Prawa autorskie

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność.Jeśli jest inaczej-wyraźnie informuję o tym.Proszę nie kopiować ich i nie rozpowszechniać bez mojej zgody.Dziękuję.

piątek, 30 listopada 2012

Pomóżmy Antosi


Post pozwoliłam sobie skopiować stąd : http://piekarska.blog.pl/?p=2763

Witam serdecznie,
Piszę w imieniu rodziców mojej 8 miesięcznej bratanicy Antosi Wieczorek. Urodziła się ona z obustronnym brakiem kości strzałkowych oraz poważnymi ubytkami i deformacjami stóp. (wada, z którą urodził się Oscar Pistorius) Ma też problem z lewą rączką.
Schorzenia z jakimi zmaga się Antosia są bardzo rzadkie, a najlepsi lekarze specjaliści w Polsce stwierdzali, że mieli bardzo mało podobnych przypadków w swojej karierze i że przypadek Antosi jest bardzo trudny. Rokowania są niepewne (amputacja nóg). Walczymy o to żeby tak właśnie się nie stało.
Rodzice dla swojej córeczki znaleźli lekarza ze Stanów Zjednoczonych – dr Paley’a (http://www.paleyinstitute.org), który miał 1200 przypadków i z powodzeniem leczy takie schorzenia jakie ma Antosia. Jest to dla niej wielka szansa – dr Paley uważa, że postawi Antosię na nogi i że będzie mogła nawet rekreacyjnie uprawiać sport. Konieczna jest operacja, której koszty nas przerażają. Po konsultacji w Monachium dr Paley określił koszty na ok. 300 000 $.
Czynnikiem ograniczającym jest też czas. Na zebranie w/w kwoty mamy niecały rok. Dla młodego małżeństwa są to niewyobrażalne koszty, dlatego zwracam się z dużą prośbą.
Zależy nam aby dotrzeć z historią tej cudownej dziewczynki do jak największej liczby ludzi, stąd prośba o JEDEN POST na blogu. To tak niewiele, a może pomóc. Wierzymy w to, że jeśli wiele osób wspomogłoby nas, nawet niewielką kwotą to uda się nam uratować Antosię przed amputacją.
Więcej informacji o Antosi na stronie: www.AntoninaWieczorek.pl (nowa akcja dla Antosi z okazji Mikołaja – www.facebook.com/events/439444842778257/ )
Z poważaniem
Monika Wieczorek, ciocia Antosi

czwartek, 29 listopada 2012

Odstraszanie klienta

Dzisiaj nie będzie spacerów ani robótek.Coś mnie zadziwiło:))
Otóz siedzę ja sobie spokojnie  ( tak jak pół świata:))) na Facebooku,przeglądam to i owo,zaglądam na podlinkowane strony i gdzieś tam po drodze zainteresowały mnie te śliczne ozdóbki
Zdjęcie [pochodzi stąd:

Ktoś w komentarzach zapytał z czego robi się te mordki czy ogonki i właścicielka profilu podała link do sklepu czy galerii.Zaciekawiona z czegóż toto jest zrobione klik poszłam do galerii hobby
No i dowiedziałam się,że  są to  futrzane druciki.

A że baby z natury ciekawskie są,zachciało mi się sprawdzić co też takie druciki mogą kosztować bo to zdaje się jakaś tajemnica jest.Przy produkcie nie ma ceny tylko zielony znaczek "zapytaj o cenę".No to klikam.I tu czeka mnie niespodzianka,zamiast podać mi cenę sklep podaje mi formularz do wypełnienia a w nim -imię,nazwisko,e-mail,telefon i na końcu rubryczka gdzie mogę wpisać zapytanie ile ta interesująca mnie  dooperela kosztuje!Jest chyba tylko jakimś niedopatrzeniem z ich strony,że nie poprosili jeszcze o podanie,dwa zdjęcia i życiorys:)))

Szczęka mi opadła:)Ktoś tu zwariował?I czy ten sklep na pewno chce sprzedawać ten towar ?Nie można po prostu normalnie podać ceny przy towarze?Po jaką cholerę komuś mój nr telefonu jest potrzebny?To się nazywa skutecznie zniechęcić klienta:))

Miłego dnia Wam życzę:))


wtorek, 27 listopada 2012

Wyróżnienia,komin i coś tam

Trzeci dzień piszę ten post i wciąż coś staje mi na przeszkodzie żeby skończyć, mam nadzieję że tym razem uda się  wreszcie :))

Od Bożeny z bloga Łapiąc chwil kilka... i od Igi z Tako-san otrzymałam  wyróżnienie


Jest mi niezmiernie miło ,bardzo się cieszę,że o mnie pomyślałyście i bardzo,bardzo Wam  dziękuję:))Mam jednak nadzieję,że nie wezmiecie mi  za złe,jeśli  nie podam tego dalej.

