Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

niedziela, 2 grudnia 2012

Bad Godesberg

     Postanowiłam częściej wychodzić z domu bo już kota dostaję w zamknięciu:))Miałam w planach muzeum ale pogoda ładna się trafiła więc plany uległy zmianie:))Jeżeli macie czas to zapraszam na wycieczkę bo samej mi nudno:))

Bad Godesberg,do 1969 r.samodzielne miasto,obecnie dzielnica Bonn.Jest to też uzdrowisko (Bad czyli Zdrój).Kilka przystanków metrem i jesteśmy na miejscu.


Wciąż coś kwitnie choć tu akurat słabo to widać



Miałam zamiar pospacerować po parku zdrojowym jednak park był pusty a ja pomna ostatnio przeczytanych gdzieś ostrzeżeń o unikaniu niebezpieczeństw ,zrezygnowałam z wchodzenia głębiej.








Krzaczek pięknie przyozdobiony żółtymi listkami wyglądającymi jak kwiatki:)



O tej porze roku nie sposób nie trafić na Weinachtsmarkt


Coś dla małych .....i coś dla dużych:)


Ja wybrałam coś pośredniego :))
Co prawda" najlepsze kasztany są na placu Pigalle"ale te też smakowały wybornie:))


Widząc takie stoisko natychmiast widzę dworzec autobusowy we Wrocławiu:)


W dali widać wieżę zamku Godesburg i tam właśnie zamierzam .


Po drodze spotykam takie jakby kapliczki,to chyba część drogi krzyżowej,nie bardzo się znam.


W górze widać wieżę(opatuloną w jakieś folie,prawdopodobnie trwa jakiś remont),jeszcze trochę pod górkę i już jestem prawie na miejscu.
A w dole coś dla mnie -stary cmentarz:)Ale najpierw zamek....


...stare trumny mogą poczekać:))


Z parkingu na górę można wjechać windą,ta rura przy murze to własnie winda.




Zamek zbudowany w XIII w,w  XVI w zburzony,w wyremontowanych ruinach powstała restauracja ,z tarasu roztacza się piękny widok na Siebengebirge i dolinę Renu.








Pięknie widoczne Siebengebirge;jedno z tych wzgórz i leżące na nim ruiny zamku Löwenburg zwiedziłam,inne jeszcze przede mną:)



Obok zamku znajduje się kaplica Św.Marcina i przylegający do niej cmentarz.Kaplica jak widać również jest w remoncie,zajrzałam do środka ale moja komórka we wnętrzu nie radzi sobie.


I teraz tam gdzie takie hieny cmentarne najchętniej łażą;)


Cmentarz położony na zamkowym wzgórzu pełen jest zabytków ale tez czynny do dzisiaj.













Mauzoleum ale co dalej nie mogłam rozczytać


 Przepiękna ,dziewiętnastowieczna studnia z piaskowca,szpeci ją nieco ta plastikowa konewka:))Widać,że zima pomału się skrada,w nocy był przymrozek.




Tym razem nie czekałam aż wszyscy się wyniosą a mnie czarny kot przegoni,w porę uznałam że czas wracać:))
Nie byłam wszędzie ,nie zobaczyłam wszystkiego godnego zobaczenia,dzień jest za krótki.Ale może jeszcze kiedyś tu zajrzę:))

Oczywiście na peron metra wpadłam o ułamek sekundy za późno,pociąg właśnie odjechał,następny za pół godziny.

Ale tutaj to nie powód do zmartwienia.Wystarczy przejść na dworzec kolejowy,na pewno jakiś pociąg będzie.


I był.Pół godz później byłam na miejscu.Po prostu super,jestem nieustająco zachwycona tutejszą komunikacją.
Dziękuję bardzo za towarzystwo:))
Następny post będzie robótkowy bo skończyłam chustę i mam nadzieję,że będzie odrobina światła żeby ją obfocić.

Życzę Wam wspaniałego tygodnia:))


piątek, 30 listopada 2012

Pomóżmy Antosi


Post pozwoliłam sobie skopiować stąd : http://piekarska.blog.pl/?p=2763

Witam serdecznie,
Piszę w imieniu rodziców mojej 8 miesięcznej bratanicy Antosi Wieczorek. Urodziła się ona z obustronnym brakiem kości strzałkowych oraz poważnymi ubytkami i deformacjami stóp. (wada, z którą urodził się Oscar Pistorius) Ma też problem z lewą rączką.
Schorzenia z jakimi zmaga się Antosia są bardzo rzadkie, a najlepsi lekarze specjaliści w Polsce stwierdzali, że mieli bardzo mało podobnych przypadków w swojej karierze i że przypadek Antosi jest bardzo trudny. Rokowania są niepewne (amputacja nóg). Walczymy o to żeby tak właśnie się nie stało.
Rodzice dla swojej córeczki znaleźli lekarza ze Stanów Zjednoczonych – dr Paley’a (http://www.paleyinstitute.org), który miał 1200 przypadków i z powodzeniem leczy takie schorzenia jakie ma Antosia. Jest to dla niej wielka szansa – dr Paley uważa, że postawi Antosię na nogi i że będzie mogła nawet rekreacyjnie uprawiać sport. Konieczna jest operacja, której koszty nas przerażają. Po konsultacji w Monachium dr Paley określił koszty na ok. 300 000 $.
Czynnikiem ograniczającym jest też czas. Na zebranie w/w kwoty mamy niecały rok. Dla młodego małżeństwa są to niewyobrażalne koszty, dlatego zwracam się z dużą prośbą.
Zależy nam aby dotrzeć z historią tej cudownej dziewczynki do jak największej liczby ludzi, stąd prośba o JEDEN POST na blogu. To tak niewiele, a może pomóc. Wierzymy w to, że jeśli wiele osób wspomogłoby nas, nawet niewielką kwotą to uda się nam uratować Antosię przed amputacją.
Więcej informacji o Antosi na stronie: www.AntoninaWieczorek.pl (nowa akcja dla Antosi z okazji Mikołaja – www.facebook.com/events/439444842778257/ )
Z poważaniem
Monika Wieczorek, ciocia Antosi