyznać,dużej urody:))
![]() |
| Inspiracja - D&G |
Protestowałam oczywiście,a jakże,ale zgasił mnie stwierdzając,że co, zwykły sweter to każdy potrafi a ten to wyzwanie i co, nie podejmę się?I co ja miałam powiedzieć,gdy mi tak na ambicję wjechano:)))
Sam sweter nie jest nawet jakoś specjalnie skomplikowany choć pracochłonny owszem.Odstraszał mnie ten kołnierz/kaptur czy co to to jest.W końcu jednak doszłam do wniosku że już dojrzałam:)))
Chciałam żeby początek ściągacza był elastyczny ,nawet próbowałam się nauczyć jak luźno nabrać oczka ale widać mnie to przerasta:)))Jak nie tak to spróbowałam odwrotnie:))Nabrałam oczka korzystając z łańcuszka szydełkowego i zrobiłam ściągacz w dół elastycznie go zakończając:)))
A potem w górę.Najpierw wałeczek.
![]() |
| Lewa strona |
Robiąc środek skorzystałam z gotowego wzoru ,resztę rozmierzyłam sama i mniej więcej ze zdjęcia robiłam.
![]() |
| Wzór jak widać z rosyjskich stron ale nie znalazłam źródła. |
Zrobiłam całe plecy,zmoczyłam ,zblokowałam,zmierzyłam i.......5 cm za długie i 5 cm za wąskie :((
Medytowałam i medytowałam,dziewczyny na facebukowym spotkaniu różne rozwiązania podpowiadały ale w końcu sprułam.Nie tylko z powodu wymiarów ale i przeplatany środkowy wzór też mi się nie bardzo podobał.
I znów od początku.Zaczęłam z tej sprutej włóczki ale wydała mi się w porównaniu z nową jakaś mało sprężysta,odłożyłam więc na bok do wykorzystania gdzie indziej i zaczęłam z nowej.Włóczki i tak musiałam dokupić bo nie miałam w planach swetra aż tak włóczkożernego:))
Tak więc po raz drugi zrobiłam tyle.....
.....popatrzyłam i .....sprułam.Znów nie wyglądało to tak jak bym chciała:((
Kolejne podejście,może tym razem uda mi się bez prucia przynajmniej plecy skończyć:)))
Skończyłam więc te plecy,popatrzyłam i......tak,oczywiście,sprułam jednak tym razem nie całe tylko kawałek:)))
Mówi się,że do trzech razy sztuka...
U mnie nie koniecznie:))
Nieszczęsny tył już miałam ,przód poszedł niemal bezboleśnie ,już,już miał być zakończony....obejrzałam,przymierzyłam i -jakżeszby inaczej-znów sprułam ,niedużo ale jednak:))Tym razem dekolt nie podobał mi się.
W tym momencie,przyznaję,miałam go już serdecznie dość.A tu jeszcze rękawy no i ten nieszczęsny kaptur.Zmobilizowałam się jednak bo miał to być prezent pod choinkę.Nawet szybko mi poszło,tym razem -o!cudzie!-bez prucia:))W sumie te wszystkie przeplatańce dość fajnie się robi bo robótka nie jest nudna i widać jak przybywa.Zdążyłam ze swetrem ,nie zdążyłam z kapturem.
Jako model robi Chuda bo zdjęć z właścicielem w środku niet:))
Może kiedyś będą to uzupełnię:))
Pomyślałam ,że właściwie kaptur może fajnie wygląda ale z pewnością nie będzie używany i przy kurtkach, też z kapturem ,będzie zwyczajnie przeszkadzał.Obdarowany ku mej uciesze zgodził się ze mną i uznaliśmy ,ze praktyczniejszy będzie komin.Uff...
Tak więc dzisiaj uzupełniłam prezent o komin.
Zapięcie to zmyłka,guziki są przyszyte.
Nie wiem ile mi tej Limy wyszło,zbyt długo robiłam żeby mi się nie pomieszało a w zamieszaniu przedświątecznym zapomniałam zważyć,zdjęcia też tak na szybko.Druty nr 4.Chyba nawet jestem z tego swetra zadowolona:))
Moi drodzy Odwiedzający,bardzo dziękuję za wszystkie piękne życzenia świąteczne:))
A ponieważ zbliża się Nowy Rok życzę Wam wspaniałego Sylwestra i wszelkiej pomyślności w 2014 roku!Niech się Wam spełnią marzenia!
A nie zapomnijcie o północy zapalić świeczki,otworzyć okna i usiąść na pieniądzach:)))Podobno gwarantuje to szczęście ,powodzenie i kasę:)))Czy jakoś tak:)))W każdym razie ja tak robię bo co mi to szkodzi:)))