Tak więc na pierwszy ogień pytania Bożeny:

praca czy rozrywka?   -ostatnio niemal wyłącznie praca choć wolałabym odwrotnie
rudy czy czarny?  - czarny
komedia czy tragedia? -komedia
gruby czy chudy?- chudy
róża czy kaktus?   -róża,nie lubię kaktusów
jesień czy zima?  -jesień
las czy woda?  -woda w lesie :)
śmiech czy płacz?- śmiech choć czasem dobrze jest się wypłakać
spodnie czy spódnica?-lubię spódnice ale noszę spodnie
biały czy czarny?  -oba
miś czy lubiś? --?miś ...chyba...o lubisiu nie wiem nic:))

I pytania od Igi
1. Tak czy nie? - tak ale potrafię czasem nie
2. Jak wygląda Twój wymarzony wieczór?-wieczór?wymarzony?lato, ogród,spokój,pachną kwiaty,kieliszek białego wina ,nic nie muszę,nigdzie się nie spieszę...
3. Romans czy horror? - ani jedno,ani drugie-kryminał
4. Jakie zwierzęta lubisz najbardziej i dlaczego koty? (Ha ha, z kotami żartowałam. Ale pytanie zostaje.) -koty bo nigdy nie miałam a psy bo miałam :))i jednego szczurka lubiłam:))
5. Twój ulubiony przedmiot to…? (I nie pytam o szkolny!)-ostatnio wygląda na to, że laptop ;)
6. Góry czy morze? - morze,zawsze morze
7. Buty na obcasie czy trampki? - kocham obcasy a noszę trampkowate
8. Rzecz, z wydziergania której jesteś najbardziej zadowolona.-pewna szydełkowa bluzka której nigdy nie ubrałam:))
9. Uff, robi się coraz trudniej… :P Ufasz recenzjom?-włóczek?tak:)
10. W jakiej epoce chciałabyś żyć?-chyba w naszej choć jest nieco dla mnie za szybka:)
11. Ulubiony producent włóczek ;)-ba..

Tak więc spowiedz mam za sobą to teraz robótki a właściwie jedna robótka.Skończone są dwie ale to prezenty a tylko co do jednej osoby mam pewność,że raczej tu nie zajrzy:))
Zainspirowana Inspirą popełniłam coś podobnego,ale tylko podobnego.Angielskiego opisu nawet nie próbowałam rozgryzać,na szukanie podpowiedzi na forach też nie miałam czasu ale w planie mam jeszcze jeden taki otulacz i tym razem chciałabym jednak prawdziwą Inspirę mieć.


Komin zrobiony w dwie nitki z czterech różnych włóczek ,głównie wełny więc będzie ciepły.
A,przypomniało mi się jeszcze że zrobiłam szydełkową "zimową"bransoletkę:))
Zimowa bo z wełny i przyjemnie grzeje:))
Coś jeszcze miałam.....aha,lekarstwo na chandrę:))A powszechnie wiadomo,że najlepszym lekarstwem jest kupowanie nowych moteczków czy gazetek:))
Wszystkie moteczki z konkretnym przeznaczeniem-u mnie rzadkość,zwykle kupuję bo mi się spodobały :))Różowe już jest częściowo przerobione na mały prezent,jeden będzie sam prezentem a pozostałe do przerobienie w najbliższym czasie.
Trochę z zawartości gazetki
extra ponczo
 cudne jesienne coś
 fajna sukienka,nie dla mnie  ale przyjemnie chociaż popatrzeć
i do tego kurs przędzenia:)

To byłoby chyba na tyle.
Mam jeszcze tylko pytanie-czy ktoś z Was zetknął się osobiście z treningiem EEG Biofeedback ,ma jakieś doświadczenia z taką terapią?Byłabym wdzięczna za informacje.

Życzę miłego dnia i uciekam do obowiązków:))

sobota, 24 listopada 2012

Znów spacerujemy:)Tak się złożyło:))

Trafiło mi się trochę wolnego czasu i wbrew moim ostatnim zwyczajom nie uwaliłam się z robótką na fotelu tylko wyciągnęłam z lekka już zapomnianą,pokrytą kurzem i pajęczyną,zardzewiałą jeszcze bardziej kozę i wybrałam się na przejażdżkę wzdłuż Renu.
Pogoda iście listopadowa więc zdjęcia też ponure jak sam listopad.
Przejrzałam wszystkie dostępne prognozy pogody i wyszło mi,że będzie"na dwoje babka wróżyła":)))Optymistycznie założyłam że padać jednak nie będzie  a jakby co to wrócę kolejką,a zresztą z cukru nie jestem i przyodziewek odpowiedni też posiadam:))

Sam ojciec Ren spogląda na swe wody:)
Widok na Siebengebirge
Momentami ścigałam się z barkami:)
Widzicie tych facetów siedzących na murze?Ciekawe czego tak wypatrują:))
Wzdłuż promenady ,latem dobrze ukryte za drzewami a teraz trochę widoczne,rozsiadły się wille i budynki rządowe,w końcu Bonn było stolicą.
Ponieważ na tym były tabliczki,wiadomo że należy do Deutsche Bundestag (niemiecki Parlament)


