Bad Godesberg,do 1969 r.samodzielne miasto,obecnie dzielnica Bonn.Jest to też uzdrowisko (Bad czyli Zdrój).Kilka przystanków metrem i jesteśmy na miejscu.
Krzaczek pięknie przyozdobiony żółtymi listkami wyglądającymi jak kwiatki:)
O tej porze roku nie sposób nie trafić na Weinachtsmarkt
Coś dla małych .....i coś dla dużych:)
Ja wybrałam coś pośredniego :))
Co prawda" najlepsze kasztany są na placu Pigalle"ale te też smakowały wybornie:))
A w dole coś dla mnie -stary cmentarz:)Ale najpierw zamek....
...stare trumny mogą poczekać:))
Z parkingu na górę można wjechać windą,ta rura przy murze to własnie winda.
Zamek zbudowany w XIII w,w XVI w zburzony,w wyremontowanych ruinach powstała restauracja ,z tarasu roztacza się piękny widok na Siebengebirge i dolinę Renu.
Pięknie widoczne Siebengebirge;jedno z tych wzgórz i leżące na nim ruiny zamku Löwenburg zwiedziłam,inne jeszcze przede mną:)
Obok zamku znajduje się kaplica Św.Marcina i przylegający do niej cmentarz.Kaplica jak widać również jest w remoncie,zajrzałam do środka ale moja komórka we wnętrzu nie radzi sobie.
I teraz tam gdzie takie hieny cmentarne najchętniej łażą;)
Cmentarz położony na zamkowym wzgórzu pełen jest zabytków ale tez czynny do dzisiaj.
Mauzoleum ale co dalej nie mogłam rozczytać
Tym razem nie czekałam aż wszyscy się wyniosą a mnie czarny kot przegoni,w porę uznałam że czas wracać:))
Nie byłam wszędzie ,nie zobaczyłam wszystkiego godnego zobaczenia,dzień jest za krótki.Ale może jeszcze kiedyś tu zajrzę:))
Oczywiście na peron metra wpadłam o ułamek sekundy za późno,pociąg właśnie odjechał,następny za pół godziny.
Ale tutaj to nie powód do zmartwienia.Wystarczy przejść na dworzec kolejowy,na pewno jakiś pociąg będzie.
Dziękuję bardzo za towarzystwo:))
Następny post będzie robótkowy bo skończyłam chustę i mam nadzieję,że będzie odrobina światła żeby ją obfocić.
Życzę Wam wspaniałego tygodnia:))

















