Jadąc promenadą dojechałam do rozległego parku Rheinaue.Jakoś do tej pory nigdy tam nie dotarłam,tak się  złożyło.Z daleka widać było jakieś czarne coś,z bliska okazało się ,że jest to Bismarckturm (Wieża Bismarcka),szczególny rodzaj pomnika Bismarcka.Wież Bismarcka było 240 ,do dzisiaj zachowało się 173,w samych Niemczech jest ich jeszcze 146 ze 184.Wieże te znajdowały się bądz jeszcze znajdują  w Polsce,Czechach,Austrii,Francji a nawet w Chile i Kamerunie.




Natknęłam się na jakiś zameczek czy pałacyk czy co to tam jest,w każdym razie coś ważnego bo kamer wszędzie zatrzęsienie.
Widząc tę wieżę pomyślałam sobie,że pewnie w takiej właśnie wieży musiała być zamknięta księżniczka i stąd wyglądała swego rycerza co to na białym koniu.... itd,itp :)))
Park pustawy o tej [porze roku  ale latem pewnie tłumy ludzi wylegują się na rozległych trawnikach.


Jakieś zwierzaki sarnopodobne tam mieszkają:))
Kaczki i łabędzie też:)







Za długo nie pojezdziłam bo to człek niezwyczajny,na fotelu rozleniwiony  to i zadek trochę od siodełka  pobolewać zaczął:))Do tego wiadomo,dzień krótki,ciemno się zaczęło robić a moja koza oświetlenie posiada dalekie od doskonałości i od tego czego przepisy wymagają.Nawet rozważam możliwość oddania jej do jakiegoś fachmana bo to w pobliżu nawet taka firma jest, ale mam obawy,że koszt takiej rowero-kosmetyki przewyższyłby wartość tegoż:))Może powinnam się po prostu sama naumieć:)))
Jutro raczej nigdzie się nie wybieram ,powinno więc coś robótkowego być,może uda mi się dzisiaj to coś skończyć:))No i jeszcze wyróżnienie dostałam ale to tez jutro.Chyba:))

Na razie życzę przyjemnego wieczoru i miłego niedzielnego wypoczynku:))



piątek, 23 listopada 2012

Nic ciekawego

Chyba zapadłam w jakiś rodzaj zimowego snu.Niby funkcjonuję,ruszam się,wykonuję obowiązki,krzywię gębę w uśmiechu,jeżeli muszę to się odzywam a nawet zawzięcie drutuję ale to wszystko na zewnątrz i z niejakim przymusem a w środku zapadłam w letarg.Jak niedzwiedz:)Nawet wyglądem coraz bardziej niedzwiedzia przypominam obrastając w zimowy tłuszczyk,jak by mnie futrem przyrzucić to misiek jak żywy:)
Pomimo,że jak wspomniałam,drutuję to nie mam za bardzo co pokazywać.
Coś się zrobiło ale jeszcze nie jest do pokazania-prezent.
 Coś się robi co też prezentem ma być ale zdaje się że ten ktoś tu nie zagląda czyli można będzie pokazać,na razie tylko  tyle
Dla urozmaicenia od tych czerni i szarości (bo kolejna robótka też szaro-czarna ma być)dłubię sobie chustę z ostatnio zakupionej wełenki
  
Robótka ,jak napisałam,dziergana dla urozmaicenia,albo jako bezmyślna przy innych czynnościach lub ewentualnie na wynos jak pogoda sprzyja.Czasem sprzyja,oto dowód :)Nota bene publiczne dzierganie wciąż budzi zdziwienie ku memu z kolei zdziwieniu:))
W ten sposób będzie dziergana pewnie w nieskończoność :))
Na przymusowych spacerach nie zawsze da się podrutować na ławeczce,czasem trzeba chodzić.
Idziecie ze mną?To ładne miasto,zresztą zobaczcie:)
 Domy co jeden to bardziej ozdobny:)
 Bogactwo tych najprzeróżniejszych ozdobników powala:)





 Niektóre rośliny zapadły (tak jak ja:)) w sen zimowy ale są takie ,które właśnie kwitną w najlepsze:))




Całe centrum obstawione  budami i pewnie dziś już rusza kiermasz świąteczny
Za oknem pochmurno ale niestety nie pada,znów trzeba iść na spacer:(

Życzę Wam pogodnego weekendu i spacerów dla przyjemności a sama wracam do mojej wewnętrznej gawry:)))Do następnego przebudzenia:))

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, Was też odwiedzam choć z opóznieniem i ostatnio jakoś kiepsko u mnie z komentowaniem,ale to z pewnością stan przejściowy:))Witam  ciepło nowe obserwatorki-miło mi że chcecie tu zaglądać:))